17-01-2018, 20:53
Z nauczycieli wie tylko moja wychowawczyni, powiedziałam jej ze względu na pobyty w szpitalach i częste nieobecności. Moja neurolog wystawiła mi zaświadczenie, że w związku z częstymi specjalistycznymi wizytami lekarskimi prosi o usprawidliwienie moich nieobecności. Przydało się to także, gdy nauczycielka zarzuciła mi specjalne nieprzychodzenie na próby studniówkowe, zazwyczaj wizyty albo badania wypadały mi w czwartek, akurat w dzień prób. Nie chciałam jej mówić o chorobie, więc po prostu pokazałam jej to zaświadczenie i od tamtej pory nie miała już problemu. Z nauczycieli wie jeszcze tylko ksiądz od religii, ale to tylko ze względu na dobre kontakty
Co do znajomych... Wiedzą tylko przyjaciele, jest to spora grupka osób, ale mam do nich zaufanie. Nie czuję potrzeby mówienia wszystkim o swojej chorobie, wiedzą tylko, że mam problemy ze zdrowiem i muszę brać leki. Ogólnie nie miałabym problemu żeby wiedzieli o SM, sporo z nich jest już ludźmi dojrzałymi, potrafiącymi zrozumieć drugiego człowieka, ale większość z nich nadal nie...
co do Twojej córki, uważam, że może się podzielić tym z najbliższą koleżanką, ale mówienie wszystkim w szkole chyba nie byłoby dobrym pomysłem (to tylko moje zdanie). Dzieci w tym wieku lubią plotki, zmieniają, dopowiadają coś. Nie wiedzą czym jest choroba, z niewiedzy lub z głupot internetowych mogliby powiedzieć coś przykrego córci, a to mogłoby przynieść zły skutek. Miałam podobną sytuację, gdy ktoś z niewiedzy zrobił mi przykrość, a była to osoba dorosła. Z drugiej strony warto mówić o chorobie (gdy zdarzy się taka sytuacja), zwiększamy w ten sposób świadomość społeczną, poza tym prędzej czy później pewnie choroba wyjdzie na jaw, takie informacje szybko się roznoszą. Są plusy i minusy mówienia o chorobie, każdy sam musi zdecydować czy warto mówić o SM czy nie, ale warto by ta decyzja była przemyślana
A co wy na ten temat myślicie z córką?
Co do znajomych... Wiedzą tylko przyjaciele, jest to spora grupka osób, ale mam do nich zaufanie. Nie czuję potrzeby mówienia wszystkim o swojej chorobie, wiedzą tylko, że mam problemy ze zdrowiem i muszę brać leki. Ogólnie nie miałabym problemu żeby wiedzieli o SM, sporo z nich jest już ludźmi dojrzałymi, potrafiącymi zrozumieć drugiego człowieka, ale większość z nich nadal nie...
co do Twojej córki, uważam, że może się podzielić tym z najbliższą koleżanką, ale mówienie wszystkim w szkole chyba nie byłoby dobrym pomysłem (to tylko moje zdanie). Dzieci w tym wieku lubią plotki, zmieniają, dopowiadają coś. Nie wiedzą czym jest choroba, z niewiedzy lub z głupot internetowych mogliby powiedzieć coś przykrego córci, a to mogłoby przynieść zły skutek. Miałam podobną sytuację, gdy ktoś z niewiedzy zrobił mi przykrość, a była to osoba dorosła. Z drugiej strony warto mówić o chorobie (gdy zdarzy się taka sytuacja), zwiększamy w ten sposób świadomość społeczną, poza tym prędzej czy później pewnie choroba wyjdzie na jaw, takie informacje szybko się roznoszą. Są plusy i minusy mówienia o chorobie, każdy sam musi zdecydować czy warto mówić o SM czy nie, ale warto by ta decyzja była przemyślana
A co wy na ten temat myślicie z córką?

