Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
(26-08-2026, 22:39)Lusia98 napisał(a): Yasmina jak się czujesz ?
.
Teoretycznie świetnie Uśmiech , praktycznie...hmm... Zdezorientowany
Pisałam Wam o zbuntowanej rzepce w kolanie, no to teraz coś nowego. Zaczęła mnie boleć stopa w tej zepsutej nodze, dwa ostatnie palce z bólem promieniującym do zewnętrznej strony łydki. Pomyślałam...ok...przegięłam z ćwiczeniami, z jeżdżeniem samochodem, z zakupami. Ale po tygodniu stopa spuchła i tu już nie ma żartów. Wizyta u ortopedy, skierowanie na mri/na szczęście od razu na miejscu/, bo podejrzewał, że to idzie od lędźwiowego, konsultacja u lekarza specjalisty w tym temacie. Endoproteza nie ruszona/a tego się najbardziej bałam/, odcinek lędźwiowy w porządku, pozostał nacisk na nerw, osłabienie mięśni z powodu zmiany sposobu chodzenia i tylko lekkie ćwiczenia. Oczywiście mój rehab od razu przystąpił do masaży i ćwiczeń. Z tym moim chodzeniem to rzeczywiście jest ciekawie, bo lewa noga jest osłabiona po rzucie, a teraz cały ciężar idzie właśnie na nią. Podświadomie oszczędzam prawą nogę i nie chodzę tak, jak dawniej. Po domu spokojnie bez Staszka/imię kuli/ Duży uśmiech , ale do sklepu idę z nim. Wiem, że to dopiero 3m-ce po operacji i chyba za bardzo się spieszę do odzyskania sprawności.

Chcemy z Mirkiem wyjechać choćby na tydzień, bo bardzo tego potrzebujemy...może nam się uda.
Odpowiedz
4 miesiące w szpitalu... Bubka to straszne. Serio. Taki szmat czasu. Dobrze że żyje i oby teraz odnalazł się "na nowo".. jak on się czuje psychicznie ???
Bubka chyba im musisz wszystkim mocno narzekać w pracy żeby jednak stanęło na tym że pracujesz z domu. Nie mogą przecież tak zmieniać zdania ale pewnie nie widzą i nie czują tego co Ty. Więc myślę że patrz tylko na siebie i nie daj się tam.
Oby wam dobrze poszła integracja w żłobku z malutka-trzymam kciuki. Moja druga córka chciała chodzić szybciej do dzieci ale nie dostałam już miejsca, syn zaś był oporny. Na szczęście mąż z nim wtedy jeździł i to przeżywał a mnie okłamywał że jest ok. Jak życie znam pewnie by siedział że mną w domu gdybym tylko wiedziała że tak płacze.
Yasmina -bierzemy tylko opcje "teoretyczną" do obiegu Duży uśmiech.. tego się trzymamy i myślę ze z tym nastawieniem zaraz gdzieś "wyruszycie". jaki macie plan ? Motorowy ?
Mi się marzyło trochę więcej w te wakacje ale przeleciały za szybko i czuje ogromny smutek. Rano już czuć powiew chłodu choć no nie ma co narazie narzekać na pogodę, wiadomo?.
Ostatnio pisałam tu na forum jak miałam "gorszy" dzień i w sumie cieszę się że to się nie dodało. Mieliśmy super niedzielę i od razu człowiek wstaje z lepszym nastawieniem w poniedziałek
Odpowiedz
Zamarło forum. Puk puk..
Gdzie jesteście ludziska ? Wchodzę czasem żeby się dowiedzieć co nowego u "rodzinki" i mój post jest ostatni. Smutny

Akinom dawno już nic nie pisałaś ?
Odpowiedz
Ja też zaglądam, ale jakoś nie mam weny żeby pisać. Musiałam przełożyć moją wizytę z podaniem nowego leku bo się rozchorowałyśmy z Igą. Pochodziła cztery dni do żłobka w sumie to taka adaptacja dwugodzinna była i siedzi w domu. Jutro chyba pójdziemy do lekarza bo ten katar coś nie przechodzi. A ten żłobek to chyba bardziej ja przeżywa niż ona.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
U mnie podobnie jak u Bubki. Weny brak. Wczoraj miałam 18 córki. Załamka. Kiedy to zleciało. Oczywiście nie obyło się bez perturbacji, no ale na szczęście pogoda dopisała i w rezultacie było ok ale co się na denerwowałam, to moje. W lokalu w druta przegrali i twierdzili, że nie zamawiałam stolika w środku w razie zimna i niepogody. No ale mnie to już nic nie zdziwi. Po ostrej wymianie zdań to i miejsce w środku się znalazło i bez schodów. A tu okno pogodowe się trafiło i było super na zewnątrz. Powoli emocje że mnie opadają.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom to wszystkiego najlepszego dla córki, żeby weszła w dorosłość z odwagą i pewnością siebie.

My mieliśmy dzisiaj festyn charytatywny dla brata. Oczywiście ja się nie zaliczałam do pomocy, więcej bym szkód narobiła, ale za to upiekłam w piątek 2 ciasta i tak mnie poniosło, że w sobotę zrobiłam jeszcze jedno.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Dziękuję Bubka
A jak się udał festyn? Dobra jesteś z ciastami :⁠-⁠)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Udał się. Ludzie mają naprawdę dobre serca i mnóstwo mocy żeby pomagać. A ja oczywiście wylałam tyle łez, że nasza rzekę bym zapełniła.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Najważniejsze, że się udało i że jest moc. Niestety, nasze kochane państwo nie opiekuje się swoimi obywatelami jak należy. Leczenie Twój brat to powinien mieć z urzędu zapewnione. Z resztą nie tylko on. No ale nic nie poradzimy niestety. Dobrze, że nie został z tym wszystkim sam, że ma wsparcie i ma na kogo liczyć.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 42 gości