24-11-2024, 18:02
Witajcie, pisze do Was z nadzieją na pomoc.
Moja mama od ponad 40 lat choruje na SM. Jest to postac postępująca, od 24 lat nie chodzi, ruchowo też już praktycznie nie porusza rękami. Ogólnie była w dobrym stanie psychicznym, do początku tego roku. Najpierw twierdziła, że bolą ja zatoki. Chodziliśmy do laryngologa. RTG zatok itp, nic nie wykazało. Lekarz, przypuszczał, że może to być nerwoból. I dał lek, nazwy nie pamiętam. Pozniej mama strasznie się chyba denerwowała swoim stanem, wzywaliśmy karetkę, bo miała strasznie wysoki puls i ciśnienie. Poprosiłam rodzinnego o skierowanie do szpitala. Pojechaliśmy, zrobili tomograf głowy. Wszystko wydawało się w porządku, zmienili lek od laryngologa na pregabalin i kazali stopniowo zwiększać dawkę i iść do poradni neurologicznej. Mamy stan się pogarszał, mówiła że czuje coś w głowie jakby jej tam chodziło, że jej się rozpada twarz itp. neurolog dorzucił kwetaplex. Ale jej stan cały czas się pogarsza. W międzyczasie byliśmy u ginekologa, wszystko ok. Gastroskopia, też w porządku. Bo po kolei mówiła,że bolą ja różne rzeczy. Teraz mówi, że wszystko jej się w środku rozpada, że odpadają jej usta, że mocz jej się cofa do buzi,że zęby jej się kolejnością pozamieniały, że diabeł ja opętał, i żeby księdza jej zawołać to wtedy da jej komunie i ona umrze. Do psychiatry za żadne skarby nie chce iść. Neurolog nie widzi innych możliwości. Chciałabym jej pomóc, ale nie mam pojęcia jak. Może jest tu ktoś kto miał takie doświadczenia z ludźmi z tak zaawansowanym SM? Jeśli tak to proszę napiszcie.
Moja mama od ponad 40 lat choruje na SM. Jest to postac postępująca, od 24 lat nie chodzi, ruchowo też już praktycznie nie porusza rękami. Ogólnie była w dobrym stanie psychicznym, do początku tego roku. Najpierw twierdziła, że bolą ja zatoki. Chodziliśmy do laryngologa. RTG zatok itp, nic nie wykazało. Lekarz, przypuszczał, że może to być nerwoból. I dał lek, nazwy nie pamiętam. Pozniej mama strasznie się chyba denerwowała swoim stanem, wzywaliśmy karetkę, bo miała strasznie wysoki puls i ciśnienie. Poprosiłam rodzinnego o skierowanie do szpitala. Pojechaliśmy, zrobili tomograf głowy. Wszystko wydawało się w porządku, zmienili lek od laryngologa na pregabalin i kazali stopniowo zwiększać dawkę i iść do poradni neurologicznej. Mamy stan się pogarszał, mówiła że czuje coś w głowie jakby jej tam chodziło, że jej się rozpada twarz itp. neurolog dorzucił kwetaplex. Ale jej stan cały czas się pogarsza. W międzyczasie byliśmy u ginekologa, wszystko ok. Gastroskopia, też w porządku. Bo po kolei mówiła,że bolą ja różne rzeczy. Teraz mówi, że wszystko jej się w środku rozpada, że odpadają jej usta, że mocz jej się cofa do buzi,że zęby jej się kolejnością pozamieniały, że diabeł ja opętał, i żeby księdza jej zawołać to wtedy da jej komunie i ona umrze. Do psychiatry za żadne skarby nie chce iść. Neurolog nie widzi innych możliwości. Chciałabym jej pomóc, ale nie mam pojęcia jak. Może jest tu ktoś kto miał takie doświadczenia z ludźmi z tak zaawansowanym SM? Jeśli tak to proszę napiszcie.



bardzo mi przykro, ze musisz przez to przechodzic.