24-03-2022, 10:25
Moja dziewczyna ma dwa koty. Dwie siostry, które podżerają sobie nawzajem jedzenie. A ja jestem ich dealerem, który zaopatruje je w trawkę... do żarcia. Ot taki tam owies czy jęczmień z własnej hodowli. Mieszkają na 6 piętrze i jedna z nich (Kataleja) uwielbia spacerować między jednym pokojem a drugim po zewnętrznym parapecie. Niestety przyprawia tym moją Sylwię o zawał serca, więc nie ma zbyt dużo okazji do tego. Jednak korzysta, kiedy tylko się jej uda. A druga kotka (Karmela) jest z tych, co to gdy tylko poczują zew wolności to dają dzidę i w długą. A łapanie jej proste nie jest. Mimo to tak sobie myślę, że może w tym roku jednak pojadą z nami do lasu na wakacje? A jeszcze do niedawna nie przepadałem za kotami. Bo wiecie, ja się dogaduję z psami. Jestem za bardzo podobny do kotów, bym z nimi się kolegował :-D Jednak chyba na starość przyszło mi zmienić te moje zapatrywania :-D

