Liczba postów: 2 658
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
22
Lusia, jestem szczęśliwa, że to już jest za mną. Teraz jeszcze matura. Polski pójdzie, angielski też, ale z matematyka to będzie cyrk. Młoda tego nie ogarnia. Co do prezentów, to głównie kasę dostała. Plus od babci srebrna bransoletkę, a od nas komplet: wisiorek, łańcuszek i kolczyki. Takie srebrne kotki.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 906
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
12
Da radę  matura to bzdura . Stres wyobrażam sobie do potęgi i to jest najgorsze bo jakby nie było - test i glupie porównywanie względem innych. Trzeba mieć 30% teraz ? Ta matma obowiązkowa od jakiegoś czasu czy to zawsze tak było ? Miałam mature 20 lat temu i w sumie nie pamiętam ale wiem że dużo osób w ogóle przez matme do matury nie przystąpiło
Liczba postów: 2 658
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
22
Niestety, ale bez matury dalej nie ruszysz. Angielski ok, polski też, ale matematyka to prawie nic. Jak mieli jakaś próbna próbnej, to matematyki nikt nie zdał. Generalnie uważam, ze powinna być możliwość wyboru innego przedmiotu, tak jak było, jak ja zdawałam. Nie każdy ma głowę do matematyki.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 906
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
12
No fakt kiedyś nie było matmy obowiązkowej. Od niedawna chyba to wprowadzili . Masz rację że nie każdy musi to lubieć i umieć tymbardziej że z tej matmy w życiu może 1% wykorzystamy. Dodawanie, odejmowanie i mnożenie. Mój mąż z matmy orłem nie był a lepiej liczy ode mnie, na pewno  .
Kurcze mnie chyba coś bierze, bez sił jestem. Oczy słabe, gardło boli. Dobrze że już piątek
Liczba postów: 2 658
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
22
Lusia, nie daj sie!!! Chociaż teraz ta pogoda jest okropna. Rano i wieczorem lodowa, w dzień ciepło. To się nie ma co dziwić, że się człowiek przeziębia.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 446
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
19
Wczoraj miałam podanie leku. Cała procedura trwała ok chwilę, ale oczywiście w szpitalu musiałam siedzieć 6 godzin. Tragedia. Już na powrocie byłam okropnie zmęczona, wypompowana do zera. U rodziców usnęłam i byłam blada. Dzisiaj czuje się dobrze, mam moc tylko tym razem jestem czerwona  ciekawa jestem jak będzie to wyglądało dalej.
Kolejna wizyta w Styczniu, kontrola plus rezonans a następne podanie leku za pół roku.
No i wczoraj poszłam już z kijkami.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 206
Liczba wątków: 2
Dołączył: Mar 2024
Reputacja:
6
Nadszedł ten dzień kiedy zaliczyłam pierwszy upadek na ulicy. Zadrapany łokieć, dłoń i oba kolana, do tego siniak na biodrze. Smutno mi się zrobiło, bo już dłuższy czas przymierzam się do korzystania z kijków. Teraz trochę byłam słaba, zmęczenie od dłuższego czasu, niewyspanie i byłam głodna, więc o potknięcie łatwo. Jak to trzeba u nas wszystkiego pilnować!
W ogóle dowiedziałam się, że od stycznia można złożyć wniosek na świadczenie wspierające dla osób niepełnosprawnych. Dobrze, że już koniec roku... Piszę, bo może ktoś z Was też o tym nie wie, a warto chociaż spróbować. Poniżej link do dokładniejszych informacji.
https://www.gov.pl/web/uw-mazowiecki/ust...ierajacego
Liczba postów: 1 446
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
19
Konga, kijki są pomocne. Sama się o tym przekonałam, a bardzo się przed nimi broniłam. Lepiej chodzić z kijkami njz nie chodzić wcale.
Te świadczenie jest już chyba od 3 lat jak się nie mylę. U mnie cały proces (od wysłania papierów po wypłatę) trwał pół roku. U teściowej rok, ale to wydaje mi się, że z racji wieku. Chyba liczyli, że umrze i dlatego tak długo.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 2 658
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
22
Ja czekam drugi miesiąc. Zobaczymy. 800 + zabrali i trzeba się ratować :-D. Kijki są spoko. Jak już nie mam z kim wyjść to idę z kijkami. Ale szczerze to zaczynam się zastanawiać czy kule nie byłyby bardziej stabilne. Póki co jakoś nie mam przekonania.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 196
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
28
A już myślałam, że nikogo tu nie ma
Czytam cały czas, pilnuję, bo nawiedzeni zdarzają się.
Ale zacznę od matury - miałam polski i matmę obowiązkowo, a wybrałam jeszcze historię i geografię. Polski poszedł gładko, bom jest humanistka, ale matma , nie umiałam nawet ściągnąć . A powinno być tak - w III klasie każdy już wie, jaki mu kierunek pasuje i powinien móc wybrać. Po kiego grzyba katowali mnie matmą, biologią, chemią, zamiast dać codziennie historię, geografię, polski. Po co mi była znajomość całek, jak i tak nie wiem o co chodzi, a z biologii pamiętam tylko muszki drosophile?
Konga, strasznie Ci współczuję, ale dobrze, że nic Ci się nie stało poważnego.
Nam udało się wyjechać do Włoch nad Gardę na 6dni/niestety samochodem/, ale było nam to bardzo potrzebne. No i co najważniejsze - mogłam wypróbować mój włoski, tym bardziej, że bardziej zależało mi na tym, żebym ja zrozumiała co mówią. No i jak na pierwsze kroki egzamin zdany, mało tego, jak coś źle powiedziałam to od razu mnie poprawiali .I pojechałam bez "przyjaciół" . Po prostu chodziłam sobie powoli, ostrożnie, ale sama. Co prawda noga mnie boli w łydce, ale to wynika ze zmiany sposobu poruszania. Dziś miałam wizytę kontrolną i okazało się, że jednak mam tę nogę trochę dłuższą/ja tego nie czuję/, ale też z tego powodu mogę odczuwać te bóle. Muszę kupić wkładkę i jeszcze mi lekarz powiedział, że przez sm mogę to wszystko inaczej odczuwać i powrót do pełnej sprawności może potrwać trochę dłużej. Wyliczyłam, że mam czas do marca, bo potem muszę zacząć naukę wsiadania na motocykl
A na razie jest pięknie, ciepło, słońce...ech
|