07-01-2018, 20:45
Hej
Wszystko, co ważne napisały już dziewczyny, ja tylko dodam od siebie, że podobno wiek diagnozy jest też uważany za jakiś prognostyk - osoby zdiagnozowane jako młodsze mają podobno ciut lepsze rokowania - więc plus dla Ciebie
Jeśli chodzi o informowanie innych - u mnie wie najbliższa rodzina i najbliżsi przyjaciele, dalszym znajomym nie mówię o tym, bo po co? Czy znajomi mówią Ci przy kawie "ej, mam hemoroidy?"
Niektórzy pewnie tak, większość pewnie niekoniecznie
Ale też tego specjalnie nie ukrywam, bo już się pogodziłam z tym, że SM jest integralną i niepozbywalną
częścią mnie. Tak już jest i będzie. A nie zrobiliśmy nic złego, żeby się wstydzić tej diagnozy. Mam nawet taką myśl, że może społeczny odbiór tej choroby byłby zupełnie inny, gdyby ludzie wiedzieli, że SM w wielu przypadkach jest właściwie... niewidoczny. Że w zasadzie każdy ma w swoim otoczeniu kogoś z SM lub kogoś kto ma taką osobę w rodzinie. W końcu to średnio jedna osoba na tysiąc w naszym pięknym kraju.
Wszystko, co ważne napisały już dziewczyny, ja tylko dodam od siebie, że podobno wiek diagnozy jest też uważany za jakiś prognostyk - osoby zdiagnozowane jako młodsze mają podobno ciut lepsze rokowania - więc plus dla Ciebie
Jeśli chodzi o informowanie innych - u mnie wie najbliższa rodzina i najbliżsi przyjaciele, dalszym znajomym nie mówię o tym, bo po co? Czy znajomi mówią Ci przy kawie "ej, mam hemoroidy?"
Niektórzy pewnie tak, większość pewnie niekoniecznie
Ale też tego specjalnie nie ukrywam, bo już się pogodziłam z tym, że SM jest integralną i niepozbywalną
częścią mnie. Tak już jest i będzie. A nie zrobiliśmy nic złego, żeby się wstydzić tej diagnozy. Mam nawet taką myśl, że może społeczny odbiór tej choroby byłby zupełnie inny, gdyby ludzie wiedzieli, że SM w wielu przypadkach jest właściwie... niewidoczny. Że w zasadzie każdy ma w swoim otoczeniu kogoś z SM lub kogoś kto ma taką osobę w rodzinie. W końcu to średnio jedna osoba na tysiąc w naszym pięknym kraju.

