Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Hej,cześć i czołem! :)
#1
Witam jeszcze raz!
Mam 29 lat (jeszcze?) 
U mnie zaczęło się gdzieś w wakacje poprzedniego roku,mrowienie problem z poruszaniem sie i ból pleców,myślałem rwa kulszowa podstawowe ćwiczenia i jakoś puściło.
W wrześniu zaczęła mrowieć ręka,myślałem że cieśni nadgarstka,lekarz i skierowanie do neurologa.Minął z tydzień i po 200 metrach zacząłem chodzić jak nawalony za przeproszeniem. Neurolog dał mi wtedy egzyste (300tka- nie polecam) lecz neurolożka się rozchorowała a nic się nie zmienia.
Zmieniłem neurologa a ten po wstepnych badaniach automatycznie skierowanie do szpitala.Rezonans głowy i odcinka szyjnego,i pomimo zadnych informacji od razu dostałem kroplowke solu medrolu. Zaczlem czytac wogole co to jest i ze tak powiem pierw sam sie dowiedzialem ze SM a pozniej potwierdzili to lekarze.
Dostalem sie do programu i czekam na podanie ocrevusa.
Tak szczerze to jedyne co sie lekarza zapytalem jak z plodnoscia ? Po pierwszym szoku (lekarz ktory mi potwierdził nie mial za grosz empatii) nastepni lekarze z oddzialu nie powiem super podejscie probowali poprawic humor wytlumaczyli lecz moze to glupio zabrzmi szukalem jakie
 plusy z tej choroby wynikaja ?
Na ta chwile problemy z nogami wrocily,co chwile oproznianie pecherza i niekiedy pisk w uchu.
Lecz mysle ze ludzie maja gorszy schorzenia wiec zalamywac sie nie zalamuje ?
Odpowiedz
#2
Cześć,
podoba mi się twoje ostatnie zdanie. Też tak uważam. Mówię, że... mogło mnie gorzej trafić :-)
Trzymaj się ciepło
Odpowiedz
#3
I brawo Ty. Nie ma się co załamywać tylko ciagnac ten wózek. No bo jakie masz wyjście?
Fajnie, że do nas dołączyłeś. Witaj w klubie SM :-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#4
Ja tam trochę plusów SM widzę. Zaczęłam bardziej dbać o siebie (no dobra ostatni tydzień nie do końca mi wychodzi). W takim sensie, że czasem trzeba odpocząć, spać odpowiednio długo, starać się utrzymać aktywność fizyczną, mieć wyrozumiałych znajomych i stać się bardziej wyrozumiałym dla siebie. Oczywiście mam gorsze dni, ale to też normalne. Uśmiech Dobrze, że w miarę szybko ktoś się Tobą zajął.
Piski i szumy w uszach czasem mi się pojawiają, jak jestem zbyt zmęczona. A jeśli chodzi o częste wizyty w toalecie to mi się tak zrobiło przez SM, ale może warto iść do urologa. Miałam badanie urodynamiczne - niezbyt przyjemne, ale dowiedziałam się, że mam jakieś nieprawidłowości i są na to leki, żeby było lepiej.
Odpowiedz
#5
Super nastawienie. Tak trzymać. Z SM da się żyć całkiem fajnie. Człowiek docenia to co ma. Masz rację są gorsze choroby! Najwięcej zależy od Nas samych.
Konga dokładnie- jak się dba o siebie, pamięta o aktywności fizycznej to jest całkiem spoko i żyje się normalnie.
Odpowiedz
#6
Ooo o o o!
Mi zaczęło piszczeć w jednym uchui jakbym wysokich dźwięków na tym uchu nie słyszał…
Co do aktywności- na tą chwilę mam tak wysprzątane mieszkanie…
Oczywiście wyjscia z psami na tyle na ile mi ciało na ta chwile pozwala Duży uśmiech
Polubiłem się z pyłkiem pszczelim na ta chwile ?
A że sie nie forsować - probuje to pojac ale potem uznaje ze trzeba szafki w kuchni przemyc . . .
Urolog widzi ze wszystko w normie(badania tez robilem w tym kierunku)
Co do choroby- nie umre z tego powodu wiec ze tak powiem po mnie to splynelo,przyjmowac leki dbac o to co sie je o tyle!
A lekarze sie potem smiali bo mo tlumaczyli zeby sie nie zalamywac etc. A ja ucieszony ze bede całkowicie niezdolny do sluzby,ze moze stopien mi przyznaja.
Moze z tym alurat przeginam lecz jak ktos cos ode mnie chce a ja nie mam ochoty na to to mowie ze choroba daje o sobie znac
Odpowiedz
#7
Krzysiu i tak trzymaj!!! Bardzo mi się podoba Twoje podejście :-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#8
No wiesz,mojej narzeczonej też się to podoba… ?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości