Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Orchidea napisał(a): Udało się. Tylko dr nie poinformowała mnie jak przygotować roztwór. Quantalan mam

Orchi, wg mojego lekarza to mam sobie rozpuścić jedną saszetkę na pół szklanki przegotowanej i lekko ciepłej wody i wypić. Następnie zrobić to ponownie, bo mam pić 3x dziennie po dwie saszetki.
Odpowiedz
Trzymam kciuki żeby te wasze nowe leki dobrze działały, jak czytam o tym wypłukiwaniu to aż mnie ciary przechodzą i znowu coś nowego. Byle u was zadziałało. Ja dzisiaj ucałuje swoją Tecfidere. Miłego dnia i weekendu trzymam kciuki i trzymajcie się dzielnie.

(30-03-2023, 21:15)yasmina napisał(a):
(29-03-2023, 10:47)asia_mys napisał(a): Witam serdecznie.
Wczoraj w pracy złapał mnie ból z lewej strony pod źebrami. Ale na początku taki jakby mnie przepasało, później w jednym miejscu. Ale taki że aż płakałam z bólu. Wzięłam ibuprom RR i nospę max. Po 1,5 godz mi ulżyło. Ciężko mi było funkcjonować w pracy. Dziewczyny namówiły na pójście do rodzinnego.
Dała mi skierowanie na usg nerek (bo może kamyk albo piasek) I na badanie moczu. Jutro mam usg i wynik badania moczu. Zobaczymy co wyjdzie.
Partner twierdzi że to nerki, Mama że może to jakiś splot nerwów, a bratowa strzeliła że może to być rzut.
Co osoba to lepsza diagnoza?
Poczekam na spokojnie do jutra.
Pozdrawiam ciepło I życzę dużo zdrówka I miłości
Asiu, jakiś miesiąc temu miałam takie dolegliwości, akurat miałam też wizytę u neuro, określiła to jako ból neuropatyczny, przepisała mi Preato, ale fatalnie się po nim czułam. Pojechałam do mojego "cudotwórcy" fizjoterapeuty i po kilku zabiegach ból zniknął. Brałam też wit,B complex.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A ja po raz drugi podchodzę do Fampyry Uśmiech
 Oby drugi był udany Yasminko. Daj znać co i jak.
Odpowiedz
Dziękuję za odpowiedź.
Mnie martwi to,iż biorę inne leki.Wśród nich takie których nie powinno się odstawiać nagle.Dzis zadzwonię do dr.
Dziękuję jeszcze raz.
Odpowiedz
(31-03-2023, 08:53)Orchidea ponownie napisał(a): Dziękuję za odpowiedź.
Mnie martwi to,iż biorę inne leki.Wśród nich takie których nie powinno się odstawiać nagle.Dzis zadzwonię do dr.
Dziękuję jeszcze raz.

Mój lekarz dał mi wszystkie materiały, ogólnie opowiedział co jest czym i jak (zarówno o Quantalan jak i Mavenclad) a następnie dodał, że skoro ze mnie oddziałowy informatyk, to żebym poczytał sobie w internecie o tym wszystkim i zapisał pytania do niego. Następnego dnia siedziałem z Sylwią, a On przyszedł do nas i odpowiedział na wszystkie, jakie mu zadaliśmy. A pytaliśmy czasami o zwykłe pierdoły. Uspokoił, wyjaśnił, poinstruował. Dzwoń do tej swojej doktor i niech ci wszystko wyjaśni.
Odpowiedz
Dzisiaj dr zadzwoniła.Nie muszę się doszczepiac na żółtaczkę.Badania miałam tylko z krwi. Zapytana jak pić to mówiła że w dużej ilości wody.2x1 saszetka.Mozna i w soku rozpuścić.
Odpowiedz
(31-03-2023, 08:18)Benita napisał(a): Oby drugi był udany Yasminko. Daj znać co i jak.
Dwa dni...i na razie spokojnie Duży uśmiech 
-------------------------------------------------------
Słońca nie ma, ale czarna mirabelka kwitnie Duży uśmiech

