15-06-2026, 13:31
Hejka, chciałem się przywitać na forum.
SM mam zdiagnozowane od roku po tym jak miałem ciężki rzut i po przeanalizowaniu moich wszystkich objawów na przestrzeni kilkunastu lat, poszedłem do lekarza rodzinnego i stwierdziłem coś w tym stylu: "dzień dobry, poproszę skierowanie do neurologa ponieważ najprawdopodobniej mam stwardnienie".
Pierwsze objawy pamiętam już jakieś 14 lat temu. Lecz jestem typem człowieka który nie skarży się i po lekarzach nie chodzi. Cokolwiek mi było do tej pory, spychałem na bok ze stwierdzeniem, że się rozchodzi.
Aż do zeszłego roku. Wtedy chodzić już nawet nie umiałem. Więc jasne że rozchodzić nie mogłem
Niestety lekarz zwodził mnie badaniami tak długo, że moja jednostka przestała w tym czasie przyjmować do programu. Podobno konflikt z NFZ. Na moje nieszczęście objawy nie ustępowały tak jak wcześniej bywało. Trwały niemal cały rok, a bywa tak że w losowy dzień coś nowego się przyplącze żeby za parę tygodni zamienić się na coś innego.
Zaczynam szukać innego miejsca do leczenia i jedynie szkoda mi zmarnowanego czasu podczas którego zdrowia mi nie przybywało.
Jak kiedyś znajdę chwilę to opiszę moją historię w odpowiednim dziale, ale na ten moment borykam się z przedziwną sytuacją jakiej nie miałem do tej pory.
Najwięcej objawów miałem zawsze po zmęczeniu, zwłaszcza psychicznym oraz wiadomo, stresie. Końcówki dnia byłem strasznie wypompowany. Ale od 3 tygodni fenomen. Budzę się strasznie zmęczony z zawrotami głowy które dopiero mijają po kilku godzinach. Przychodzi 13sta a ja jestem jak nowo narodzony. Wcześniej jakbym kilka piw wypił. I tak codziennie. A powinno być odwrotnie przecież
Także jeszcze raz
Hej wszystkim
SM mam zdiagnozowane od roku po tym jak miałem ciężki rzut i po przeanalizowaniu moich wszystkich objawów na przestrzeni kilkunastu lat, poszedłem do lekarza rodzinnego i stwierdziłem coś w tym stylu: "dzień dobry, poproszę skierowanie do neurologa ponieważ najprawdopodobniej mam stwardnienie".
Pierwsze objawy pamiętam już jakieś 14 lat temu. Lecz jestem typem człowieka który nie skarży się i po lekarzach nie chodzi. Cokolwiek mi było do tej pory, spychałem na bok ze stwierdzeniem, że się rozchodzi.
Aż do zeszłego roku. Wtedy chodzić już nawet nie umiałem. Więc jasne że rozchodzić nie mogłem

Niestety lekarz zwodził mnie badaniami tak długo, że moja jednostka przestała w tym czasie przyjmować do programu. Podobno konflikt z NFZ. Na moje nieszczęście objawy nie ustępowały tak jak wcześniej bywało. Trwały niemal cały rok, a bywa tak że w losowy dzień coś nowego się przyplącze żeby za parę tygodni zamienić się na coś innego.
Zaczynam szukać innego miejsca do leczenia i jedynie szkoda mi zmarnowanego czasu podczas którego zdrowia mi nie przybywało.
Jak kiedyś znajdę chwilę to opiszę moją historię w odpowiednim dziale, ale na ten moment borykam się z przedziwną sytuacją jakiej nie miałem do tej pory.
Najwięcej objawów miałem zawsze po zmęczeniu, zwłaszcza psychicznym oraz wiadomo, stresie. Końcówki dnia byłem strasznie wypompowany. Ale od 3 tygodni fenomen. Budzę się strasznie zmęczony z zawrotami głowy które dopiero mijają po kilku godzinach. Przychodzi 13sta a ja jestem jak nowo narodzony. Wcześniej jakbym kilka piw wypił. I tak codziennie. A powinno być odwrotnie przecież

Także jeszcze raz
Hej wszystkim


ratuje mnie dobre nastawienie do życia