24-09-2017, 17:48
Witajcie,
Od listopada ubiegłego roku chodzę po różnych lekarzach szukając przyczyny moich dolegliwości, na razie bezskutecznie... nie wiem, co mi dolega, ale przypadkowo usłyszałam o stwardnieniu rozsianym i objawy by nawet pasowały
Zaczęło się od problemów z połykaniem, lekarka podejrzewała refluks, zrobiłam gastroskopie i nic nie wyszło, miałam bardzo stresujący rok i lekarka już na drugiej czy trzeciej wizycie wysłała mnie do psychologa. do tego doszedł ból brzucha nawet przy niewielkim wysiłku, od stycznia zaczęły bardzo boleć mnie oczy, okulistka stwierdziła atopowe zapalenie spojówek i wysłała do alergologa (to jeszcze przede mną), miałam jeszcze robione usg brzucha, tarczycy, badania krwi i wszystkie wyszły ok. Lekarka kazała dalej brać controloc na zgagę i odesłała mnie z niczym twierdząc, że "nie będzie doszukiwać się chorób u młodych ludzi" (mam 28 lat). Kilka miesięcy było względnie spokojnie, ale w maju zaczęłam mieć zawroty głowy, dziwne uczucie na głowie, jakby coś po niej przebiegało, mrowienie i dziwne napięcie na twarzy, a podczas dużych upałów miałam wrażenie, że pali mnie skóra. Od trzech miesięcy drętwieje i boli mnie prawa ręka, czasami podobne uczucie pojawia się na prawej nodze, na początku nie przeszkadzało mi to bardzo, ale obecnie jest gorzej, mam coraz większe trudności w pracy (a pracę mam niestety bardzo fizyczną i stresującą) i już w tym tygodniu pójdę po l4. Po ostatniej wizycie lekarka wysłała mnie w końcu do neurologa, ale wizytę mam dopiero na 11 października. Sama staram się nie panikować zbytnio i w miarę spokojnie czekać na rozwój wypadków, ale moja siostra, kiedy wspomniałam Jej o ciężkim dniu w pracy i nasileniu objawów stwierdziła, że Ona zgłosiłaby się na izbę przyjęć. Nie zrobiłam tego, ale teraz mam jeszcze większy mętlik w głowie i sama już nie wiem co robić , czekać czy działać... Możecie coś doradzić? Będę bardzo wdzięczna
Od listopada ubiegłego roku chodzę po różnych lekarzach szukając przyczyny moich dolegliwości, na razie bezskutecznie... nie wiem, co mi dolega, ale przypadkowo usłyszałam o stwardnieniu rozsianym i objawy by nawet pasowały
Zaczęło się od problemów z połykaniem, lekarka podejrzewała refluks, zrobiłam gastroskopie i nic nie wyszło, miałam bardzo stresujący rok i lekarka już na drugiej czy trzeciej wizycie wysłała mnie do psychologa. do tego doszedł ból brzucha nawet przy niewielkim wysiłku, od stycznia zaczęły bardzo boleć mnie oczy, okulistka stwierdziła atopowe zapalenie spojówek i wysłała do alergologa (to jeszcze przede mną), miałam jeszcze robione usg brzucha, tarczycy, badania krwi i wszystkie wyszły ok. Lekarka kazała dalej brać controloc na zgagę i odesłała mnie z niczym twierdząc, że "nie będzie doszukiwać się chorób u młodych ludzi" (mam 28 lat). Kilka miesięcy było względnie spokojnie, ale w maju zaczęłam mieć zawroty głowy, dziwne uczucie na głowie, jakby coś po niej przebiegało, mrowienie i dziwne napięcie na twarzy, a podczas dużych upałów miałam wrażenie, że pali mnie skóra. Od trzech miesięcy drętwieje i boli mnie prawa ręka, czasami podobne uczucie pojawia się na prawej nodze, na początku nie przeszkadzało mi to bardzo, ale obecnie jest gorzej, mam coraz większe trudności w pracy (a pracę mam niestety bardzo fizyczną i stresującą) i już w tym tygodniu pójdę po l4. Po ostatniej wizycie lekarka wysłała mnie w końcu do neurologa, ale wizytę mam dopiero na 11 października. Sama staram się nie panikować zbytnio i w miarę spokojnie czekać na rozwój wypadków, ale moja siostra, kiedy wspomniałam Jej o ciężkim dniu w pracy i nasileniu objawów stwierdziła, że Ona zgłosiłaby się na izbę przyjęć. Nie zrobiłam tego, ale teraz mam jeszcze większy mętlik w głowie i sama już nie wiem co robić , czekać czy działać... Możecie coś doradzić? Będę bardzo wdzięczna

