16-03-2022, 20:18
(16-03-2022, 09:54)Emele napisał(a): Czy terapia jest niezbędna do wyjścia z depresji? Czy leki wystarczą? Mój mąż uważa że terapia w której jestem obecnie mi szkodzi bo jest ze mną gorzej niż przed terapią... ja uważam, że terapia pomaga mi w rzeczach, które dla niego są niewidoczne, ale rzeczywiście jestem w kiepskim stanie... doradźcie coś. Na myśl, że muszę zrezygnować z terapii przychodzą mi myśli mówiące, że to już koniec, że teraz pozstało czekać na nasilenie depresji i ...wiadomo... totalna beznadzieja mnie obezwładnia
Niekoniecznie, ja sobie poradziłam bez terapii, pomimo namawiania mnie przez lekarza, ale jakoś nie byłam na to gotowa, a potem okazało się, że już jej nie potrzebuję. Wszystko zależy od tego jak się czujesz, jak odczuwasz depresję, czy masz jakieś dolegliwości na jej tle, czy potrafisz sobie z nimi poradzić? Ja np. miałam ataki paniki i nauczyłam się je opanowywać
Ale jeżeli uważasz, że terapia Ci pomaga to nie przerywaj. Podobnie jak z lekami - trzeba odczekać jakiś czas, żeby poczuć czy działają.
-------------------------------------------------------------------------------
A w temacie - mnie chyba wszystko poprawia nastrój, kawa, papieros i lapek rano, dobra książka, dobry film, słońce...ostatnio miałam takie smutaski w niedzielę, to mnie Pan Mąż zabrał na targ, żeby kupić wędzone uszy dla moich wilkorów
---------------------------------------------------------------------------------
Marcin - ja też biorę Aciprex.
A wiosna już tuż...tuż...zaczyna się sezon motocyklowy
A rybki...mam staw i pełno karpików, piękną rybkę koi - nazywa się Biała Dama i nie dosyć, że jest inwalidką/ma jedno skrzele/ to jeszcze jest wdową, bo czapla siwa zeżarła jej męża, złotego koi imieniem Erwin
. Wpuściliśmy też do stawu suma Leona
i amura Tadka
, a między nimi pływa zaskroniec Franek
. Acha i jeszcze są trzy Harleyowce/ze względu na ubarwienie pomarańczowo-czarne/. Nawet nie myślałam, że obserwowanie ryb może być pasjonujące, a tak nam się ich udało wytresować, że jak tylko słyszą, że podchodzimy podpływają do brzegu, żeby je nakarmić. Nawet przyzwyczaiły się już do psów. Ale to także poprawia mi samopoczucie. W ogóle obcowanie z naturą, za moim domem jest już tylko łąka i las...latają sarny, zające, bażanty spacerują koło domu, kaczki pływają po stawie, żaby drą się na zmianę z rzekotkami, we wrześniu rykowisko jeleni...ot taka cisza na wsi

