22-11-2023, 20:01
Powiem Wam dlaczego o tym wspomniałam. Mój syn prowadził kiedyś knajpkę typową dla matek z dziećmi. Oprócz tego przychodzili też klienci na obiady. Był kącik dla dzieciaczków/ogrodzony i bardzo duży/ gdzie stała kanapa i fotele, zabawki, taka duża mata, po której się skakało w rytm jakiejś gry komputerowej, miejsce w toalecie do przebrania dziecka i menu stworzone pod dzieci. Ale najwyraźniej mamusiom było mało. Kładła się z butami na kanapie i patrzyła w telefon, a pociecha robiła co chciała. Darła się, wyrzucała zabawki, latała między stolikami. Jedna mamusia stwierdziła, że powinny być w łazience pampersy
. Kolejna karmiła dziecię swoim jedzeniem, a jak się zwróciło uwagę to poszła do łazienki i tam dokarmiała go dalej. Że już nie wspomnę o potłuczonych szklankach i nigdy nie było przeprosin i pytania ile trzeba zapłacić. Rozwalone zabawki po całym bistro nigdy nie były odłożone na miejsce, a już o zwróceniu uwagi dziecku, żeby posprzątało...
Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale nie dziwię się, że istnieją restauracje, które wyraźnie podkreślają, że dzieci np. do 6 lat nie mają wstępu.
. Kolejna karmiła dziecię swoim jedzeniem, a jak się zwróciło uwagę to poszła do łazienki i tam dokarmiała go dalej. Że już nie wspomnę o potłuczonych szklankach i nigdy nie było przeprosin i pytania ile trzeba zapłacić. Rozwalone zabawki po całym bistro nigdy nie były odłożone na miejsce, a już o zwróceniu uwagi dziecku, żeby posprzątało...Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale nie dziwię się, że istnieją restauracje, które wyraźnie podkreślają, że dzieci np. do 6 lat nie mają wstępu.

