Mnie zastrzyki zawsze robi mąż, a jak jestem u rodziców to mama. Sama umiem sobie robić, ale nie lubię. Wolę, kiedy ktoś mi je robi, bo ja mam obawy, że jak mnie zaboli, to przestanę dalej wstrzykiwać i z zastrzyku będą nici. Bo te zastrzyki niestety czasem mnie bolą. Z tego samego powodu nie chcę stosować automatu. Mężowi mogę powiedzieć "wolniej" albo "stop" jak mnie zaboli, a automatowi nie powiem

.
Jeśli boicie się widoku igły, to też lepiej, gdy zastrzyk robi inna osoba. Można zamknąć oczy. Mnie do tej pory się to zdarza, choć do widoku igły w sumie przywykłam.
Igłę wbija się do końca.
Mogę jeszcze podpowiedzieć, że schłodzenie (ja stosuję do tego takie poduszeczki żelowe, dostałam je kiedyś z betaferonem) miejsca wstrzyknięcia przed zastrzykiem łagodzi ból (no chyba, że was nie boli

).