Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Benita, tylko jeszcze lekarz musi umiec to odczytać. Moj maz się przebadal, wg. lekarki 300%normy. Ja bralam różne cuda i nic. I dopiero w Klinice leczenia niepłodności się okazało, ze ona źle odczytala wyniki i problem leży bardziej po jego stronie. Ztobil nam inseminacje, ale cudow nie obiecywał. I vudu nie bylo.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
06-06-2023, 08:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2023, 08:05 przez Akinom.)
Nie każdy musi żyć stanie
To Ty masz być szczęśliwa. Ja teraz to nie lubię dzieci. Zwłaszcza takich powyżej 1.5 rocznych. Jakoś tak nie umiem się nawet zachwycać. I mnie szczerze denerwuja.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
(04-06-2023, 19:31)Tosiia napisał(a): u mnie może trochę zmian na tle życiowym się szykuje (jeszcze wszystko w zalążku) ... myślimy z mężem bardzo poważnie o przeprowadzce do innego miasta i zdałam sobie sprawę, że przestałam bać się zmian. Może przyszedł czas, że zaakceptowałam życie z SM (?), bo po diagnozie przez dwa lata byłam jakby 'zastygnięta życiowo' i nie wyobrażałam sobie żadnego kroku do przodu ...
Yasmina to teraz w koncu po remoncie możesz się rozkoszować przestrzenią w około 
I bardzo dobrze Tosiu, tylko do przodu, jeżeli czujesz taką potrzebę to po prostu zróbcie to
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A ja miałam koleżankę bardzo puszystą, a po urodzeniu dziecka wyglądała, jak patyk.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taaa...przestrzeń jest, ale jak zaczęłam układać rzeczy to do dziś to trwa. Doszłam do wniosku, że lepiej wypakowywać niż układać.
Wczoraj mój Fistaszek /male kocię/ pojechał do do mojego syna. Jeżeli okaże się kocurkiem to będzie Stefan . No i muszę się pochwalić, że moje szanowne młodsze dziecię zostało vice-mistrzem w grze Quake
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Tak wiem, że samoakceptacja jest bardzo ważna. U mnie wszystko zależy od dnia. Codziennie jak staję przed lustrem powtarzam sobie, że dobrze wyglądam i że to będzie super dzień. Nadwagę miałam odkąd pamiętam, tylko później przerodziła się w otyłość. Też mam koleżanki, które są większe od mnie i mają dzieci. Na to chyba nie ma reguły. Skoro w tamtym roku udało mi się zajść to oznacza, że nie jest z nami tak źle. Chyba muszę trochę poluzować głowę, ostatnio za bardzo się na wszystko spinam.
W niedzielę byłam na festynie. Parafia co roku organizuję imprezę z okazji dnia dziecka i oczywiście były losy. Każdy los wygrywał (notesy, długopisy itp.), a na wieczór było losowanie nagród głównych. Moja babcia co roku coś wygrywała i w tym roku przeszło na mnie  zostałam szczęśliwym nabywcą odkurzacza. Cieszyłam się jak dziecko
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 1
Dołączył: Wrz 2018
Reputacja:
0
Witam.
Jeśli chodzi o nadwagę też jestem jej posiadaczką. Chyba od zawsze. Wcześniej to mi przeszkadzało, ale od kiedy mam swojego Ukochanego to już trochę mniej. On mnie akceptuje całą. I to On mnie nauczył, że trzeba być szczęśliwym niezależnie od liczby na wadze.
Przygotowujemy się do ślubu i wesela. Muszę zszucić ok 5- 6 kg do mojej wybranej sukni, aby dobrze leżała. Ale czasu mam na to do marca przyszłego roku.
Jestem szczęśliwa. I to bardzo.
A co do ciąży. Też bardzo tego pragnę. Planujemy z Narzeczonym zaczęcie planowania w grudniu, jeszcze przed ślubem. Ale też wiem, że różnie to może być. Zobaczymy co Bozio da  .
Pozdrawiam wszystkich, życzę dużo zdrówka, miłości i spełnienia najskrytszych marzeń i pragnień.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Ale sobie dzisiaj zafundowałam obciach na pol ulicy normalnie. Przechodziłam przez ulicę i jakoś się zahaczyłam o krawężnik i wyrabalam na chodnik. Oczywiście momentalnie brak czucia w nogach. Ale to nic, bo nie mogę nawet usiąść. I na to wszystko zatrzymuje się dostawczak z neonetu i chłopaki chca karetke wzywac. Ja im na to, że właściwie to nic się nie stało, bo ja tylko trochę chora jestem. Pozbierali mnie z chodnika, odprowadzili pod samiutkie drzwi. Mój tata, który był ze mna przyniósł plecak i pootwieral drzwi. Normalnie akcja jakiej w życiu się bym nie spodziewala. Z boku to pewnie wygladalo, jakby pijana baba się wylozyla.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
07-06-2023, 04:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2023, 04:25 przez Benita.)
Akinom to cała ty....szkoda że ci nie płacą za " przygody" bo byś była milionerką  i to żaden wstyd uważam, wstyd to by było z gołym tyłkiem latać  co do leczenia masz rację, moja i synka, nauczycielka świetna zresztą też bez dzieci ale mąż jej nie chciał się badać jak o tym myśleli....teraz już raczej po ptakach ale są szczęśliwi. Dzieci to dar ale i obowiązki nie zawsze miłe. Ja dzieci chętnie ale od 5 roku życia najlepiej  moja 20 miesięczna Córa tak w kość daje że myślę sobie że za wygodnie mi już było  syn dzisiaj dowód osobisty odebrał pierwszy i można było się na działce opalać i odpoczywać....a tak poszliśmy wczoraj na Małą Ostrą i Skalnik z tego przyczepka turystyczną, mąż mnie przeklinał że mówił że plecak do noszenia trzeba na takie eskapady kupić....a tak ciągnęliśmy ta przyczepkę pod górę, a ja mówiłam tylko że szkoda już zawracać bo prawie jesteśmy a może inne zejście będzie lepsze.....na szczęście było bo chyba by mnie w tej przyczepce zepchnął
A na marginesie nie trzeba dziecka urodzić żeby je mieć, jak się chcę. Ile matek dzieci urodzi i źle się nimi opiekuje i nie mówię tylko o patologiach....takie matki które wychowują dzieci i im poświęcający wszystko to często mamy z prawdziwego zdarzenia a nie urodziły dziecka. To tylko biologia. Raz da radę a raz nie, ale można się spełniać na różne sposoby. Jeden ma dzieci, inny psy, a inny pracę którą kocha. Nikt nie może powiedzieć że coś jest lepsze.
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 4
Dołączył: Kwi 2023
Reputacja:
0
Witam adopcja też istnieje . Mamy córkę 15 lat od 10 miesiąca życia z nami . Jest super . Córka wie całą prawdę od 10 lat i mamy to za sobą .
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
07-06-2023, 08:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2023, 08:36 przez Akinom.)
Maciek, moja córka też ma 15 lat. Jak ja dostaliśmy miala 3 miesiące. W sumie nigdy nie ukrywałam przed nia, ze to nie ja ja urodzilam. Lepiej żeby dziecko dowiedziało się o zaistnialym fakcie od rodziców, a nie np. od uprzejmej sasiadki. I jakoś tak się złożyło, ze dużo znajomych ma adopciaki. Nawet w sądzie maz spotkal kolege ze studiów. Akurat wychodzili z żoną z rozprawy.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
|