Czesc,
Od jakiegos czasu zaobserwowalam u siebie nawracajace objawy. Zaczne od tego, ze okolo 1,5 roku temu w moim zyciu pojawilo sie bardzo duzo stresu. W wieku 25 lat zachorowalam na mononukleoze i byla to najgorsza choroba w moim zyciu - miesiac z goraczka w lozku. Lekarz ostrzegl mnie, ze przez jakis czas moge odczuwac zmeczenie. I nie wiem, na ile to skutek uboczny zakazania - ale mak wrazenie, ze od tego czasu towazyszy mi ciagle zmeczenie. Nie jestem w stanie juz wychodzic z domu i szalec do rana jak kiedys. Natomiast proboemy ze zmeczeniem i brakiem motywacji czesto wiazaly sie tez u mnie z moja depresja czy nerwica, wiec ciezko stwierdzic. W miedzyczasie wykryto u mnie bardzo duzy niedobor zelaza, co zakladam tez moze miec wplyw.
W maju, przy okazji jeszcze wiekszego stresu - problemow ze wspollokatorka, wyjazdem za granice, zachorowalam na bardzo rzadka zapalna chorobe skory, ktora w moze podobno trwac nawet ponad rok. Na cale szczescie pierwsze leki, jakie dostalam od dermatologa - bardzo dobrze na mnie podzialaly i objawy niemal kompletnie zniknely - natomiast nadal lecze sie izotretynoina. Caly ten stres, dodatkowo strata bliskiej osoby, choroba (w tamtym czasie nie wiedzialam, czy mi sie polepszy) sprawily, ze moje cialo zaczynalo szalec. Pare razy bylam na oddziale ratunkowym, bo wydawalo mi sie, ze mam problemy. Plucami, ze nie moge oddychac, moje dlonie robily sie sine. Natomiast lekarze przekonywali mnie, ze to brzmi jak typowa nerwica. Natomiast, zeby mnie uspokoic (jestem hipochondryczka i mowilam sobie sszystkie mozliwe choroby autoimmunologiczne) - wyslano mnie na wykonanie calego pakietu badan krwi chorob tkanki lacznej. To jest chyba ANA, gdzie sprawdzano wszystkie mozliwe opcje, choroby reumatyczne i autoimmunologiczne. Wyniki w normie. Reszta badan krwi tez - poza anemia.
Po ttch wrazeniach uznalm, ze musze na troche sie uspokoic i pobyc w domu rodzinnym. Dzwigalam duzo walizek i podrozowalam w te wakacje, nie raz targajac na ramionach ciezkie torby (wiadomo, moje sukienki i buty byly dla mnie wazniejsze niz plecy
) . Zaczelam zauwazac mrowienie w plecach, jakos miedzylopatkami, ktore kiedys juz odczuwalam sppradycznie. Oprocz tego - zauwazylam, ze bardzo latwo dretwieja mi tez rece i nogi, a nawet posladki przy siedzeniu w konkretnej pozycji. Gdy rozruszam dane obszary - dretwienie mija. Prawie codziennie budze sie w nocy z „uspiona reka”. W polsnie - zaczynam krzyczec i ruszac reka w celu przywrocenia krazenia. I wszystko mija po parunastu sekundach.
Jestem przerazona, bo te dretwienia nawracaja. Wystarczy, ze dany obszar ciala jesft bardziej do czegos przycisniety - juz zaxzyna mnie mrowic. Teraz, piszac ten post, czuje, ze dretwieje mi prawa dlon, krora uzywam telefonu.
Jestem przerazona - wszyscy wmawiaja mi, ze wymyslam, albo ze powinnam zajac sie niedoborem zelaza nie wiem, moze ma to zwiazek wlasnie z ferrytyna i problemem jest krazenie (moje paznokcie sa fioletowawe) czy jest do problem z kregoslupem, ktory obciazam ciagla praca w telefonie i niekomfortowa pozycja, butami na obcasie i dzwiganiem (mam poglebiona lordoze, to na pewno). Ale zaczelam sie zastanawiac, czy to nie SM i jestem przerazona. Moze to znowu moja nerwica i hipochondria. Ale czy te objawy bylyby na tyle silne, jak np. dreteiejaca rekaw w nocy). Nie wiem, co robic. Glupio znowu komunikowac mi wszystkim, ze wybieram sie do 293829 lekarza. Ale panicznie boje sie, co mi jest i zd stane sie sparalizowana. Mam plany i marzenia, a czuje sie slaba i nie mam na nic sily - psychicznie i fizycznie.
Od jakiegos czasu zaobserwowalam u siebie nawracajace objawy. Zaczne od tego, ze okolo 1,5 roku temu w moim zyciu pojawilo sie bardzo duzo stresu. W wieku 25 lat zachorowalam na mononukleoze i byla to najgorsza choroba w moim zyciu - miesiac z goraczka w lozku. Lekarz ostrzegl mnie, ze przez jakis czas moge odczuwac zmeczenie. I nie wiem, na ile to skutek uboczny zakazania - ale mak wrazenie, ze od tego czasu towazyszy mi ciagle zmeczenie. Nie jestem w stanie juz wychodzic z domu i szalec do rana jak kiedys. Natomiast proboemy ze zmeczeniem i brakiem motywacji czesto wiazaly sie tez u mnie z moja depresja czy nerwica, wiec ciezko stwierdzic. W miedzyczasie wykryto u mnie bardzo duzy niedobor zelaza, co zakladam tez moze miec wplyw.
W maju, przy okazji jeszcze wiekszego stresu - problemow ze wspollokatorka, wyjazdem za granice, zachorowalam na bardzo rzadka zapalna chorobe skory, ktora w moze podobno trwac nawet ponad rok. Na cale szczescie pierwsze leki, jakie dostalam od dermatologa - bardzo dobrze na mnie podzialaly i objawy niemal kompletnie zniknely - natomiast nadal lecze sie izotretynoina. Caly ten stres, dodatkowo strata bliskiej osoby, choroba (w tamtym czasie nie wiedzialam, czy mi sie polepszy) sprawily, ze moje cialo zaczynalo szalec. Pare razy bylam na oddziale ratunkowym, bo wydawalo mi sie, ze mam problemy. Plucami, ze nie moge oddychac, moje dlonie robily sie sine. Natomiast lekarze przekonywali mnie, ze to brzmi jak typowa nerwica. Natomiast, zeby mnie uspokoic (jestem hipochondryczka i mowilam sobie sszystkie mozliwe choroby autoimmunologiczne) - wyslano mnie na wykonanie calego pakietu badan krwi chorob tkanki lacznej. To jest chyba ANA, gdzie sprawdzano wszystkie mozliwe opcje, choroby reumatyczne i autoimmunologiczne. Wyniki w normie. Reszta badan krwi tez - poza anemia.
Po ttch wrazeniach uznalm, ze musze na troche sie uspokoic i pobyc w domu rodzinnym. Dzwigalam duzo walizek i podrozowalam w te wakacje, nie raz targajac na ramionach ciezkie torby (wiadomo, moje sukienki i buty byly dla mnie wazniejsze niz plecy
) . Zaczelam zauwazac mrowienie w plecach, jakos miedzylopatkami, ktore kiedys juz odczuwalam sppradycznie. Oprocz tego - zauwazylam, ze bardzo latwo dretwieja mi tez rece i nogi, a nawet posladki przy siedzeniu w konkretnej pozycji. Gdy rozruszam dane obszary - dretwienie mija. Prawie codziennie budze sie w nocy z „uspiona reka”. W polsnie - zaczynam krzyczec i ruszac reka w celu przywrocenia krazenia. I wszystko mija po parunastu sekundach. Jestem przerazona, bo te dretwienia nawracaja. Wystarczy, ze dany obszar ciala jesft bardziej do czegos przycisniety - juz zaxzyna mnie mrowic. Teraz, piszac ten post, czuje, ze dretwieje mi prawa dlon, krora uzywam telefonu.
Jestem przerazona - wszyscy wmawiaja mi, ze wymyslam, albo ze powinnam zajac sie niedoborem zelaza nie wiem, moze ma to zwiazek wlasnie z ferrytyna i problemem jest krazenie (moje paznokcie sa fioletowawe) czy jest do problem z kregoslupem, ktory obciazam ciagla praca w telefonie i niekomfortowa pozycja, butami na obcasie i dzwiganiem (mam poglebiona lordoze, to na pewno). Ale zaczelam sie zastanawiac, czy to nie SM i jestem przerazona. Moze to znowu moja nerwica i hipochondria. Ale czy te objawy bylyby na tyle silne, jak np. dreteiejaca rekaw w nocy). Nie wiem, co robic. Glupio znowu komunikowac mi wszystkim, ze wybieram sie do 293829 lekarza. Ale panicznie boje sie, co mi jest i zd stane sie sparalizowana. Mam plany i marzenia, a czuje sie slaba i nie mam na nic sily - psychicznie i fizycznie.

