17-08-2017, 20:04
Podpisuję się pod słowami Miriam! 
Na chwilę obecną staram się utrzymać laktację, doszlifować ją i podrasować (bo na razie różnie z nią bywa i muszę dokarmiać mlekiem modyfikowanym...), chociaż wyniki badań nie są jednoznaczne, czy karmienie piersią ma wpływ na przebieg choroby, ale i tak nie mam nic do stracenia podczas ponownego sterczenia w kolejce do powrotu do Gilenyi... Niech chociaż maluch skorzysta
Na forach SM-owe mamy bardzo polecały karmienie piersią, bo im pomogło w walce z chorobą, opóźniło nadejście rzutu nawet o kilka lat, albo choroba ustała (o ile można to stwierdzić przy SM
).
http://sm24.pl/esemowe-sprawy/sm-a-ciaza/ (ostatni akapit "SM a karmienie piersią")

Na chwilę obecną staram się utrzymać laktację, doszlifować ją i podrasować (bo na razie różnie z nią bywa i muszę dokarmiać mlekiem modyfikowanym...), chociaż wyniki badań nie są jednoznaczne, czy karmienie piersią ma wpływ na przebieg choroby, ale i tak nie mam nic do stracenia podczas ponownego sterczenia w kolejce do powrotu do Gilenyi... Niech chociaż maluch skorzysta
Na forach SM-owe mamy bardzo polecały karmienie piersią, bo im pomogło w walce z chorobą, opóźniło nadejście rzutu nawet o kilka lat, albo choroba ustała (o ile można to stwierdzić przy SM
). http://sm24.pl/esemowe-sprawy/sm-a-ciaza/ (ostatni akapit "SM a karmienie piersią")