[Obrazek: mirabelka1.jpg]
Miłej soboty Serce
Odpowiedz
(01-04-2023, 07:45)yasmina napisał(a):
(31-03-2023, 08:18)Benita napisał(a): Oby drugi był udany Yasminko. Daj znać co i jak.
Dwa dni...i na razie spokojnie Duży uśmiech 
-------------------------------------------------------
Słońca nie ma, ale czarna mirabelka kwitnie Duży uśmiech

[Obrazek: mirabelka1.jpg]
Miłej soboty Serce

Na wzajem Duży uśmiech
Odpowiedz
(01-04-2023, 08:42)Benita napisał(a):
(01-04-2023, 07:45)yasmina napisał(a):
(31-03-2023, 08:18)Benita napisał(a): Oby drugi był udany Yasminko. Daj znać co i jak.
Dwa dni...i na razie spokojnie Duży uśmiech 
-------------------------------------------------------
Słońca nie ma, ale czarna mirabelka kwitnie Duży uśmiech

[Obrazek: mirabelka1.jpg]
Miłej soboty Serce

Na wzajem Duży uśmiech
Ależ pięknie.
Odpowiedz
Obok na lewo jest mirabelka żółta, ale kwitnie później.
-----------------------------------------------------------------
A ja znowu sama w domu/jak Kevin Duży uśmiech  Oczko /, Mirek pojechał do Wawy na spotkanie wielkanocne z braćmi klubowymi, a ja pilnuję zwierzyńca.
I tak mnie naszło, że muszę sobie popisać, tym bardziej że pisząc o szaleństwach naszych wspomniałam o mojej klasie z podstawówki. Byliśmy młodzi, szaleni i nienormalni. Nasza klasa była bardzo zgrana i to wiedziała cała szkoła. Mieliśmy milion durnych pomysłów i wszyscy, jak jeden mąż brali w tym udział. No to po kolei - robiliśmy "ustawkę" bitwy na pomidory - każdy przynosił pomidory do szkoły, a po lekcjach tłukliśmy się tymi pomidorami...oczywiście po bitwie klasa była elegancko posprzątana.
Nasza klasa była na końcu korytarza i jak otworzyło się drzwi to dotykały ściany tworząc trójkąt. Wpychaliśmy tam po kolei ludzi i dociskając drzwi sprawdzaliśmy ile się zmieści. A na koniec wysypywaliśmy im kubeł śmieci na głowę. Największym jednak wyzwaniem było złapanie Bożenki i Makarona i zamkniecie ich tam razem...i oczywiście kubeł... Duży uśmiech
Każdy z nas musiał przejść "krematorium" na najdłuższej przerwie - tzn. siadał na krześle, które się kładło na oparcie i wsuwało pod biurko nauczycielskie...i tak sobie siedział.
Szramcio też na dużej przerwie ubierał rękawiczki, stawał na biurku, w ręku miał dyżurną nogę od krzesła, a my ustawialiśmy się w dwóch rzędach i maszerowaliśmy w ich stronę, a Szramcio wydawał rozkazy - "do pieca, do gazu". Masakra... Zdezorientowany
Było jeszcze "rozciąganie"  - połowa klasy ciągnęła za jedną rękę, druga za drugą...
Najgorzej miała z nami pani od muzyki, której syn jest teraz moim sąsiadem i kiedyś przyznałam się jemu, jak bardzo znęcaliśmy się nad jego matką. Pani przed lekcją przynosiła harmonę, a my w czasie przerwy rozbieraliśmy ją na czynniki pierwsze i składaliśmy/czasami zostawały jakieś części Duży uśmiech  /. Na lekcjach tez nie było jej łatwo - bardzo starała się nas nauczyć śpiewać, a tu...jeden rząd ławek jedzie do przodu, cofa się, jedzie drugi...że Ona to przetrwała...szacunek Uśmiech 
Mieliśmy takiego Piotrusia, był najniższy, namiętnie sadzaliśmy go na szafie tuż przed wejściem nauczyciela, albo zamykaliśmy w szafie.
Mieliśmy też Darka, który przychodził na zajęcia z neseserem i Kingę. która tylko czatowała, żeby złapać ten neseser, przykleić do niego bułkę z masłem i wsadzić do kosza na śmieci.
