Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Bubka, najważniejsze, to się nie stresuj za mocno. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Ja wróciłam po macierzyńskim tylko dlatego, że osoba zatrudniona na zastępstwo nie bardzo sobie radziła. Nie martw się na zapas, bo to niestety nie służy. Ciekawe też, jak teraz będzie na komisji. Coś tam mieli pozmieniać. Pytanie, czy na lepsze. Obyś tylko trafiła na normalnego orzecznika. Bo babsko, z którym miałam przyjemność na ostatniej komisji, było okropne. Nigdy więcej!!!
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
Bubka nie martw się na zapas - szkoda życia. Po za tym jak masz umowę na stałe to raczej Cię tak łatwo zwolnić nie mogą. Zobaczysz na komisji. Chyba warto mieć ten dokument a czy to wykorzystasz czy nie to już potem zdecydujesz. Stres na nas dobrze nie wpływa to jest pewne ale póki nic złego się nie dzieje to lepiej się nie "zadręczać" i martwić na zapas.
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Wiem, wiem. Samo to się tak w głowie zbiera. Ostatnio coś mam gorsze dni. Tej nocy co była spałam z Iga u rodziców (mieszkają 5 km od nas) a się napłakałam jak głupia. Nie wiem dlaczego aż tak reagowałam, nic nam się nie działo, żadna krzywda ani nic zlego. Po prostu mieliśmy w domu osuszacz powietrza i na jedną noc musialysmy iść do rodziców. Masakra.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
21-10-2025, 20:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2025, 20:43 przez Lusia98.)
Myślę że nie ma co się wstydzić że w parze z SM idzie depresja... Bubka jeśli to będzie trwać dłuższy czas musisz się ratować.
Mam nadzieję że wypłakałas się w ramię wyrozumiałych rodziców i teraz jest lepiej.
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Od zawsze byłam płaczliwa. Przy każdej okazji płakałam, nawet jak oglądam filmiki w necie to płacze. Kiedyś się śmiałam, że powinnam zostać aktorką bo płacze na zawołanie. Teraz zwalam to na zmęczenie, wrażliwość, hormony. Partner tego trochę nie rozumiem, ale mama w sobotę mu nagadała trochę i mam nadzieję, że dotarło.
Nie myślałam o tym jako o depresji.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 2
Dołączył: Mar 2024
Reputacja:
3
Przykro słyszeć, że partner tego nie rozumie. Masz prawo czuć się gorzej. Sama widzisz wiele czynników za to odpowiedzialnych - Twój charakter, zmęczenie i hormony. Dorzuciłabym jeszcze chorobę, o której może się nie myśli świadomie, ale ciągle wpływa i pojawienie się dziecka. Teraz dużo się słyszy o depresji poporodowej.
Nie chcę ponownie sugerować depresji, ale uważam że warto zwrócić uwagę jak długo ten nastrój się utrzymuje. Jesteś świadoma sobie z tego co piszesz, to super, bo wtedy łatwiej dostrzec jak coś się dzieje. Poza tym sama wiedziałaś, że potrzebujesz towarzystwa rodziców.
Sama jestem wrażliwa i płaczę na filmach, a są takie dni, że płaczę nad sobą, ale wiem że złe humory też mijają jak te dobre.
Mam nadzieję, że mąż trochę zrozumie i będzie tylko lepiej. ?
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
23-10-2025, 11:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2025, 11:18 przez Lusia98.)
Niestety hormony jak szaleją to jest coś strasznego. Moje po urodzeniu drugiego dziecka szalały z 2 lata. Może nie miałam depresji ale jakaś nerwicę wtedy- sama nie wiem co to było. Dobrze że mama wstawiła się za Tobą moja by pewnie tylko "dobiła". Mój partner niestety też nie do końca rozumie moich hormonalnych ekscesów. Nic dziwnego. W niektóre dni dobrze jak mi schodzi z drogi po prostu czyli tuż przed okresem.. ja na smutnych filmach też ryczę na zawołanie i rozczulają mnie ludzkie tragedie.. jak mi koleżanka powiedziała że ma raka tak płakałam jak bóbr choć chciałam ją jakoś pocieszyć.
Ostatnio też widziałam jak dziewczyna ciężko chora czyt. Lekarze dają jej 1-2 lata życia mówiła o antydepresantach jak jej pomogły. Pomyślałam sobie że w sumie jeśli będę miała nawrót nieprzespanych nocy to tez pewnie pójdę po taka pomoc. Ale jak się w ciągu dnia zmęczę - pójdę na spacer, basen , rower to wszystko jest w normie.
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Mi ostatnio koleżanka powiedziała, że jej brat musiał uspac kota bo się pochorował to płakaliśmy obie, a później się z siebie śmiałyśmy. Nie znam ani brata ani nie znałam kota.
Ogarnęłam sobie rehabilitacje. Trochę trzeba czekać, mimo uprawnień (ZHDK), ale ważne, że są. Dzisiaj miałam mieć wizytę w sprawie ustalenia zabiegów i wyszło jak wyszło. Tu trochę znajomości poszły w ruch i załatwiłam to przez telefon. I może te znajomości trochę pomogły bo mam takie zabiegi których nigdy nie miałam. Nawet kriokomora będzie. Teraz będę musiała wszystko zaplanować dokładnie czasowo. W tym czasie kiedy zaczyna rehabilitacje to Iga idzie na adaptację do żłobka. Mam nadzieję, że jej się spodoba.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
Super że są znajomości i super że się udało . Pisz koniecznie jak efekty. Taka już nasza kobieca natura... Ja niestety sobie urodziłam tak delikatna duszyczkę, która się wszystkim przejmuje że muszę często zmieniać tematy żeby się zbytnio nie przejmowała. Mój mąż często mówi mi "widzisz co ja z Tobą mam" . No widzę niestety, nie ma łatwo  choć te skarpetki mógłby czasem wrzucić do kosza na pranie.
Bubka a Twoja Igusia już chodzi ? Powiem Ci że dzieci to ciągnie do dzieci i takie żłobkowe super potem się rozwijają. Widzę to po rówiesnikach mojej mlodszej
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Nie, jeszcze nie chodzi, ale siedzenie parzy. Wszędzie gdzie tylko może to wstaje.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
|