Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Yasmina coś mi się pomieszało.. zamarzyło chyba z Karaibski ale to na pewno nie w czerwcu a bardziej w grudniu czy w styczniu. Byliśmy na Bałkanach Oczko tam też można dojechać autem... Nie egzystuje tam żaden prom dla Aut jeśli piszemy o Sycylii ? Yasmina myślę że strach ma duże oczy... Samolot to najbezpieczniejszy środek transportu... Smigasz na motorze a boisz się latania Duży uśmiech ?! Hihi
Odpowiedz
(30-07-2022, 09:18)Lusia98 napisał(a): Yasmina coś mi się pomieszało.. zamarzyło chyba z Karaibski ale to na pewno nie w czerwcu a bardziej w grudniu czy w styczniu. Byliśmy na Bałkanach Oczko tam też można dojechać autem... Nie egzystuje tam żaden prom dla Aut jeśli piszemy o Sycylii ? Yasmina myślę że strach ma duże oczy... Samolot to najbezpieczniejszy środek transportu... Smigasz na motorze a boisz się latania Duży uśmiech ?! Hihi
Lusia, nie boję się latania, ale nie znam pilota i mam mu powierzyć swoje życie? Po drugie...z samolotu nie można wysiąść kiedy się chce.
Na Bałkanach też byłam - w Chorwacji...dwa razy...nie potrzebnie dałam się namówić drugi raz i ...nigdy więcej Zły
Odpowiedz
Yasmina rozumiem Twoje obawy. Aczkolwiek pilot również przechodzi szereg badań psychologicznych... Nie ma co popadać w skrajności. My niebardzo lubimy długie podróże autem. Powyżej 150 km to już dla Nas zbyt męczące i zawsze później to musimy odchorować Uśmiech dlatego z dwojga złego wolimy ryzyko związane z przelotem.. oczywiście do 3h bo na podróż w chmurach dłuższą też bym się nie odważyła póki co.. Chorwacji też nie lubię. Byłam raz i wystarczy mi na kolejne 10 lat na pewno... Umeczylam się wtedy niemiłosiernie pamiętam. Jedynie piękna była błękitna woda ale to już wolę nasz Bałtyk z mięciutkim piaseczkiem pod dup...a Uśmiech

Listę mam długa bo we Włoszech tyle miejsc.. w Hiszpanii byłam już ok 4 razy ale chciałabym polecieć na ta słynna Majorkę Uśmiech.. i Ibizę. Jeszcze Grecja Chalkidiki. Ah gdyby nie SM... Uśmiech
Odpowiedz
Yasmina, Lusia, co takiego złego działo się w tej Chorwacji, że Wam się nie podobało? Ja tam nie byłam, ale gdyby się kiedyś nadarzyła okazja, to czego się spodziewać? Huh
Odpowiedz
Mysza111 jak ja byłam chyba 2017 lipiec to było tak upalnie jak na patelnii.. ogólnie nie dało się wyjść do 17:00. Do tej godziny siedzieliśmy w hotelu klimatyzowanym. Ja nie lubię tłumów na wakacjach i te plaże z kamieniami, niewygodne eh..woda turkusowa i to jedyny plus ale głębokość od razu 2 metry.. nie dla dzieci chyba że dobrze pływają. Jedzenie też mi nie podeszło.
Odpowiedz
(31-07-2022, 17:38)Mysza111 napisał(a): Yasmina, Lusia, co takiego złego działo się w tej Chorwacji, że Wam się nie podobało? Ja tam nie byłam, ale gdyby się kiedyś nadarzyła okazja, to czego się spodziewać? Huh
Pierwszy raz pojechaliśmy na wyspę Krk, to był 2000r, znalazłam reklamę w jakiejś gazecie, ale oni tam pomylili wyspę z wodospadami Krka, tzn. opisali Krk jako wodospady o czym przekonaliśmy się dopiero będąc na miejscu. Zapakowaliśmy przyczepę i na przód. Wyspa to krajobraz księżycowy, objechaliśmy całą w poszukiwaniu campingu, w nocy dojechaliśmy do ostatniego na wyspie, wszędzie ciemno, toalety koszmarne, synowie /wtedy 15 i 9lat/ głodni i zmęczeni. Na drugi dzień ruszyliśmy z powrotem i zatrzymaliśmy się w pierwszym lepszym miejscu za Rijeką. Nawet fajny kamping, ale plaża betonowa, woda głęboka, pełno jeżowców. No i zaczęło się - pierwszy dzień pada, drugi pada, trzeci, czwarty itd, pada i do tego zimno. Spałam w ciepłej piżamie, skarpetach, piliśmy gorącą herbatę...Jak zaświeciło słońce poszliśmy z dziećmi na beton i mąż zabrał ich na zjeżdżalnię, no i młodszy przebiegł pod zjeżdżalnią i rozciął głowę o wystającą śrubę. Szukanie szpitala, szycie głowy...A potem przyszedł huragan, o 2 w nocy przywiązywaliśmy przyczepę do drzewa, żeby nam nie odleciała, chłopcy się drą, bo im namiot położyło i nie mogli wyjść, zbieraliśmy kamienie, żeby poukładać na tropiku, bo latał...Następnego dnia wyjechaliśmy.

6 lat później znajomi namówili nas na kolejny wyjazd, że teraz zobaczymy prawdziwą Chorwację, że pojedziemy daleko na południe. Pojechaliśmy do Orebicza, mieliśmy cały dom, miał być nad morzem/nie był/, miała być łódka/nie było/, a gdy grzecznie spytałam gdzie są usłyszałam od właściciela "Masz morze to się ciesz". I...pierwszy dzień pada, drugi pada...I nagle zrobiło się ciepło, poszliśmy na plażę...hmmm...plaża mocno powiedziane - deptaki i ziemia w stronę morza wysypana jakimś zielskiem i kamieniami/nie kamyczkami/. No to znajomi znaleźli inną plażę, drobiazg...tylko 4km dalej. Byłam na niej tylko raz, kamienie, woda zimna i głęboka...Nie po to jadę na plażę, żeby leżeć na karimacie i łazić w plastikowych butach Zły . Po jakimś tygodniu przyszedł biały szkwał ...zmiotło nam wszystko sprzed domu, kontenery z butelkami latały po ulicach, nie było prądu...po prostu bajkowe miejsce. Do tego wszystkiego w naszym pokoju żyło jakieś stworzonko, które całą noc gryzło krzesło, a niewidoczne komary tak pogryzły męża, że już mu pręga poszła po ręce. Chorwaci nieuprzejmi, ceny z sufitu. Powiedziałam koniec, po 2 tygodniach kupiliśmy bilety na prom z Zadaru do Ancony i uciekliśmy do Włoch na Gargano na nasz kemping Manacore. Jedyne co dobre w Chorwacji to były lody.

Trochę zazdroszczę tym, którzy mają piękne wspomnienia z Chorwacji, bo niewątpliwie połączenie gór i morza jest atrakcyjne, ale ja już trzeci raz nie zaryzykuję.
Odpowiedz
Oj Yasmina to rzeczywiście miałaś przygody w Chorwacji. Ja tam byłam 2 lata temu i miło wspominam wycieczkę mimo że znajomi wystawili nas pół godziny przed wyjazdem.
W tym roku lecimy sami i w sumie dzisiaj kupiliśmy wycieczkę. Lecimy do Turcji bo lot jest z Wrocławia i powrót też. Wiele wycieczek jest już wyprzedanych i np wylot z Katowic a powrót do Poznania.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
No to faktycznie trochę do kitu. Ja tam mega upałów nie lubię, ale jak ciągle leje to też niefajnie. Plaża jak dla mnie to musi mieć piasek i woda musi być przy brzegu płytka, bo ja sobie spaceruję w wodzie, a nie pływam, bo nie umiem.  Duży uśmiech
Odpowiedz
Język 
W morzu zawsze bałam się pływać, a teraz to w ogóle nie umiem pływać. Lewa strona się topi i nic nie poradzę. Jeszcze na plecach jakoś idzie. I chodzę sobie przy brzegu z moimi patykami i jestem szczęśliwa jak jest chłodno, bo wtedy dobrze się czuję. Upały i ciepłe kraje to nie dla mnie. Śmieję się, że za granicą to się świetnie w Norwegii odnajdę  Duży uśmiech Język Oczko
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Siedzę w Mrągowie i wypoczywam pod namiotem. Z grila karkóweczka i warzywa, wcześniej piwko nad jeziorem. Nic nie robię, nawet czytać przez lenia w dupie mi się nie chce :-D Jest po prostu świetnie, choć dwie noce i cały dzień w deszczu troszkę wymęczyły. Luz, blues i malibu własnej produkcji :-)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 9 gości