Przestaje jeździć do poradni SM. Lekarka odwaliła taki numer, że się w głowie nie mieści. 13.10. byłam tam i poprosiłam o wypełnienie zaświadczenia lekarskiego do renty. Każdy robi to od ręki, ale Gruszka bierze do domu. No dobra myślę, nic się nie zmieniło. Wczoraj dzwoni do mnie kobiecina z Trzebnicy, że ma moje papiery, moja kartotekę, moje wszystko. Bo Gruszka jej oddała jej kartotekę, powiedziała, że jest zdrowa i ona jej więcej leczyć nie będzie. Przy okazji dała jej moje rzeczy i jeszcze jakiegoś faceta wniosek do sanatorium. No szlak by to trafił. Specjalnie byłam wcześniej, żeby wszystko było na czas, żeby nie stracić świadczenia, a tu takie coś. Nie dość, że babsko ma swój świat, że muszę znosić jej zapachy brudu, że bada brudnymi łapami to jeszcze takie coś. Powiedziałam sobie, że niech mi wystawia to zaświadczenie o już moja noga więcej tam nie powstanie. Nawet nie wiem, czy jakiejś skargi nie złoże. Nie wiem do kogo, ale aż się prosi. Bo to już jest przegięcie. I to duże przegięcie. Nie wiem, co takiego ludzie w niej widzą. Jak byłam na wizycie, poprosiłam o wypisanie opieki dla męża na ten dzień. Stwierdziła, że się nie da, bo nie ma połączenia z ZUS. I wypisała ręcznie całą litanie do mojej lekarki rodzinnej, żeby ta wypisała to zwolnienie, bo ona ma błąd systemu. Paranoja jakaś. Mi to by było wstyd. Zwłaszcza mając tytuł doktora.
Piszę specjalnie z nazwiskiem, bo pewnie niektórzy z nas do Wrocławia uderzają. To tak ku przestrodze. Tam jest jeszcze druga lekarka i nie chce, żeby ona niechcący została z tym powiązana.
Piszę specjalnie z nazwiskiem, bo pewnie niektórzy z nas do Wrocławia uderzają. To tak ku przestrodze. Tam jest jeszcze druga lekarka i nie chce, żeby ona niechcący została z tym powiązana.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

