Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Chyba mam koklusz. Oczywiście nikt nie robi żadnych testów, wymazów itp. Wszystkie laboratoria obdzwonione i nic. Biorę od poniedziałku antybiotyk i jest troszkę lepiej. Ale kolejna nocka przekaszlana. Dusi jak diabli i powietrza nie mogę złapać. A jeszcze pani w szpitalu focha strzeliła, że nie przyjechałam na rezonans. Wszystko odwołałam, tak, jak mnie poinstruowała sekretarka na neurologii. Oczywiście okazało się, że mi źle powiedziała, bo chciała chyba odsunąć to od siebie. Widziałam przez dwa dni po 6 godzin na telefonie. Oczywiście z rejestracją rezonansu nie udało się połączyć. Znalazłam jakiś numer do sekretariatu radiologii i Pani mi to odwołała. We wtorek zadzwoniłam do lekarki od programu, żeby mi wyznaczyła nowy termin rezonansu, a ta z fochem, że mogłam poinformować, że mnie nie będzie. O jak mnie to wkurzyło. Wydarlam się, że sekretarka neurologii poinstruowała mnie, że mam to odwoływać w rejestracji radiologii. Jak chce zobaczyć, ile czasu straciłam, to mogę jej bilingi wysłać. Po za tym sama sobie tego nie wymyśliłam, tylko sekretarka mi powiedziała co mam zrobić. Rozmowy są chyba nagrywane, to niech sobie odsłucha, a nie wariata ćwiczy. Z laską dostałam termin na 5 lipca. I powinnam przyjechać. Ja jej mówię, że jaki to byłby sens, jak się co chwilę duszę i kaszlę. Beznadzieja.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom jak się czujesz ?
Bubka jak brat?
Odpowiedz
Lusia u mnie zawsze pełno przygód, a planów już nie ma bo w  zeszły czwartek  wywaliłam się na podjeździe do garażu i rozwaliłam biodro, potem czołgałam się z 20m ciagnąc nogę za sobą do domu po telefon. Szpital, operacja, endoproteza... noż ku..... genialnie Zły . Jestem 3 dni po operacji, wózek, chodzik, łóżko lekarskie...ani siedzieć, ani leżeć. Jak tylko znowu dam radę usiąść przed lapkiem napiszę więcej.
Odpowiedz
O masz Ci. Yasmina dużo dużo zdrowia.

Brata wybudzili parę dni temu, mamy już z nim kontakt. We wtorek operacja drugiej nogi. Idzie ku dobremu.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Yasmina ale przygody.. :o Smutny biedna Ty! Makabra... Mam nadzieję że teraz po operacji będzie już tylko lepiej. Eh! Uważaj na siebie !! Choć łatwo jest mówić wiadomo.
Mnie też tak ciągnie ból z pośladka do nogi eh. Znów się natargalam i mam za swoje, a co roku obiecuje sobie mniej prac ogródkowych, a potem jakby dwa razy więcej ich sobie przygotuje...
Trzymajcie się wszyscy zdrowo i pozytywnie.
U nas dziś w końcu spadł deszcz Uśmiech
Odpowiedz
Yasmina!!! Co to się porobiło. Straszne. I dlatego jak się wywalam, to się cieszę, że jestem miękka. To ma swoje plusy, mimo wszystko. Kuruj się dziewczyna.

Lidia, mi już po 3 tygodniach z hakiem w końcu przeszło. Antybiotyk uczynił cuda. A tak tego nie lubię. No ale trudno. Samo by chyba nie przeszło, niestety.

Bubka, cieszę się, że z bratem lepiej. Też się chłopak nieźle załatwił. Młody jest, to da radę. W Rzeszowie robią podobno jakieś super protezy. Jak tylko będzie chciał, to sobie z tym poradzić. Żyje, a reszta przyjdzie z czasem.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Dzieje się ciągle. Rok 2026 jakiś taki nieprzyjemny, podobno taki układ planet, ale już mógłby się trochę uspokoić z tymi niespodziankami.
Jak sobie tak myślę to nie jest źle u mnie, chociaż męczą mnie mroczne myśli na tyle, że powoli rozważam psychiatrę, ale na myśl o dodatkowych lekach mnie odstrasza. Każde moje próby leczenia bólu czy problemów z pęcherzem kończyły się tym, że skutki uboczne leków były gorsze od objawów.
Z drugiej strony mimo tego, że dalej jestem całkiem sprawna, choroba spowodowała znaczy spadek moich możliwości w porównaniu do mnie z 2016, stąd chyba naturalne, że pojawiają się czarne myśli. Przynajmniej do tej pory nie odebrały mi sprawczości.
Odpowiedz
jejku dziewczyny widzę że ciągle 'coś' - Bubka to co spotkało Waszego brata i też Ciebie/Was bardzo mnie poruszyło - życzę Wam siły i spokoju abyście przez to przebrnęli.

Yasmina dużo zdrowia - ah czasami tak niefortunnie się dzieje. Też dużo siły i pogody ducha.

Ja jestem na zwolnieniu - dostałam 2 tygodnie bo już nie dawałam rady. Byłam tak zmęczona i słaba już od dłuższego czasu ale myślałam że to przez stres w pracy, ciągłe napięcie i problemy ze snem (przez pracę) i oczywiście byłam przekonana że SM też trochę daje mi popalić. Okazało się że moje żelazo i ferytyna osiągają doły ... ferytyna 'aż' 9 więc to trochę tłumaczy też mój brak mocy ...
Odpowiedz
Z moim bratem jest już lepiej mimo, że nadal jest na internetowej terapii. Jakiś tydzień temu wybudzili go ze śpiączki. Przeszedł śmierć kliniczna i mimo tych wszystkich obrażeń jakie miał to teraz Jego stan jest dobry. Jutro czeka go jeszcze operacja i później już oddział.

U mnie bez poprawny. Jestem zmęczona. Do pracy chodzę w sumie tamten tydzień udało mi się przepracować cały. W tym tylko 3 dni i weekend.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Tak macie rację ten 2026 jest jakiś pechowy! A niby miał byc taki dobry...
Konga doskonale Cię rozumiem.. też mam jakieś czarne myśli. Ciągle widzę jakieś "okropne" scenariusze. O partnera że za dużo pali, o mnie że zaraz podupadne na zdrowiu, że dom za duży, że wydatków za dużo. I tak w kółko. Na szczęście tylko w godzinach pracy jak siedzę przed komputerem. Jak wychodzę na spacer to jakoś to mija. Więc to taka moja terapia.
Póki co działa. Psychiatra też jakoś nie wchodzi w grę. Ostatnio przepisał mojej mamie leki na cukrzycę typu 2 tak o żeby nie tyła. Zapaliła mi się czerwona lampka.
Akinom dobrze że jesteś ! Takie znikanie z forum zawsze źle mi się kojarzy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości