Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Brawo brawo aż poczułam się jak po tym basenie osobiście sama czytając Twój wpis Uśmiech uwielbiam osobiście tylko nie wiem jak tu dobę wydłużyć aby znaleźć ten czas eh będzie trzeba w końcu.
Odpowiedz
kurcze, dawno nic nie pisalam na forum,ale czytam wszystko,
fajnie, ze Wam sie jakos uklada,
ja mam wszystkiego dosc, coraz gorzej chodze, coraz slabiej widze,
za to siusiu latam caly czas.
i jeszcze nonstop przytrafiaja mi sie jakies nieszczescia, typu poparzenie goracym olejem,
albo przeciecie reki nozykiem od blendera wiem, wiem, trzeba sie naprawde postarac, zeby to zrobic Oczko
Odpowiedz
Goska uwierz mi, nie trzeba się za bardzo starać. U mnie to chleb powszedni, niestety. A teraz do kompletu rzuciło śniegiem i wyjście gdziekolwiek to koszmar. A zawsze tak kochałam zimę. Teraz się jej boję.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
U mnie też nie ma rewelacji ale póki mam moja gorzką czekoladę w zanadrzu to najważniejsze omija mnie depresja-bleh. Od kilku dni mam ból za okiem to za prawnym to za lewym eh ?. Zazdroszczę tym którzy nie mecza się z cała paleta objawów SM. Ahhh...
Odpowiedz
Ja też mam kiepski humor. Nie mam objawów fizyczno-ruchowych, ale pamięć pracuje coraz gorzej. Od 20 lat mam jakiś pojazd i po raz pierwszy zdarzyło mi się zapomnieć o przeglądzie. Dwa tygodnie jeździłem bez...Całe szczęście, że nie miałem żadnej przygody drogowej ani kontroli, tylko coś mnie tknęło, żeby zajrzeć w dowód rejestracyjny.
Coraz więcej rzeczy muszę nastawiać jako alarm w telefonie. Alarm wieczorem co drugi dzień, że zastrzyk i drugi rano, żeby zastrzyk w ogóle zabrać. Coraz więcej spraw codziennych...szkoda gadać.  Niezdecydowany
Odpowiedz
(07-12-2021, 22:56)MarcinS napisał(a): Ja też mam kiepski humor. Nie mam objawów fizyczno-ruchowych, ale pamięć pracuje coraz gorzej. Od 20 lat mam jakiś pojazd i po raz pierwszy zdarzyło mi się zapomnieć o przeglądzie. Dwa tygodnie jeździłem bez...Całe szczęście, że nie miałem żadnej przygody drogowej ani kontroli, tylko coś mnie tknęło, żeby zajrzeć w dowód rejestracyjny.
Coraz więcej rzeczy muszę nastawiać jako alarm w telefonie. Alarm wieczorem co drugi dzień, że zastrzyk i drugi rano, żeby zastrzyk w ogóle zabrać. Coraz więcej spraw codziennych...szkoda gadać.  Niezdecydowany

Napisałbym ci, żebyś się nie przejmował, bo miałem podobnie i dawałem sobie jakoś radę. Aż w końcu po wyjściu z pracy i ruszeniu samochodem zatrzymałem się nagle, bo zapomniałem gdzie mieszkam. Na szczęście w dowodzie mam adres. Nikomu nie życzę takich emocji, jakie wtedy miałem. Od tamtej pory elektroniczny kalendarz i notatki z dnia (można to pamiętnikiem nazwać) to już normalka. I zauważyłem jeszcze, że pomagają mi rozmowy z dziewczyną czy znajomymi o minionym dniu. Chyba tworzą się wtedy dodatkowe drogi "skojarzeniowe" w mózgu do różnych informacji, dzięki czemu nie umykają mi już tak łatwo. Tak więc nie pisz, że szkoda gadać, bo wychodzi na to, że właśnie powinieneś to robić :-D

pozdrowienia dla Was wszystkich :-D
Odpowiedz
No z tym snem to u mnie ostatnio różnie bywa, ale nie przejmuję się. Przyjdzie czas, że się wyśpię za wszystkie czasy, więc nie ma co się martwić. Póki co fruunę zrobić zapiekankę ziemniaczaną, bo dzisiaj ja obiad robię :-)
Odpowiedz
(08-12-2021, 00:41)fruu napisał(a):
(07-12-2021, 22:56)MarcinS napisał(a): Ja też mam kiepski humor. Nie mam objawów fizyczno-ruchowych, ale pamięć pracuje coraz gorzej. Od 20 lat mam jakiś pojazd i po raz pierwszy zdarzyło mi się zapomnieć o przeglądzie. Dwa tygodnie jeździłem bez...Całe szczęście, że nie miałem żadnej przygody drogowej ani kontroli, tylko coś mnie tknęło, żeby zajrzeć w dowód rejestracyjny.
Coraz więcej rzeczy muszę nastawiać jako alarm w telefonie. Alarm wieczorem co drugi dzień, że zastrzyk i drugi rano, żeby zastrzyk w ogóle zabrać. Coraz więcej spraw codziennych...szkoda gadać.  Niezdecydowany

Napisałbym ci, żebyś się nie przejmował, bo miałem podobnie i dawałem sobie jakoś radę. Aż w końcu po wyjściu z pracy i ruszeniu samochodem zatrzymałem się nagle, bo zapomniałem gdzie mieszkam. Na szczęście w dowodzie mam adres. Nikomu nie życzę takich emocji, jakie wtedy miałem. Od tamtej pory elektroniczny kalendarz i notatki z dnia (można to pamiętnikiem nazwać) to już normalka. I zauważyłem jeszcze, że pomagają mi rozmowy z dziewczyną czy znajomymi o minionym dniu. Chyba tworzą się wtedy dodatkowe drogi "skojarzeniowe" w mózgu do różnych informacji, dzięki czemu nie umykają mi już tak łatwo. Tak więc nie pisz, że szkoda gadać, bo wychodzi na to, że właśnie powinieneś to robić :-D

pozdrowienia dla Was wszystkich :-D

Ja nie mam z kim o tym pogadać. Jedynie siostra czy rodzice, ale od nich usłyszę tylko, że przesadzam i że każdemu czasem coś się zapomni.
Taką dezorientację miałem raz, ale na bardzo krótko. W ogóle nie poznawałem okolicy, a byłem 200 metrów od domu . Na szczęście sytuacja nie była całkowitym zaskoczeniem, bo niedługo wcześniej czytałem książkę Jeff rey N. Gingolda "Stwardnienie rozsiane;problemy poznawczewobec wyzwań" i tam autor o tym wspominał. Zwolniłem, zatrzymałem się i po chwili: pyk - już wiem.
Ja teraz zapomniałem o przeglądzie, kiedyś jadąc na wycieczkę motocyklem zapomniałem portfela i dokumentów. Zorientowałem się ~170km od domu mając zapas paliwa na jakieś 50. Też się wtedy setnie ubawiłem  Podejrzany. Niedawno w pracy pojechałem w trasę zapominając części towaru. Musiałem się wracać jedynie 30km...Niedługo będę się chyba nadawał tylko do zamiatania ulic, pod warunkiem, że nie zapomnę, gdzie położyłem miotłę.
Inna rzecz, że nawet pisząc tego posta, po spojrzeniu na monitor widzę pełno podkreślonych błędów, a kiedyś nie miałem problemu z ortografią. Teraz robię mnóstwo byków czy literówek.
Odpowiedz
Ja oprócz totalnej sklerozy to mam jeszcze straszny problem z liczeniem. Gdzie się tylko da to place kartą, bo nie jestem w stanie policzyć reszty. Do galerii sama nie chodzę, bo nie potrafię z niej wyjść. O szpitalu, do którego jeżdżę po leki to nawet nie warto wspomnieć. Ostatnio szukałam apteki i nie mogłam znaleźć. To jest okropne. Dobrze, że mąż się orientuje w terenie. Ja się wszędzie gubię.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Zagubienie w dużych sklepach/galeriach też u siebie obserwuję. Jakoś daję sobie radę, ale często muszę trochę pomyśleć jak iść, albo szukam planu sklepu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 9 gości