Liczba postów: 399
Liczba wątków: 13
Dołączył: Wrz 2016
Reputacja:
17
Istnieje niewielkie ryzyko wystąpienia rzutu po szczepieniu, tak jak zawsze kiedy układ odpornościowy jest pobudzony. Zapewniam, że w wypadku zachorowania ryzyko rzutu jest o wiele większe. Ryzyko zgonu też.
Tak, po szczepieniu można się źle czuć. W dzień szczepienia i ewentualnie dzień później lepiej nie planować żadnych forsownych działań (jazda samochodem też pod to podpada).
Ja nie rozumiem. Boicie się rzutu, skutków ubocznych szczepionek. A nie boicie się rzutu i skutków ubocznych w wyniku zachorowania na Covid? W tym śmierci, że tak się głupio zapytam?
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Na śmierć nie mam wpływu. Na powikłania po szczepieniu tak, bo to mój wybór czy się zaszczepie czy nie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 547
Liczba wątków: 11
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
15
(20-11-2021, 23:19)MarcinS napisał(a): Ja miałem dwie dawki bez żadnych skutków ubocznych. Teraz czekam, aż będę mógł przyjąć trzecią dawkę. Wychodzę z założenia, że covid może przynieść gorsze skutki niż ewentualne efekty uboczne szczepionki.
Jestem dokładnie tego samego zdania. Też czekam na 3 dawkę. Ostatnio nawet Min. Zdrowia w tej sprawie wysyłało mi sms'y, tylko nie potrafili się zdecydować na termin :-D Jednak po 4 grudnia, gdy minie mi pół roku od 2 dawki zapiszę się na 3. Bo to jedyny sposób na pokonanie tego dziadostwa. Niektórym może rybka, ale ja mam jeszcze w planach tyle wyjazdów, tyle knajp do odwiedzenia. A większość zamknięta :-D
Liczba postów: 399
Liczba wątków: 13
Dołączył: Wrz 2016
Reputacja:
17
(21-11-2021, 12:25)Akinom napisał(a): Na śmierć nie mam wpływu. Na powikłania po szczepieniu tak, bo to mój wybór czy się zaszczepie czy nie.
Na losowe zdarzenia nie masz wpływu.
Ale na podejmowanie świadomie swoich działań już tak. Nie skacze się do oceanu nie umiejąc pływać, bo wtedy można spodziewać się śmierci z dużym prawdopodobieństwem. Podobnie jest na z nieszczepieniem się na potencjalnie śmiertelną chorobę.
Moim zdaniem rachunek zysków i strat jest jednoznaczny.
Po szczepieniu ryzykiem jest najczęściej ból głowy.
Po nieszczepieniu można stracić życie.
Może jestem w tym odosobniona, ale wolę nawet ryzykować rzutem niż umrzeć.
Nie wiem, nad czym się tu zastanawiać.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
21-11-2021, 17:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-11-2021, 17:16 przez Akinom.)
Ja mam w życiu strasznego pecha. Chyba dostałam od losu wszystko, co się tylko dało. Boję się sama sobie zrobić kuku ta szczepionką i nawet kolega z liceum, prof. Drąg jakoś mnie nie przekonuje. To wszystko jest za szybko. Wiem, że nauka poszła do przodu, ale szczepionka po niespełna roku?
I żeby nie było, nie jestem antyszczepionkowcem. Dziecko zaszczepiłam, chociaż też nie obyło się bez choroby po każdej dawce. Ale sama po prostu się tego boję.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 399
Liczba wątków: 13
Dołączył: Wrz 2016
Reputacja:
17
A nie boisz się Covidu? Zwłaszcza przy swoim pechu?
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Mniej. Raczej nie chodzę nigdzie, staram się unikać skupisk, maseczka już do mnie przyrosła, żel do dezynfekcji też. Uważam na każdym kroku, jak to tylko jeat możliwe. Najbardziej obawiam się tego, że przy moim poziomie limfocytów szczepionka może bardziej zaszkodzić niż pomóc. I tu jest pies pogrzebany.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 87
Liczba wątków: 3
Dołączył: Wrz 2021
Reputacja:
4
Hmmm, dlatego ja zaszczepiłem się (dopiero 1 dawka) między okresami, w którym leki manipulują moim układem odpornościowym. Podjąłem taką decyzję o szczepieniu po przeczytaniu oficjalnego info na stronie https://ptsr.org.pl/ plus po tym, co w szpitalu powiedziała mi pani dr: u mnie może słabo przepona działać i przy COVID ciężkim, może być równie ciężko, dlatego poradziła szczepienie - przy niefarcie wybieram dużo mniejsze zło. Gdy tylko minęło te parę tyg. po terapii Solu, zgłosiłem się bez namysłu na szczepienie. 1 grudnia mam 2 dawkę. Jestem zdania, że nie ma co kusić losu i COVID może mieć bardziej destrukcyjne skutki niż szczepienie, ale to moja rozkmina. Niech każdy sobie sam zadecyduje
...if u ever saw me smile, u should know i felt sick inside...
Liczba postów: 40
Liczba wątków: 2
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
0
(21-11-2021, 15:00)fruu napisał(a): Jestem dokładnie tego samego zdania. Też czekam na 3 dawkę. Ostatnio nawet Min. Zdrowia w tej sprawie wysyłało mi sms'y, tylko nie potrafili się zdecydować na termin :-D Jednak po 4 grudnia, gdy minie mi pół roku od 2 dawki zapiszę się na 3. Bo to jedyny sposób na pokonanie tego dziadostwa. Niektórym może rybka, ale ja mam jeszcze w planach tyle wyjazdów, tyle knajp do odwiedzenia. A większość zamknięta :-D
Też czekam na 3 dawkę i też mi Ministerstwo Zdrowia przysłało 2 smsy że mogę się zapisać na 3 dawkę, tylko że oba smsy z innymi terminami  . Raczej wybiorę ten gdzie minie 6 miesięcy od 2 dawki
Liczba postów: 67
Liczba wątków: 3
Dołączył: Sie 2021
Reputacja:
0
A ja chciałabym, ale nie mogę. W sierpniu diagnoza i Solu, więc 8 tygodni "z głowy". Teraz jestem znów po Solu i kolejne 8 tygodni bezczynności. Przed diagnozą miałam podwyższony fibrynogen i 2 lekarzy doradziło mi odroczenie szczepienia. Od jutra wracam do pracy i bardzo się boję. Info od mojej neurolog jest takie, że szczepienie po kuracji Solu nie tyle zaszkodzi, co nie przyniesie pożądanego rezultatu, tj. steryd blokuje układ immunologiczny co oznacza, że organizm nie wytworzy przeciwciał, więc szczepienie będzie bezsensowne
~ Warto czasem złapać bliznę od życia, by unieść ręce wraz z ostatnim gwizdkiem.
|