Nie jest niezbędna, ale bardzo ciężko samemu poradzić sobie z tym cichym zabójcą. Nie rezygnowałbym z niej na twoim miejscu. O jej skuteczności przekonujesz się przecież sama, skoro twierdzisz, że w pewnych rzeczach ci pomaga. Inną sprawą są uwagi twojego męża. Nie wiem w czym jest z tobą gorzej, ale skoro mąż jakoś to sprecyzował to może porozmawiaj o uwagach męża z terapeutą? Bo same leki z depresji cię nie wyleczą. Inną sprawą jest, że być może te leki nie pełnią swojej funkcji? A może uwagi męża tyczą się czegoś zupełnie innego? Przyjaciółki mąż narzekał na terapię, że szkodzi jogo żonie a tak na prawdę chodziło mu o spadek libido żony po lekach antydepresyjnych.
Ciężki temat ale na pewno nie wolno ci rezygnować z terapii. Niedawno do nas przyszłaś (na to forum) to i zostań z nami na dłużej, co? Beznadzieję zostaw gdzieś tam z tyłu, bo przed tobą (przed nami wszystkimi) jest świetlana przyszłość... choćby i tylko wiosenna :-D
Ciężki temat ale na pewno nie wolno ci rezygnować z terapii. Niedawno do nas przyszłaś (na to forum) to i zostań z nami na dłużej, co? Beznadzieję zostaw gdzieś tam z tyłu, bo przed tobą (przed nami wszystkimi) jest świetlana przyszłość... choćby i tylko wiosenna :-D

