Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
No Yasminko ty wcale taka grzeczna nie byłaś  ale co się nasmialiscie to wasze  i pisz jak najda cię wspomnienia, mi się wydaje że jak trochę się podzielimy swoim życiem to łatwiej jest też każdego zrozumieć i choć troszkę poznać. Wszystko robi się takie bardziej ludzkie, a nie bezosobowe.
Liczba postów: 547
Liczba wątków: 11
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
15
Benita, cut parafrazując: świento prowda, tyz prowda i cała prowda :-D
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
03-04-2023, 15:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2023, 15:59 przez Akinom.)
(01-04-2023, 22:14)yasmina napisał(a): Obok na lewo jest mirabelka żółta, ale kwitnie później.
-----------------------------------------------------------------
A ja znowu sama w domu/jak Kevin /, Mirek pojechał do Wawy na spotkanie wielkanocne z braćmi klubowymi, a ja pilnuję zwierzyńca.
I tak mnie naszło, że muszę sobie popisać, tym bardziej że pisząc o szaleństwach naszych wspomniałam o mojej klasie z podstawówki. Byliśmy młodzi, szaleni i nienormalni. Nasza klasa była bardzo zgrana i to wiedziała cała szkoła. Mieliśmy milion durnych pomysłów i wszyscy, jak jeden mąż brali w tym udział. No to po kolei - robiliśmy "ustawkę" bitwy na pomidory - każdy przynosił pomidory do szkoły, a po lekcjach tłukliśmy się tymi pomidorami...oczywiście po bitwie klasa była elegancko posprzątana.
Nasza klasa była na końcu korytarza i jak otworzyło się drzwi to dotykały ściany tworząc trójkąt. Wpychaliśmy tam po kolei ludzi i dociskając drzwi sprawdzaliśmy ile się zmieści. A na koniec wysypywaliśmy im kubeł śmieci na głowę. Największym jednak wyzwaniem było złapanie Bożenki i Makarona i zamkniecie ich tam razem...i oczywiście kubeł...
Każdy z nas musiał przejść "krematorium" na najdłuższej przerwie - tzn. siadał na krześle, które się kładło na oparcie i wsuwało pod biurko nauczycielskie...i tak sobie siedział.
Szramcio też na dużej przerwie ubierał rękawiczki, stawał na biurku, w ręku miał dyżurną nogę od krzesła, a my ustawialiśmy się w dwóch rzędach i maszerowaliśmy w ich stronę, a Szramcio wydawał rozkazy - "do pieca, do gazu". Masakra... 
Było jeszcze "rozciąganie" - połowa klasy ciągnęła za jedną rękę, druga za drugą...
Najgorzej miała z nami pani od muzyki, której syn jest teraz moim sąsiadem i kiedyś przyznałam się jemu, jak bardzo znęcaliśmy się nad jego matką. Pani przed lekcją przynosiła harmonę, a my w czasie przerwy rozbieraliśmy ją na czynniki pierwsze i składaliśmy/czasami zostawały jakieś części /. Na lekcjach tez nie było jej łatwo - bardzo starała się nas nauczyć śpiewać, a tu...jeden rząd ławek jedzie do przodu, cofa się, jedzie drugi...że Ona to przetrwała...szacunek
Mieliśmy takiego Piotrusia, był najniższy, namiętnie sadzaliśmy go na szafie tuż przed wejściem nauczyciela, albo zamykaliśmy w szafie.
Mieliśmy też Darka, który przychodził na zajęcia z neseserem i Kingę. która tylko czatowała, żeby złapać ten neseser, przykleić do niego bułkę z masłem i wsadzić do kosza na śmieci.
Ale jednocześnie byliśmy bardzo zdyscyplinowani w temacie np. klasówek, mobilizowaliśmy się na wzajem do nauki. Mieliśmy ogromny szacunek do nauczycieli. Nigdy Oni nie padli ofiarą naszego "szaleństwa". Nie...sorry...raz uciekliśmy z lekcji historii, już nie pamiętam kto wpadł na ten głupi pomysł. I następna lekcja historii, moja ukochana nauczycielka wchodzi do klasy, kladzie dziennik na biurku, patrzy na nas i zadaje tylko jedno pytanie "To wy zrobiliście mi to?". Długa przerwa, bieg do kwiaciarni, ogromny bukiet kwiatów i przeprosiny ze łzami w oczach. I już nigdy więcej... Zaprzyjaźniłam się z Nią będąc matką starszego syna, a Ona była wychowawcą klasy/mówiłam do niej Pani Profesor/, to Ona opowiedziała mi o Waldemarze Łysiaku, pożyczyła jego książkę "Perfidia" i zaraziła Napoleonem. Godzinami rozmawiałyśmy przez telefon, spotykałyśmy się u Niej w domu, paliłyśmy papierochy i smażyłyśmy rybę . Na dwa dni przed śmiercią przyśniła mi się...ż
I nie tylko Ona, wiele osób zmarłych "przychodzi" do mnie...ale to opowieść na inny czas.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale parafrazując słowa piosenki 'Pisać każdy musi inaczej się udusi". 
Oj, ja to miałam "dobra" klasę. Np. kolega gnebil taką trochę opozniona kolezanke. Biegal za nia z nożem, zamykal w meskim kiblu i wbijal ten noz w drzwi. Któregoś razu siedzieliśmy w klasie i bardzo Kaśce dokuczal. Kazdy się go bal, bo to totalna parologia była. Koledzy, te sprawy. Ja nie wiem, co mi odwalilo, ale się na niego strasznie wkurzyłam. Miałam książki położone na ławce. Wzięłam te książki i zaczęłam go okladac, a cała klasa zaczęła mi bic brawo. I po tym wszystkim już nie podskoczył nigdy do Kaski. Do mnie też nie. Był dwa lata starszy, ale mniejszy. Ja kruszynka tez nigdy nie byłam. Jak leciala Niewolnic Isaura, to zawsze bylam Zanuaria
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Hehe ale mieliście wesoło. W gimnazjum byliśmy najgorsza klasa i chcieli nas wywalić ze szkoły. Było parę takich osób co dawało popalić wszystkim. A co do wagarów to i w gimnazjum i technikum wszyscy mówili, że pójdą a jak przyszło co do czego to szło parę osób, a reszta zostawała. Zdarzało się że nikt nie poszedł i wszyscy zostali w szkole. Gimnazjum to taki dziwny okres w wieku nastolatka. Według mnie to całe szczęście, że to zlikwidowali. Pierwsze Ktoś z innej klasy rozpuścił jakiś gaz w wc i pół szkoły wylądowała w szpitalu w tym całą nasza klasa bo klasa była naprzeciw tego WC. Byliśmy rozrzuceni po całej okolicy. I od tamtego momentu noszę okulary.
A technikum to też szalony czas. Do wagarów nie mogliśmy się zgrać, ale gdy ktoś potrzebował pomocy to byliśmy pierwsi. Jednego roku była potrzebna krew dla małego chłopca, więc mało myśląc pojechaliśmy do Świdnicy oddać krew, na drugi dzień w szkole wychowawczyni nas wezwała bo myślała że byliśmy na wagarach a tutaj miłe zaskoczenie. I od tamtej pory do Strzegomia zaczął przyjeżdżać krwiobus.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
04-04-2023, 00:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2023, 01:06 przez Benita.)
Wesoło nie powiem, ale po Akinom to się tego spodziewałam  damy jej ksywkę wybuchowa gwiazda
Bubka ty jesteś młodzieniaszka....gimnazjum...w moich czasach to nie istniało....ale istniała zawodówka tzw marwoj, koło którego przejeżdżaliśmy jadąc do liceum....raz wrzawa, autobusy nie ruszają z przystanku, ludzie się zbierać zaczęli....o co biega?! A tam kukła z okna wywieszona za nogi wisi.... dopiero jak krzyki się rozległy to okazało się że to pani nauczycielka ze spódnicą aż na głowie, za oknem wisi .. podpadła chłopaką, a grzecznych tam dużo nie było, opinia słaba, nawet gazety o tym pisały, a potem sprawa przycichła.