Ale jednocześnie byliśmy bardzo zdyscyplinowani w temacie np. klasówek, mobilizowaliśmy się na wzajem do nauki. Mieliśmy ogromny szacunek do nauczycieli. Nigdy Oni nie padli ofiarą naszego "szaleństwa". Nie...sorry...raz uciekliśmy z lekcji historii, już nie pamiętam kto wpadł na ten głupi pomysł. I następna lekcja historii, moja ukochana nauczycielka wchodzi do klasy, kladzie dziennik na biurku, patrzy na nas i zadaje tylko jedno pytanie "To wy zrobiliście mi to?". Długa przerwa, bieg do kwiaciarni, ogromny bukiet kwiatów i przeprosiny ze łzami w oczach. I już nigdy więcej... Zaprzyjaźniłam się z Nią  będąc matką starszego syna, a Ona była wychowawcą klasy/mówiłam do niej Pani Profesor/, to Ona opowiedziała mi o Waldemarze Łysiaku, pożyczyła jego książkę "Perfidia" i zaraziła Napoleonem. Godzinami rozmawiałyśmy przez telefon, spotykałyśmy się u Niej  w domu, paliłyśmy papierochy i smażyłyśmy rybę Duży uśmiech . Na dwa dni przed śmiercią przyśniła mi się...
I nie tylko Ona, wiele osób zmarłych "przychodzi" do mnie...ale to opowieść na inny czas.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale parafrazując słowa piosenki 'Pisać każdy musi inaczej się udusi". Duży uśmiech
Odpowiedz
(01-04-2023, 22:14)yasmina napisał(a): Obok na lewo jest mirabelka żółta, ale kwitnie później.
-----------------------------------------------------------------
A ja znowu sama w domu/jak Kevin Duży uśmiech  Oczko /, Mirek pojechał do Wawy na spotkanie wielkanocne z braćmi klubowymi, a ja pilnuję zwierzyńca.
I tak mnie naszło, że muszę sobie popisać, tym bardziej że pisząc o szaleństwach naszych wspomniałam o mojej klasie z podstawówki. Byliśmy młodzi, szaleni i nienormalni. Nasza klasa była bardzo zgrana i to wiedziała cała szkoła. Mieliśmy milion durnych pomysłów i wszyscy, jak jeden mąż brali w tym udział. No to po kolei - robiliśmy "ustawkę" bitwy na pomidory - każdy przynosił pomidory do szkoły, a po lekcjach tłukliśmy się tymi pomidorami...oczywiście po bitwie klasa była elegancko posprzątana.
Nasza klasa była na końcu korytarza i jak otworzyło się drzwi to dotykały ściany tworząc trójkąt. Wpychaliśmy tam po kolei ludzi i dociskając drzwi sprawdzaliśmy ile się zmieści. A na koniec wysypywaliśmy im kubeł śmieci na głowę. Największym jednak wyzwaniem było złapanie Bożenki i Makarona i zamkniecie ich tam razem...i oczywiście kubeł... Duży uśmiech

[...]

Godzinami rozmawiałyśmy przez telefon, spotykałyśmy się u Niej  w domu, paliłyśmy papierochy i smażyłyśmy rybę Duży uśmiech . Na dwa dni przed śmiercią przyśniła mi się...
I nie tylko Ona, wiele osób zmarłych "przychodzi" do mnie...ale to opowieść na inny czas.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale parafrazując słowa piosenki 'Pisać każdy musi inaczej się udusi". Duży uśmiech

Yasmina, a ile ludu w ten trójkącik upakowaliście? Pytam, bo skojarzyło mi się z budką telefoniczną i studentami :-D
Moja klasa może aż tak zgrana nie była, ale jak szła na wagary to cała. Miałem w tej klasie wielkiego wroga, który jest teraz szwagierką mojej siostry. A ja czasami muszę usiąść z nią przy stole i miło poblablakać. Ot życiowe psikusy :-D
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości