Ja w ogole nie jezdze na swieta Bozego Narodzenia do Polski (przez 10 lat bylam tylko raz albo dwa razy) ale bardziej nie lubie tego co sie dzieje przed swietami w mojej rodzinie a nie juz w trakcie, bo te 3 dni swiateczne sa fajne (poza dzieleniem sie oplatkiem).
Nie lubie byc 'sprzataczka' u mojej babci i u mamy gdzie jesli chodzi o babcie juz sa mlodsze ode mnie wnuki do pomocy, ale to ja jestem werbowana do sprzatania (zreszta za kazdym razem jak jestem w Polsce) wiec juz tez chyba zaczne unikac przyjazdu przed Wielkanoca ... u mojej mamy nie lubie sprzatac bo ma mieszkanie zawalone rzeczami wiec jest to ciagle przekladanie rzeczy z boku na bok i tak juz ponad 20 lat ... mieszkaja w trzy osoby a ostatnio naliczylam u nich ok. 50 kubkow/szklanek :o wiec balagan w moim domu rodzinnym robi sie kilka razy dziennie bo moja mama nie potrafi/nie chce wyrzucac ... Oczywiscie tez to szykowanie jedzenia, gotowanie, szal zakupowy ... tyle dobrze ze juz powoli cala rodzina odpuszcza i mimo ze drogo to czesc ciast czy np. uszka kupuja w sprawdzonych miejscach. Ale i tak nie rozumiem skad ta presja w wiekszosci rodzinach.
Nie lubie byc 'sprzataczka' u mojej babci i u mamy gdzie jesli chodzi o babcie juz sa mlodsze ode mnie wnuki do pomocy, ale to ja jestem werbowana do sprzatania (zreszta za kazdym razem jak jestem w Polsce) wiec juz tez chyba zaczne unikac przyjazdu przed Wielkanoca ... u mojej mamy nie lubie sprzatac bo ma mieszkanie zawalone rzeczami wiec jest to ciagle przekladanie rzeczy z boku na bok i tak juz ponad 20 lat ... mieszkaja w trzy osoby a ostatnio naliczylam u nich ok. 50 kubkow/szklanek :o wiec balagan w moim domu rodzinnym robi sie kilka razy dziennie bo moja mama nie potrafi/nie chce wyrzucac ... Oczywiscie tez to szykowanie jedzenia, gotowanie, szal zakupowy ... tyle dobrze ze juz powoli cala rodzina odpuszcza i mimo ze drogo to czesc ciast czy np. uszka kupuja w sprawdzonych miejscach. Ale i tak nie rozumiem skad ta presja w wiekszosci rodzinach.