"Dzieci" bywają okrutne.....  ale cóż... życie..
Powiem wam że dobra zawodówka by się przydała, w Niemczech strasznie się ceni pracowników, takich normalnych, czy w budowlance, czy mechaników, mało ważne jaki kierunek, ale tu po zawodówce to jest fach. Wiadomo beztalencie się znajdzie zawsze, ale zawód to fach. W moich czasach zawodówka to trochę słabo było. Nikt prawie nie chciał iść, chyba że wyboru nie miał, a to wielki błąd. Co z tego że ktoś studiował geografię itp jak potem pracuje jako .....no właśnie, mało w swoim kierunku, bo wszyscy studia chcieli, a ja uważam że studia często nic nie warte. Sama też byłam na pedagogice plus 150 osób, jak z tych ludzi 10 się nadawało to super, reszcie bym dziecka do szkoły nie dała. Smutna prawda naszych czasów, wymagane studia, ale nic po nich większość nie potrafiła....dramat, a sama pracowałam w biurze w Polsce 10 lat....a studia opalam na 3 roku, zrobiłam technika hotelarstwa i tyle. Tu technik to już coś. To mi się tu podoba. Zawód jest ceniony, a zawodowka dobra sprawa jak potrafi wyszkolić pracownika. Jezu ale nabazgralam  ale uwierzcie że gadam jeszcze więcej...
Liczba postów: 553
Liczba wątków: 0
Dołączył: Lis 2020
Reputacja:
0
Matko aleście popisały.Milego dzionka życzę.
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
(04-04-2023, 10:19)Orchidea ponownie napisał(a): Matko aleście popisały.Milego dzionka życzę.
Na wzajem. My dopiero się rozkręcamy
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
(02-04-2023, 10:58)fruu napisał(a): Yasmina, a ile ludu w ten trójkącik upakowaliście? Nie pamiętam już dokładnie, ale wpychaliśmy po jednym, dociskaliśmy, potem następny itd. Myślę, że z 12 było...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Benitko - i tu masz rację, dzielmy się tym co pamiętamy, co jest wesołe, po prostu opowiadajmy o sobie...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Akinom - dobrze Ci odwaliło...przywaliłaś...brawo!
-----------------------------------------------------------------
Bubka - gimnazjum znam, bo mój młodszy kończył. Jezu...jaka ta młodziutka jesteś
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Benitka czy ja dobrze zrozumiałam, ze wywiesili nauczycielkę za okno? . Że też ja na to nie wpadłam tocząc boje z nauczycielami...
Moja przyłatana ciotka zawsze mówiła, że wszystko zaczyna się od prostych pracowników, bo to oni pierwsi wbijają gwoździe, budują domy, żeby Ci po studiach mieli gdzie mieszkać i pracować i trzeba ich szanować. /to tak w temacie zawodówek/
I masz rację, dopiero się rozkręcamy... /chyba nadajemy na tych samych falach /
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powiem Wam tak...moje życie było i jest bardzo urozmaicone/dzięki mężowi/, nigdy nie wiem co będzie i czym mnie zaskoczy. Zawsze powtarzałam, że On mnie sprzeda/zarobi/, odkupi/nie straci/, a ja nawet o tym nie będę wiedziała.
Ale...mam straszną ochotę do opisania moich snów, jeżeli jesteście gotowi na to, bo dotyczą osób zmarłych/łącznie z naszym Papieżem i prezydentem Kaczyńskim/. Zawsze się cieszę, jak do mnie przychodzą i tak sobie rozmawiamy...
Liczba postów: 547
Liczba wątków: 11
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
15
Yasmina, aż tak dystyngowanych rozmówców nie miewałem, ale z chęcią posłucham jakie tematy Wy rozmienialiście na drobne :-D
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
04-04-2023, 20:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2023, 20:57 przez Bubka.)
Już mi bliżej do 40
Yasmina to pisz. Z chęcią przeczytam bo bardzo jestem ciekawa tego snu
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
|