Powiem tak, coś w tych antybiotykach i sterydach w kurczakach jest. Jak mój kot się kończył i nie chciał już nic jeść, zaczęłam mu pałki gotować i to go postawiło na nogi trochę. Pociągnął dłużej prawie 3 miesiące. Z resztą, to był ewenement. 20 lat z nami był. A teraz mamy jego kolejne wcielenie.
W sklepie mięsnym to ja bym pracować nie mogła. Brzydzę się każdego mięsa. Nic na to nie poradzę. Jak robię to na obiad, to nie jestem w stanie spróbować.
(01-04-2026, 07:03)Konga napisał(a): Nie uważam, że kurczak to najgorsze mięso. Od zawsze najbardziej lubiłam kurczaka. Często jest przekonanie, że są tam same antybiotyki i hormony. Rzeczywiście tak było, ale bodajże w latach 60, ale w Stanach, bo tam stosowanie hormonów jest dozwolone do tej pory. Natomiast u nas można stosować tylko antybiotyki jak stado zachoruje, a potem i tak musi być okres karencji zanim kury trafią do rzeźni. Ale tak jest z każdym gatunkiem zwierząt gospodarskich. Rzeczywiście może kurczak długo nie żyje, bo tylko 5 tygodni aktualnie, ale wynika to głównie z genetyki i odpowiedniego karmienia. Kilka lat studiów zootechnicznych daje inne spojrzenie na hodowlę zwierząt.
Natomiast jak nie odpowiada Ci smak mięsa to już inna kwestia ? Ja nie lubię zbytnio wieprzowiny, zapach surowego mięsa jest dla mnie bardzo nieprzyjemny, być może po praktykach na fermie zarodowej. Natomiast sam widok wołowiny wywołuje u mnie napad ślinianek.
W sklepie mięsnym to ja bym pracować nie mogła. Brzydzę się każdego mięsa. Nic na to nie poradzę. Jak robię to na obiad, to nie jestem w stanie spróbować.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

