Jakis taki ciezki czas. Ja o dziwo dzisiaj przespałam cala noc. Pierwszy raz nie pamiętam od kiedy. Chyba zmęczenie materiału. Wczoraj wieczorem za to prawie się udusiłam. Zadlawilam się wlasna slina. Już myślałam, że to koniec, bo ani nabrać powietrza, ani wypuscic. Cos się przytkalo. Córka zaczela najpierw walić mnie po plecach, potem zaczęła ryczec. W końcu jakimś cudem trochę puscilo i pozwolilo odrobinę powietrza nabrac. Wygladalam jak karp bez wody w reklamowce. Zdarza się to coraz częściej. Któregoś pięknego dnia to się serio udusze. Pogotowie rączej nie zdazy dojechać.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

