20-01-2026, 21:28
No to jeszcze raz wracam do sprawy uszkodzenia mojego samochodu, o którym pisałam 8 postów wyżej. W wyniku tego uszkodzony został tył, który pokryty był folią i teraz z mojej polisy powinien zostać pokryty koszt ponownego oklejenia. Zadzwoniłam do firmy, która to robiła i uzyskałam informację, że oni już mieli takie przypadki, wiedzą, jak to się załatwia, tzn. oni wystawiają fakturę na tow. ubezp. jako płatnika i na mnie jako nabywcy usługi. Brzmi genialnie. Ale po poprzednich doświadczeniach z ubezpieczalnią ustaliliśmy, że dopiero jak pieniądze wpłyną na konto to odstawię im samochód. I tym razem nie będzie o ubezpieczalni tylko o toku myślenia/nie myślenia/ tej firmy. Na prośbę pracownika wysłałam dane do faktury tzn. nr szkody, adres towarzystwa, mail na który trzeba wysłać fakturę, dane nabywcy i płatnika czyli wszystko co potrzeba. Na drugi dzień dostaję na mail tę fakturę, super, fakturka poszła, czekamy. I tak czekałam do końca miesiąca, dzwonię i pytam czy dostali kasę, a pani mówi, że nie, tym bardziej że był wyznaczony termin płatności. No to podpowiadam, że może by się zainteresowała tym. Pani do mnie dzwoni po jakimś czasie, że oni takiej faktury nie mają i że nie będą z nią rozmawiać, bo nie jest stroną. No to teraz ja dzwonię i oczywiście potwierdza się to, że takiej faktury nie ma. Oddzwaniam do tej Pani i mówię jak wygląda sytuacja, a ona na to, że fakturę wysłała do mnie. I teraz pierwsze pytanie - po co dzwoniła do ubezpieczalni, jeśli wiedziała, że nie wysłała tam faktury? Ok i jak zwykle w takiej sytuacji sama wysłałam do ubezpieczalni pierwszą fakturę za oklejenie pojazdu, kalkulację kosztów ponownego oklejenia tyłu po szkodzie, fakturę z tym kosztem i upoważnienie. Ale czy to należy do mnie? I tak się coraz częściej zastanawiam czy są jeszcze osoby odpowiedzialne, potrafiące załatwić cokolwiek od początku do końca? Takich sytuacji, w których albo musiałam kończyć zaczętą sprawę, albo w ogóle załatwić ją w imieniu kogoś jest mnóstwo. Czekam teraz na odpowiedź od ubezpieczyciela i mam nadzieję, że obejdzie się bez przepychanek.

