Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Punkcja lędźwiowa
#21
(06-03-2022, 19:45)Tosiia napisał(a): w moim przypadku lekarze nie sa pewni tego czy diagnoza SM jest poprawna, kazdy neurolog mowi cos innego wiec zaczynam wszystkie badania od poczatku ...

i przez to tez punkcje ledzwiowa znowu zalecili .... Smutny 

dziekuje! jakos dam rade, ale przed sprobuje sie z tego wymigac =D jesli rzeczywiscie nie bedzie konieczna

Myślałam, że punkcje powtarza się gdy wszystkie objawy wskazują na SM, a punkcja wychodzi ujemna. Jak za pierwszym razem wychodzą prążki to nie wiem po co powtarzać procedure (?) wcale Ci się nie dziwie, że chcesz się wymigać - ja też źle zniosłam punkcję i w życiu nie chciałabym przychodzić przez to jeszcze raz.
Odpowiedz
#22
Pamietacie moze czy przed punkcja trzeba byc na czczo ? Mysle, ze nie, ale cos nie moge znalezc konkretnych informacji w internecie na ten temat.

Ostatnio pamietam, ze chyba normalnie jadlam i pilam przed pobraniem, ale wolalabym sie upewnic.

dziekuje! Uśmiech
Odpowiedz
#23
Ja miałam miesiąc temu i przed jadłam obiad. W sumie między nieudaną punkcją a udaną jadłam.
Odpowiedz
#24
Serce 
(27-03-2022, 18:41)Monija napisał(a): Ja miałam miesiąc temu i przed jadłam obiad. W sumie między nieudaną punkcją a udaną jadłam.

dziekuje  Serce
Odpowiedz
#25
To może ja napiszę też o swojej punkcji.  Było to już kupę lat temu ale z pełnym spokojem podeszłam do niej. Mój okulista przejął rolę neurologa i kierował mnie na przeróżne badania bo po PZNW nie widziałam- zresztą dalej prawie wcale nie widzę na oko.
Ale wracając do tematu to punkcie miałam leżąc na lewym boku. Dostałam jakieś znieczulenie miejscowe i w położeniu embrionalnym pielęgniarka mnie przytrzymywała. Na nic to się zdało bo w trakcie pobierania poruszyłam się,  ale nie ze względu na jakikolwiek ból (czułam jedynie moment wkłucia ale nic strasznego) tylko parskłam śmiechem.  Z młodym doktorem, który przyszedł robić punkcje, przyszły jeszcze w sumie trzy pielęgniarki i tak mu dogadywały że nie wytrzymałam i zacżęłam się śmiać w trakcie pobierania.
Potem leżałem parę godzin na brzuchu i nawet późny obiad jadłam w tej pozycji.  Potem plackiem i w sumie 24 h bez wstawiania nawet na siku. 
Do tego jeszcze w trakcie tych 24 h raz się zerwałam do pozycji siedzącej bo musialam połknąć sterydy no i leżac zakrztusiłam się. Odruch bezwarunkowy i zryw z kaszlem. Pielęgniarka od razu wykrakała, że 2 tygodnie lezenia w domu. 
Niestety na drugi dzień potworny ból głowy. Powrót do domu w aucie w pozycji leżącej. I tak przez bite 2 tygodnie bez przerwy. Dawałam radę tylko wyskoczyć do łazienki lub z 15 minut siedzieć by coś zjeść. Wszystko przeszło jak ręką odjął.
Piszę tak bo podobno to leżenie plackiem nie pomaga i bóle pojawiają się także u kobiet po wkłuciu znieczulającym podczas rodzenia ze znieczuleniem.
Chyba w sumie to leżenie plackiem i siusiu do basenu było dla mnie gorsze niż te bóle.
Odpowiedz
#26
Ja na punkcję szłam przerażona, bo naczytałam się o tym leżeniu plackiem, sikaniem do basenu i innych atrakcjach. Ale byłam mile zaskoczona. Płyn miałam pobierany bez znieczulenia, też na lewym boku. Czuć było tylko ukłucie. Nic strasznego. Potem miałam po prostu przykazane żeby nie łazić bez celu, ale do łazienki czy do jedzenia mogłam wstawać. Więc nie łaziłam bez celu, ale i tak zespół popunkcyjny się pojawił. Mało to przyjemne, ale do przeżycia. A dziewczyna na łóżku obok, która też miała wtedy punkcję, poleżała chwilę i poszła do sklepiku. I żadnego bólu głowy nie miała. Uśmiech A mój ból po tygodniu przeszedł jak ręką odjął. Po prostu nagle.
Odpowiedz
#27
Sama punkcja była do przeżycia. U mnie płyn pobrano w pozycji siedzącej. Niestety potem to już tylko gorzej. Dojdzie do łazienki  bez mdłości graniczyło z cudem i tak przez 2 tygodnie. Dopiero po ok 1 miesiącu od wyjścia ze szpitala przestało mi być niedobrze.
Może to kwestia ilości płynu - pobrano 4 probówki, w tym jedna nie nadawała się do badania.
Wypiłam kilka litrów coli, ale to też nie pomogło (oprócz tego, że nie mogłam potem patrzeć pól roku na colę).
Odpowiedz
#28
(21-10-2022, 20:50)smarrito napisał(a): Sama punkcja była do przeżycia. U mnie płyn pobrano w pozycji siedzącej. Niestety potem to już tylko gorzej. Dojdzie do łazienki  bez mdłości graniczyło z cudem i tak przez 2 tygodnie. Dopiero po ok 1 miesiącu od wyjścia ze szpitala przestało mi być niedobrze.
Może to kwestia ilości płynu - pobrano 4 probówki, w tym jedna nie nadawała się do badania.
Wypiłam kilka litrów coli, ale to też nie pomogło (oprócz tego, że nie mogłam potem patrzeć pól roku na colę).

A co ma cola do punkcji? Nie pamiętam by ktoś mi doradzał picie czegokolwiek w większej ilości.
Odpowiedz
#29
(22-10-2022, 09:38)Edi244 napisał(a):
(21-10-2022, 20:50)smarrito napisał(a): Sama punkcja była do przeżycia. U mnie płyn pobrano w pozycji siedzącej. Niestety potem to już tylko gorzej. Dojdzie do łazienki  bez mdłości graniczyło z cudem i tak przez 2 tygodnie. Dopiero po ok 1 miesiącu od wyjścia ze szpitala przestało mi być niedobrze.
Może to kwestia ilości płynu - pobrano 4 probówki, w tym jedna nie nadawała się do badania.
Wypiłam kilka litrów coli, ale to też nie pomogło (oprócz tego, że nie mogłam potem patrzeć pól roku na colę).

A co ma cola do punkcji? Nie pamiętam by ktoś mi doradzał picie czegokolwiek w większej ilości.

Ma kofeinę.
Odpowiedz
#30
Hej . Mam mieć punkcję niedługo. Tylko zastanawiam się czy to będzie bezpieczne. Bo to zazwyczaj jest pobierane z okolicy lędźwiowej. Ja w tym miejscu mam 2 przepukliny i wypadające dyski. Dr powiedziała że będzie trudniej. Zastanawiam się czy ktoś z Was miał tak? Czy można zrobić punkcję w innym odcinku? Boję się trochę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości