02-06-2022, 20:26
(30-05-2022, 22:25)Lusia98 napisał(a): Stuk puk.. jakie plany na wakacje ? Macie jakieś ? Ja się trochę boje bo póki mam swoją kuchnię i swoje jedzenie objawy SM nie dają mi tak mocno popalić... A niedługo lecimy dalej sobie i ciekawe czy to był dobry pomysł z hotel i pełnym wyżywieniem. Czy znajdę tam coś dla siebie bezglutenowca bezmlecznego na diecie ketogenicznej ... UfLusia, standardowo - lipiec zlotjuż się boje bo to jednak 14 dni.. trochę szaleństwo
.
Na weekend zjadłam w restauracji i oczywiście jest efekt. Ja w wysypce![]()
i moja 60-stka na Gargano
. Tak postanowiłam, że na 60-stkę zrobię to co ja chcę, a nie to co powinnam. Nie ma imprezy dla rodziny ani dla znajomych - będę tylko z moim Panem Mężem piła Aperola siedząc na plaży
. Sierpień - Karpacz zlot, wrzesień - przełęcze alpejskie na motorze.A gdzie to sobie lecicie?
-------------------------------------------------------------------------------------
Akinom - zawsze mówiłam, że odpowiednia rozmowa z nauczycielem daje rezultaty, szczególnie z pozycji matki walczącej o sprawiedliwość. I nie stresuj się, matka ma zawsze rację, nauczycielka nie zna Twojego dziecka. Moja walka o sprawiedliwe traktowanie moich dzieci trwała przez cały okres szkoły podstawowej i średniej. A ponieważ sama zostałam zraniona i oszukana przez moją ukochaną nauczycielkę w liceum, postanowiłam, że nie pozwolę nigdy na coś takiego. Jedna sytuacja - mojego młodszego polonistka nie chce dopuścić do matury, poszłam na rozmowę i zażądałam pokazania wszystkich próbnych matur - nie umiała znaleźć. Na ostatniej wywiadówce przed maturą powiedziałam wychowawcy klasy, że jeżeli polonistka pozostanie przy swojej decyzji to jest jeszcze kuratorium i pozew o mobbing. A wszystko dlatego, że nie lubiła syna, o czym wiedziała cała szkoła. Maturę z polskiego zdał na 60%. Takich historii mam za sobą multum, zawsze walczyłam o godne i sprawiedliwe traktowanie moich dzieci, mało tego - kiedyś jak starszy notorycznie uciekał z polskiego, bo się bał/profesorka była genialna i wymagająca, przy okazji opiszę Wam ciekawą sytuację/ napisałam do jego wychowawczyni nie-usprawiedliwienie, bo jeżeli uciekał to sobie nagrabił i musi ponieść konsekwencję. Zresztą miałam z moimi chłopakami umowę - macie 2 dni w roku planowanych wagarów, takich, które wam usprawiedliwię, z pozostałych będziecie się tłumaczyć.
No dobra, opiszę Wam teraz sprawę z profesorką z polskiego/pośmiejecie się/ - mojego starszego syna uczyła profesorka znana z niekonwencjonalnego podejścia do uczniów/nie ma dysleksji, dysortografii/ i jedynki sypały się wszystkim uczniom. Zadzwoniłam do koleżanki, którą Ona uczyła i na pierwsze moje zdanie - syna uczy profesorka X usłyszałam - o,ku....., a potem - nie ma na nią sposobu. Uczniowie tak się bali, że odpowiadając na jakieś pytanie uczeń mówił, że niewidomy syn zobaczył matkę, a ogólnie było wiadomo, że profesorka X między wejściem do klasy a dojściem do biurka potrafiła postawić dwie jedynki. Byłam, rozmawiała z nią w momencie jak moje dziecko miało już 6 jedynek - normalna wymagająca profesorka. Ale do rzeczy - rodzice zażądali spotkania z Nią, bo gnębi dzieci... i przyszła - wysoka, postawna brunetka, podeszła do biurka, oparła ręce i powiedziała - dzień dobry, nazywam się ........, państwo chcieli ze mną rozmawiać. Cisza...siedziałam w ostatnim rzędzie i patrzę, jak obok jakiś dorosły facet zjeżdża po krześle na dól żeby stać się niewidocznym. Potem okazało się, że Ona go uczyła. Jakiś rodzic coś tam bąknął, ale to było wszystko. Profesorka zapewniła, że wszyscy zdadzą maturę, tylko niech zaczną się uczyć. I mój syn, który tak bardzo się bał zdał maturę z polskiego i jak sam powiedział - tylko dlatego, że Ona go uczyła.
Takich nauczycieli już nie ma, najpierw człowiek, a potem pedagog. Taka była moja nauczycielka z historii w podstawówce - uczyła mojego syna i na wywiadówce kiedyś powiedziała/będę to zawsze pamiętać/ "jak dziecko wróci ze szkoły nie pytajcie go jak było. Ono jest zmęczone, nie chce o tym mówić, ciężko umysłowo pracowało przez 8 godzin. Przytul go, pozwól mu odpocząć, bo za chwilę znowu wróci do pracy".

