Tak, nowotwory są w dużej mierze uwarunkowane genetycznie. U mnie historie są podobne, więc porozmawiałam o tym ze swoją lekarką POZ, która uznała, że może jednak warto wiedzieć, na co umrę, jeśli nic mnie nie potrąci (uprzedzę: mamy dobry kontakt i sporą dozę dystansu z trochę mrocznym poczuciem humoru) i wystawiła mi skierowanie do poradni genetyki onkologicznej. Mam wizytę na grudzień.
Może to dobry trop również dla Ciebie?
Poza tym dbam o regularną profilaktykę. Raz do roku USG ginekologiczne i cytologia, raz na pół roku USG piersi – rak szyjki macicy i rak piersi w rodzinie.
https://bielskirynek.pl/pl/651_artykuly-...jmuje.html
Ogólnie czasami warto byłoby się skonsultować z onkologiem.