Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
płyn mózgowo rdzeniowy
#1
Słuchajcie, mam pytanie ... za miesiąc mam punkcję i chciałam zapytać co tak naprawdę w tym płynie musi się znaleźć zeby zdiagnozować SM? Prążki oligoklonalne? Czy jakieś przeciwciała? Jak to było u Was?
Odpowiedz
#2
Prążki oligoklonalne, ja mam, ale nie wszyscy chorzy je mają, punkcja nie boli, przykry jest tylko zespół popunkcyjny, nie każdy badany go  dostaje, nie martw się na wyrostUśmiech Lekarz Ci wszystko wyjaśni. Z płynu mózgowo-rdzeniowego diagnozuje się też inne choroby.

(09-04-2017, 19:08)hela napisał(a): Aha, to że można mieć prążki lub nie mieć i mieć sm, nie oznacza że masz się nakręcać na taką diagnozę (i martwić się na zapas), zmiany demienilizacyje mogą występować też z innych powodów. Myślę że sporo ludzi je ma, i nawet o tym nie wiedzą.
Odpowiedz
#3
Wyliczany jest też wskaźnik Linka ale nie pamiętam z czego go wyliczają. Ja prążki mam a ten wskaźnik jak to określił mój neurolog mam wybitnie wysoki.
Odpowiedz
#4
(09-04-2017, 18:19)Magda napisał(a): Słuchajcie, mam pytanie ... za miesiąc mam punkcję i chciałam zapytać co tak naprawdę w tym płynie musi się znaleźć zeby zdiagnozować SM? Prążki oligoklonalne? Czy jakieś przeciwciała? Jak to było u Was?

Najogólniej rzecz biorąc, w przypadku SM, szuka się w płynie mózgowo rdzeniowym właśnie prążków (powinny być w płynie, ale nie występować we krwi). Ale lekarze analizują też inne parametry płynu- choćby poziom białka, glukozy, czy sam wygląd płynu. 
Są osoby chorujące na SM, także na forum, które nie mają prążków oligoklonalnych w płynie. Zdarzają się też prążki u osób, które nie mają stwardnienia rozsianego. Interpretacja takiego badania jest skomplikowana i lepiej zostawić ją w pełni lekarzom. Uśmiech Zwłaszcza, że wynik jest tylko elementem układanki. Zawsze interpretuje się go w kontekście innych wyników badań.

Jeśli coś mogę Ci doradzić w kwestii tego badania - w pełni słuchaj lekarzy. Zwłaszcza co do czasu, jaki musisz spędzić leżąc bez ruchu po punkcji.  Dzień po badaniu - też naprawdę się oszczędzaj. Ja czułam się bardzo dobrze po punkcji i 12 godzinach uparłam się, że na chwilę wstanę do toalety (lekarze zalecali 24-godzinne leżenie). Później, gdy już wyleżałam wymagany czas, od razu zaczęłam chodzić po korytarzu, żeby się "rozruszać". Po kolejnych kilku godzin dopadł mnie zespół popunkcyjny - taki ból głowy, którego nigdy wcześniej ani później nie miałam. Trzymało mnie przez 5 dni. W zasadzie - na własne życzenie. Najprawdopodobniej, gdybym nie wstawała na chwilę po 12 godzinach i później się oszczędzała - nie wystąpiłby lub byłby krótszy. Dlatego każdego w tej kwestii przestrzegam. Lepiej uczyć się na cudzych błędach. Oczko
Odpowiedz
#5
Generalnie zgadzam się z Wami, widziałem ludzi cierpiących z powodu zespołu popunkcyjnego.
Ale też słyszałem opinię lekarza uważanego za speca  mającego złote ręce do pobierania płynu mózgowo-rdzeniowego.
A brzmiała ona tak: że jak u kogoś ma wystąpić ten zespół to żeby nie wiem co to wystąpi!
Wypowiedział te słowa do mojej znajomej którą po 5-7(pięciu-siedmiu) nieudanych próbach wkłucia dzień wcześniej przez innego lekarza też dobrego neurologa, w pozycji przykurczonej leżącej, miała przez tego speca pobierany płyn w pozycji siedzącej i zawieziona na łóżko wózkiem siedzącym z zezwoleniem na chodzenie zaraz po zabiegu!
Ale znajoma troszkę się oszczędzała przez około 2-4 godziny! I faktycznie nic jej nie było Wykrzyknik
Ja bym tego nie przestrzegał i leżał płasko jak z "diabła skóra" Wykrzyknik Duży uśmiech Oczko
Pozdrawiam
To nie S.M. ma mnie  tylko ja mam S.M.
Odpowiedz
#6
Dopisuję się do tego, co napisała Monika. Ja nie miałam zespołu popunkcyjnego, ale leżałam plackiem przez dobę. Owszem, było to niekomfortowe pod względem psychicznym, jak trzeba się było wysikać do basenu, no ale... Za to wyspałam się po kokardki Uśmiech. Wyszłam ze szpitala po tej dobie, w domu dużo odpoczywałam, ale żyłam z grubsza normalnie.

Magda, pamiętaj, żeby nie patrzeć na igłę przed badaniem. Mnie uprzedził o tym lekarz. To bardzo ułatwia procedurę obu stronom Uśmiech
Odpowiedz
#7
No to u mnie będzie ciekawie i drastycznie Oczko Miałam 2 punkcje. Pierwsza - pobranie płynu udało się za pierwszym razem ale bolało. Wystąpił potworny zespół popunkcyjny i trafiłam po kilku dniach z powrotem na SOR. Ból głowy jakiego w życiu nie miałam. Druga punkcja - pierwszy dzień kilkakrotne próby wkluc i nic. Odlozyli na drugi dzień, żeby mnie nie męczyć tyle (bolało bardzo ), dali mi kroplowki nawadniające i na drugi dzień udało się za drugim razem. Ten sam lekarz. I o dziwo nie miałam zespołu popunkcyjego (oczywiście leżałam plackiem przez cały dzień i dużo piłam ). Na drugi dzień jak nowo narodzona aż moja Pani Doktor się zdziwiła Uśmiech ja jestem tym przypadkiem, który nie ma prążków tylko na podstawie innych badań mam zdiagnozowane SM.
Odpowiedz
#8
Mi zalecano leżenie na płasko tylko przez 6 godzin, potem mogłam już pójść do toalety po uprzednim sprawdzeniu czy nie kręci mi się w głowie.Nie miałam zespołu popunkcyjnego.Mam prążki oligoklonalne.
Odpowiedz
#9
Yazon ja też miałam pobierany płyn w pozycji siedzącej. Udało się za pierwszym razem a bolało mniej niż pobieranie krwi (tylko u mnie pobrać krew to nie takie proste). Nie pamiętam dokładnie ile godzin miałam leżeć ale na pewno było to najpierw kilka godzin na brzuchu a później o wiele dłużej na plecach. I kazali jak najwięcej pić. Leżałam i piłam tak jak kazali a zespół popunkcyjny i tak miałam... wiec może rzeczywiście tak jak Yazon napisał jeśli zespół popunkcyjny ma być to po prostu będzie.
Odpowiedz
#10
Mi jeszcze kazali wlewać w siebie litry Coca coli bo podobno szybko się tam wszystko zalewa Oczko
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości