Liczba postów: 57
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sty 2025
Reputacja:
0
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Wrz 2025
Reputacja:
0
24-09-2025, 17:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-09-2025, 17:51 przez Paweł151.)
(24-09-2025, 17:13)Krzysiu95 napisał(a): (24-09-2025, 15:35)Paweł151 napisał(a): (24-09-2025, 11:22)Lusia98 napisał(a): Paweł współczuję że tyle naraz u Ciebie się "wydarzyło".. mam nadzieję że brat i siostra też walczą z "chorobami" dzielnie. Takie to życie już jest... Jak w piosence - "piękne są tylko chwile". Trzeba dzieciom pokazać właśnie że z przeciwnościami losu należy walczyc z podniesiona głowa. Ja wsparcia w rodzicach nie mam więc przynajmniej wspieram swoje by być lepszym rodzicem . U mnie diagnoza SM pokryła się z urodzeniem drugiego dziecka. Niestety moja mama i siostra też chorują i to moje sm wydaje się być pestka przy nich...
Ja na dodatek dzieci mieć nie mogę. Żona 2 razy poroniła i jak się później okazało jestem bezpłodny. A jeśli by się udało utrzymać ciąże , to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko będzie niepełnosprawne. Więc odpuściliśmy sobie ten temat, i o dzieciach mogę tylko pomarzyć. No tak, trzeba się cieszyć ,każdym dniem. Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam serdecznie. Życzę wszystkich pięknych chwil spędzonych z najbliższymi.
Ps: dużo zdrowia dla mamy i siostry.
zawsze jeszcze jest adopcja !
wiec w razie czego szanse na szkraba jeszcze są,i tak jak czytałem poprzednie posty:nie będzie wózek,uwierz mi Akurat tu medycyna dość do przodu poszła 
Na adopcję ja sam nie jestem gotowy, ponieważ nie wiem czy będę mógł pokochać to dziecko, mając z tyłu głowy świadomość ,że Ono nigdy nie będzie moje. I jak rozmawiałem na ten temat z psychologami, to każdy z nich radził mi bym tego nie sprawdzał. Nie chcę zrobić nikomu przykrości. Kiedyś mówiłem , że nie chcę by na tym złym świecie coś po mnie pozostało i teraz już wiem że tak się stanie i że trzeba uważać na to co się mówi, Wiem ze słowa moją ogromną moc, ale czasu już nie cofnę, mogę tylko żałować tego co mówiłem i postępować zupełnie inaczej niż wcześniej.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Paweł, mam adoptowana córkę. Od zawsze wie, że jej nie urodziłam. Pokochałam ja jak swoje, ale nie ukrywam, wątpliwości były straszne. Tylko jak mi lekarz powiedział, że inv wyjdzie co najwyżej nasieniem dawcy, to stwierdziłam, że to nie ma sensu i dziecko nie będzie biologicznie żadnego z nas i to będzie sprawiedliwe.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Wrz 2025
Reputacja:
0
(24-09-2025, 19:36)Akinom napisał(a): Paweł, mam adoptowana córkę. Od zawsze wie, że jej nie urodziłam. Pokochałam ja jak swoje, ale nie ukrywam, wątpliwości były straszne. Tylko jak mi lekarz powiedział, że inv wyjdzie co najwyżej nasieniem dawcy, to stwierdziłam, że to nie ma sensu i dziecko nie będzie biologicznie żadnego z nas i to będzie sprawiedliwe.
Rozumiem. Tylko ja już pogodziłem się z tym że nie mogę mieć dzieci i już nie chcę tego zmieniać. Tak jak pisałem wcześniej nie chcę sprawdzać czy będę w stanie pokochać to dziecko
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
To jest Twoja decyzja i tylko Twoja. Rozsądnie podchodzisz do zagadnienia. Nikt nie ma prawa Ciebie oceniać. Wszystko w temacie. Poza tym nie każdy musi żyć stadnie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Wrz 2025
Reputacja:
0
(24-09-2025, 23:21)Akinom napisał(a): To jest Twoja decyzja i tylko Twoja. Rozsądnie podchodzisz do zagadnienia. Nikt nie ma prawa Ciebie oceniać. Wszystko w temacie. Poza tym nie każdy musi żyć stadnie. Hej.
Dokładnie tak. Jest jak jest i już niech tak zostanie. 
Pozdrawiam
|