Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Cześć! Tu Paweł!
#1
A pomyślałem – dołączę. W grupie jakby raźniej.  Uśmiech

Tak zacząłem pisać i wyszło, że strasznie się rozpisałem.
Nie wiem czy ktoś będzie na tyle ciekawy, ale mimo wszystko zapraszam do czytania.  Uśmiech 

Mam na imię Paweł, mam 30 lat. Generalnie to, jak wspominam, moje podejrzenie padło już pod koniec 2009 roku. Zbiegły się wtedy widzenie błysków przy i lekki ból przy ruchu okiem do skrajnej pozycji w bok i najprawdopodobniej objaw Lhermitte'a. Chyba już wtedy (teraz mam wrażenie, że może bez sensu; choć z drugiej strony nie wiem czy bym trafił na lekarza, który by mnie odpowiednio pokierował) czekałem na jakiś konkret (bardziej tak kojarzyłem SM). I nic, w zasadzie do tej pory nie doczekałem się na żaden konkret i mam nadzieję, że nigdy się nie odczekam. Mniej więcej wtedy też zacząłem prowadzić notatki. W międzyczasie były jakieś lekkie dziwne czucie, lekkie zaburzenia wzroku czy inna drobnica; tak średnio co 2 lata miałem coś w rodzaju migreny. Od czasu, kiedy wiem jak sprawy wyglądają, myślę, że objawy mogłem mieć już sporo wcześniej (może od około 2004 roku).

W 2017 z racji, że już miałem pracę i dostałem ataku czegoś w rodzaju migreny udałem się do lekarza. Najprawdopodobniej wtedy też wspomniałem te swoje inne drobne przeszłe objawy, choć nie wiem czy to wpłynęło w jakikolwiek sposób na to, że dostałem skierowanie do neurologa i okulisty. Neurologowi powiedziałem podobne rzeczy i dostałem skierowanie na rezonans, w którym „pewnie nic nie wyjdzie” (chociaż kto wie co on wtedy pomyślał, chyba usłyszał zestaw objawów, które mogłyby sugerować SM). Pod koniec 2018 roku doczekałem się na rezonans. Około 15 zmian o morfologii zmian demielinizacyjnych było dla mnie dosyć jasnym komunikatem (chyba nawet sobie powiedziałem: „wiedziałem”). Niedługo potem badanie neurologiczne, szpital w celach diagnostycznych (trafiłem na świetną panią doktor, było wesoło, zastanawiałem się co inni sobie myśleli jak wychodziłem ze śmiechem z gabinetu). Tam m.in. punkcja lędźwiowa, rezonans odcinka szyjnego (w którym też wyszły chyba 2 zmiany). Po punkcji około tydzień bólu głowy, gdy było się przez dłuższy czas w pozycji pionowej (zdarzało mi się leżeć na jakichś miejscach do siedzenia w galeriach handlowych jak musiałem sprawy załatwić). W płynie mózgowo-rdzeniowym niestety wyszedł wyniku sugerujący boreliozę (a miałem kiedyś kleszcza) i to mnie trochę wstrzymało. W szpitalu zakaźnym spotkałem bardzo nieprzyjemnego i niepomocnego lekarza, który mnie wyjątkowo zablokował. Ale najpierw przyjęła mnie pani doktor, która raczej bardzo starała się sprawę rozwiązać odpowiednio: konsultowała, zleciła dodatkowe testy, jeszcze raz konsultowała i ostatecznie wypisała skierowanie do zakaźnego. Gdzie i tak nie chciano mnie przyjąć. W końcu zażyczyłem jakiegoś dowodu, że próbowałem się leczyć z boreliozy i w końcu zarejestrowałem się na kontrolę do pani neurolog, która prowadziła mnie w szpitalu. Znowu było całkiem wesoło, dostałem skierowanie do okulisty i na rezonans, zapisałem się do neurolog specjalizującej się w SM. Dalej okulista (skierowanie na badanie pola widzenia), rezonans (udało się szybko załatwić, wyszły chyba 2 nowe zmiany), badanie pola widzenia – podejście pierwsze, badanie pola widzenia - podejście drugie (udane, wynik: ogólne obniżenie czułości siatkówki), kontrolna wizyta u okulisty (skierowanie na badanie VEP), badanie VEP (obniżone przewodnictwo z jednym oku sugerujące zmiany demielinizacyjne). W końcu wizyta u neurolog od SM. Zacząłem wymieniać objawy z moich notatek, w końcu chyba dałem po prostu wyniki, część już była w systemie (ten sam szpital). Od razu decyzja o włączeniu do programu lekowego, następnego dnia kontakt w sprawie rezonansu, za trochę ponad tydzień rezonans i niedługo potem odebrałem pierwszy pakiet Tecfidera.

Niebawem pewnie dowiem się, co tam w rezonansie kontrolnym słychać i mam nadzieję, że nie dowiem się jakichkolwiek nowych zmianach czy rozwoju zmian.

W zasadzie to specjalnie nic mi nie dolega, żeby nie ten pierwszy rezonans to może dalej bym nie wiedział, że choruję. Niektóre rzeczy to trudno stwierdzić czy to SM, czy może obciążenie psychiczne, czy może coś innego, a może wymysły. Nic z SM mnie nie zmusiło do leczenia szpitalnego. Normalnie pracuję, nadal staram się biegać i mam nadzieję, że jeszcze niejeden maraton przebiegnę (a może ktoś z was biega?).

Czasem trochę się martwię przyszłością, że w sumie to nie wiadomo co będzie. Niestety nie ułożyłem sobie specjalnie życia, nie mam żony czy dziewczyny, nie specjalnie jestem przekonany czy warto komukolwiek angażować się w relację z osobą z takim potencjalnie dużym obciążeniem. Wiele już nie zmienię, czasu nie cofnę. Mam nadzieję, że będzie dobrze!

Życzę wszystkiego dobrego!  Uśmiech
Bądźcie szczęśliwi!  Uśmiech
Odpowiedz
#2
Witaj Uśmiech Szczęścia nigdy zbyt wiele, więc życzę i ja Uśmiech
Odpowiedz
#3
Cześć Paweł, doczytałam do końca. Duży uśmiech
Nie martw się o przyszłość, żyj tak jak teraz, nie pozwól, żeby sm kierowało Twoim życiem.
I witaj w grupie Serce
Odpowiedz
#4
Witaj, Pawle!
Z doświadczenia wiem, że z bliską osobą jest duuużo łatwiej przełknąć tę chorobę, jeśli zdarzy się, że uderzy mocniej. Naprawdę nie ma powodów, byś rezygnował z życia rodzinnego i skazywał się na samotność. Tabletki tabletkami, ale zdrowie psychiczne też jest ważne i w naszym schorzeniu bardzo pomaga.
Trzymaj się!
Odpowiedz
#5
Cześć Paweł 
Witaj w grupie, powodzenia i trzymaj się dobrego nastawienia. Ja też się trochę martwię, ale tu w grupie jakoś mi lepiej  Uśmiech
Odpowiedz
#6
Hej.
Choroba nie wyklucza życia rodzinnego. Spotykam dużo osób, którzy są w szczęśliwych związkach mimo SM. Jestem singielką w podobnym wieku co Ty i też nie jest źle. Także życie samo się układa. Ważne abyś się leczył i mial mimo wszystko pozytywne nastawienie. Trzymaj się
Odpowiedz
#7
Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Uśmiech
Odpowiedz
#8
Cześć, wiem o czym mówisz. Mam podobna sytuacje, singielka? czy teraz po diagnozie (na która czekam, jestem po punkcji, która będzie miała decydujący głos) zawracać komuś głowę sobą i swoją choroba w pakiecie ???‍♀️ Ale może faktycznie w kupie siła ?
Pozdrawiam Wszystkich ??
Odpowiedz
#9
A, mam nadzieję, że będzie dobrze. Uśmiech

I Tobie życzę, żeby było dobrze! Uśmiech
Odpowiedz
#10
Hej. Witaj na forum. Dlaczego piszecie tak jakbyście byli gorsi? Chodzi mi o związki. Przecież każdy jest dorosły i ma rozum, a jeżeli spotkacie kogoś odpowiedniego na swojej drodze to zrozumie Wasza, nasza chorobę.

A co do biegania, ostatnio stwierdziłam że ja to juz chyba nie umie biegać.... Przykre, ale prawdziwe. No, ale dzisiaj stwierdziłam, że zawsze można się nauczyć na nowo.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości