17-01-2018, 22:57
(17-01-2018, 20:53)Natalia99 napisał(a): Z nauczycieli wie tylko moja wychowawczyni, powiedziałam jej ze względu na pobyty w szpitalach i częste nieobecności. Moja neurolog wystawiła mi zaświadczenie, że w związku z częstymi specjalistycznymi wizytami lekarskimi prosi o usprawidliwienie moich nieobecności. Przydało się to także, gdy nauczycielka zarzuciła mi specjalne nieprzychodzenie na próby studniówkowe, zazwyczaj wizyty albo badania wypadały mi w czwartek, akurat w dzień prób. Nie chciałam jej mówić o chorobie, więc po prostu pokazałam jej to zaświadczenie i od tamtej pory nie miała już problemu. Z nauczycieli wie jeszcze tylko ksiądz od religii, ale to tylko ze względu na dobre kontakty![]()
Co do znajomych... Wiedzą tylko przyjaciele, jest to spora grupka osób, ale mam do nich zaufanie. Nie czuję potrzeby mówienia wszystkim o swojej chorobie, wiedzą tylko, że mam problemy ze zdrowiem i muszę brać leki. Ogólnie nie miałabym problemu żeby wiedzieli o SM, sporo z nich jest już ludźmi dojrzałymi, potrafiącymi zrozumieć drugiego człowieka, ale większość z nich nadal nie...co do Twojej córki, uważam, że może się podzielić tym z najbliższą koleżanką, ale mówienie wszystkim w szkole chyba nie byłoby dobrym pomysłem (to tylko moje zdanie). Dzieci w tym wieku lubią plotki, zmieniają, dopowiadają coś. Nie wiedzą czym jest choroba, z niewiedzy lub z głupot internetowych mogliby powiedzieć coś przykrego córci, a to mogłoby przynieść zły skutek. Miałam podobną sytuację, gdy ktoś z niewiedzy zrobił mi przykrość, a była to osoba dorosła. Z drugiej strony warto mówić o chorobie (gdy zdarzy się taka sytuacja), zwiększamy w ten sposób świadomość społeczną, poza tym prędzej czy później pewnie choroba wyjdzie na jaw, takie informacje szybko się roznoszą. Są plusy i minusy mówienia o chorobie, każdy sam musi zdecydować czy warto mówić o SM czy nie, ale warto by ta decyzja była przemyślana
A co wy na ten temat myślicie z córką?
W szkole u córki z powodu nieobecności przez szpital powiedziałam, że jest cały czas diagnozowana bo tak faktycznie jest i tyle. Natomiast myślę, że jest w takim wieku i zostało jej w tej szkole pozostać trochę tylko ponad rok, że chyba obejdzie się bez dodatkowych informacji o chorobie. Dostała tylko zaświadczenie od neurologa o zwolnieniu z wybranych dyscyplin na w-fie . A lekarz powiedział, że nie mam obowiązku informowania szkoły. Myślę, że chcę jej oszczędzić gadania...Może jako dotrwamy do wakacji, potem trochę się zapomni. I następny rok zdrowo zleci. Poinformowałam też dyrektorkę i wychowawcę co może, ale nie musi się wydarzyć i jak powinni się zachować. Córka natomiast łudzi się, że to jeszcze nie to, a mnie nazwa tej choroby nie przechodzi przez gardło. Czekamy na II MRI. Do końca tez jej nie przekonuje, że to SM żeby nie czytała w necie.... choć powoli rozmawiamy o lekach.


co do Twojej córki, uważam, że może się podzielić tym z najbliższą koleżanką, ale mówienie wszystkim w szkole chyba nie byłoby dobrym pomysłem (to tylko moje zdanie). Dzieci w tym wieku lubią plotki, zmieniają, dopowiadają coś. Nie wiedzą czym jest choroba, z niewiedzy lub z głupot internetowych mogliby powiedzieć coś przykrego córci, a to mogłoby przynieść zły skutek. Miałam podobną sytuację, gdy ktoś z niewiedzy zrobił mi przykrość, a była to osoba dorosła. Z drugiej strony warto mówić o chorobie (gdy zdarzy się taka sytuacja), zwiększamy w ten sposób świadomość społeczną, poza tym prędzej czy później pewnie choroba wyjdzie na jaw, takie informacje szybko się roznoszą. Są plusy i minusy mówienia o chorobie, każdy sam musi zdecydować czy warto mówić o SM czy nie, ale warto by ta decyzja była przemyślana