Witam wszystkich serdecznie 
Chciałbym prosić o radę, pomoc. Wiem, że nie jesteście lekarzami, ale przeczytałem większość wątków i wielu osobą pomogliscie
Mój problem zaczął się dokładnie rok temu. Wszystko zaczęło się od panicznego strachu po kwarantannie covid oraz ogólnej panice. Zaczęły się drętwienia jednej strony a raczej punktu twarzy. Padło na ząb który został usunięty. Nie pomogło. Okazało się że mam zapalenie zatok. Po tomografii została podjęta decyzja o fess zatok. Polip 3cm. Objawy ustąpily.
Około w styczniu zaczęły się dretwienia nóg i rąk. Po wizycie u neurologa ( badanie neurologiczne idealne) skierowanie na rtg kręgosłupa oraz mri głowy z kontrastem ale również badania wyszły idealnie bez żadnych zmian jedynie rtg wykazało spłaconą lardoze szyjna. Dostałem witaminy neurovit oraz leki psychotropowe. Oczywiście nic nie pomogło mrowienia oraz drętwienia pozostały ( szczególnie podczas siedzenia oraz w stałej pozycji np podczas trzymania telefonu). Tarczyca przebadana łącznie z usg. Kolejny krok to badania z krwi witaminy b wapnia magnezu itd oprócz witaminy D. Wszystko w normie. Kolejny neurolog zalecił badania prób wątrobowych ( jestem osobą która nie spożywa alkoholu) badania wyszły źle wszystkie wskaźniki podwyższone oprócz wskazika alkoholowego czy jakoś tak. W międzyczasie badania elisa ujemne, lecz po konsultacji z doktorem od boreliozy w Krakowie zalecił biorezonans ( tak wiem badania bez potwierdzenie naukowego). Wyszły problemy watrobowe oraz chlamydia i kontakt z borelioza. I teraz pytanie do Was
co dalej robić? Czy to może być sm czy bardziej iść w stronę boreliozy? Mrowirnia są każdy dzień oraz gorsze samopoczucie. Problemów z pęcherzem I równowagę nie mam ( na codzień trenuje i biegam ). Jedynie co bolą mnie plecy, może nie tyle co bolą co czuje dyskomfort. Czekam na odpowiedź I życzę pogodnego słonecznego dnia

Chciałbym prosić o radę, pomoc. Wiem, że nie jesteście lekarzami, ale przeczytałem większość wątków i wielu osobą pomogliscie

Mój problem zaczął się dokładnie rok temu. Wszystko zaczęło się od panicznego strachu po kwarantannie covid oraz ogólnej panice. Zaczęły się drętwienia jednej strony a raczej punktu twarzy. Padło na ząb który został usunięty. Nie pomogło. Okazało się że mam zapalenie zatok. Po tomografii została podjęta decyzja o fess zatok. Polip 3cm. Objawy ustąpily.
Około w styczniu zaczęły się dretwienia nóg i rąk. Po wizycie u neurologa ( badanie neurologiczne idealne) skierowanie na rtg kręgosłupa oraz mri głowy z kontrastem ale również badania wyszły idealnie bez żadnych zmian jedynie rtg wykazało spłaconą lardoze szyjna. Dostałem witaminy neurovit oraz leki psychotropowe. Oczywiście nic nie pomogło mrowienia oraz drętwienia pozostały ( szczególnie podczas siedzenia oraz w stałej pozycji np podczas trzymania telefonu). Tarczyca przebadana łącznie z usg. Kolejny krok to badania z krwi witaminy b wapnia magnezu itd oprócz witaminy D. Wszystko w normie. Kolejny neurolog zalecił badania prób wątrobowych ( jestem osobą która nie spożywa alkoholu) badania wyszły źle wszystkie wskaźniki podwyższone oprócz wskazika alkoholowego czy jakoś tak. W międzyczasie badania elisa ujemne, lecz po konsultacji z doktorem od boreliozy w Krakowie zalecił biorezonans ( tak wiem badania bez potwierdzenie naukowego). Wyszły problemy watrobowe oraz chlamydia i kontakt z borelioza. I teraz pytanie do Was
co dalej robić? Czy to może być sm czy bardziej iść w stronę boreliozy? Mrowirnia są każdy dzień oraz gorsze samopoczucie. Problemów z pęcherzem I równowagę nie mam ( na codzień trenuje i biegam ). Jedynie co bolą mnie plecy, może nie tyle co bolą co czuje dyskomfort. Czekam na odpowiedź I życzę pogodnego słonecznego dnia



Ogólnie zapisałem się na próbę tezyczkowa, ale przy przyjęciu lekarz chciał skierowanie od lekarza
Zmieniłem ośrodek do którego udam się w przyszłym tygodniu