Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szczepionka Covid-19
Dla mnie to trudna decyzja. Nadal wedlug statystyk 1/3 osob hospitalizowanych to osoby zaszczepione, a z mojego najblizszego otoczenia 4 osoby ciezko przeszly covid (na szczescie w domu) mimo szczepienia dlatego tez nie czuje duzej wewnetrznej 'presji' by sie szczepic.

Prawie cala moja rodzina i wszyscy znajomi sa zaszczepieni i nikt nie mial skutkow ubocznych oprocz ewentualnie objawow grypopodobnych lub bolu reki wiec naprawde super.

Ja nie ufam swojemu ukladowi odpornosciowemu. Boje sie jego reakcji dlatego czekam z decyzja.
Odpowiedz
Tosiia, mam podobne odczucia. Tyle, że u mnie każdy zaszczepiony coś miał. No, bratowa skończyła na bólu ręki. Mam wrażenie, że szczepionka obudziła wszystkie ukryte stany zapalne.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
To tak jest, każdy organizm jest inny. Moja babcia jest zaszczepiona 2 dawkami i ani po pierwszej ani po drugiej nic jej nie było tak samo rodzice, ale niestety znajomy nie miał tyle szczęścia... młody, zdrowy, dbający o siebie dostał zawału i niestety nie ma go już z nami. W moim otoczeniu jest bardzo dużo osób, które miały dziwne objawy ale też jest dużo osób które dobrze zniosły szczepienie.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
I właśnie w takich sytuacjach człowiek zaczyna się zastanawiać...
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
E-smka, ale Akinom nikogo nie zniechęce swoimi wypowiedziami. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i niech każdy podejmuje sam decyzję. Po to jest forum żeby każdy się mógł wypowiedzieć. Właśnie dlatego od początku wątku się nie odzywałam... zaraz byłabym okrzyknięta antyszczepionkowcem i najgorszą osobą bo nie dbam o bliskich i o wszystkich.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Ja jestem po dwóch dawkach szczepienia i oprócz bólu ręki nic mi nie było. Trzecia dawkę również przyjmę. Też dostałam smsa ale u mnie 6 miesięcy mija 28.12. Aczkolwiek zastanawiam się czy przyjmę ja odrazu ponieważ Mąż mówi że ważność tego certyfikatu Covid przedłuży się o rok od momentu tego szczepnienia. No więc zobaczymy.

Co do wpływu Covid na rzut - musi coś w tym byc. Ja Covid przeszłam w listopadzie 2020. Jakoś na początku grudnia wystąpił zdrętwienie ( lekki niedowlad) prawej reki. I potem już się potoczyło - neurolog najpierw podejrzenie cieśni nadgarstka. Badania pod tym kątem które wyszły dobrze. Rehabilitacja która nic nie pomogła ale rehabilitant zasugerował TK głowy. Rezonans głowy wymuszony moim płaczem bo lekarka nadal bardzo upierała się przy tej cieśni.  Wyniki rezonansu, zdziwienie lekarki, szpital, punkcja, sterydy, wyniki i od maja Tecfidera. 
Więc Covidowi mogę w sumie chyba "zawdzięczać" szybka diagnozę.
Odpowiedz
E-semka, jakbyam była taka anty, to w życiu nie pozwoliła bym na to, żeby córkę zaszczepić. A w całej jej szkole zgłosiło się na szczepienie aż 10 osób. Powiedzmy że ileś tam zaszczepilo się w wakacje. Ale to i tak kropla w morzu. Już wszystkie pierwszaki i jedna 7 klasa są na kwarantannie.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Bo mam prawo się bać i się boję. Z resztą nie tylko ja.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Ja na chwile obecna bardziej boje sie szczepienia niz covida. Jak bedzie w najblizszej przyszlosci nie wiem. Nie wykluczam, ze to sie zmieni.

W przeciagu ostatnich 2 - 3 lat przyjelam dwie inne szczepionki wiec nie uwazam siebie za antyszczepionkowca =D
Odpowiedz
Ja sie zaszczepiłam ale z duszą na ramieniu. Rozumiem doskonale Akinom bo tak naprawdę nie chcialam sie szczepic, ale praktycznie mnie zmuszono w związku z podrozowaniem. Nie neguję, że covid nie istnieje bo wiem ze jest, ale gdyby był taki zajadły jak sie to przedstawia to polowy z nas by juz nie było. Rozumiem osoby, które przyjmują szczepienie I Rozumiem tych, którzy nie. Tak naprawdę to nie wszystko wiadomo o samym virusie I skutkach ubocznych szczepien. Pomijajac wszelkie opowiesci z krypty na temat szczepien to mnie osobiscie oprócz potwornego bolu glowy to nic nie było. Ale znam kogoś kogo 15 letnia corka po pierwszej dawce lezy w szpitalu sparalizowana od pasa w dół I lekarze sami nie wiedzą jak to teraz ugryzc. Ktos tu na forum tez pisal, że sparalizowało go po szczepieniu. Ja doskonale Rozumiem, ze to sie zdarza rzadko, niech bedzie I raz na million ale prawda taka, że nikt nie chce aby akurat wypadło na niego.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości