Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Benita, tylko jeszcze lekarz musi umiec to odczytać. Moj maz się przebadal, wg. lekarki 300%normy. Ja bralam różne cuda i nic. I dopiero w Klinice leczenia niepłodności się okazało, ze ona źle odczytala wyniki i problem leży bardziej po jego stronie. Ztobil nam inseminacje, ale cudow nie obiecywał. I vudu nie bylo.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Nie każdy musi żyć stanie  Uśmiech

To Ty masz być szczęśliwa. Ja teraz to nie lubię dzieci. Zwłaszcza takich powyżej 1.5 rocznych. Jakoś tak nie umiem się nawet zachwycać. I mnie szczerze denerwuja.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
(04-06-2023, 19:31)Tosiia napisał(a): u mnie może trochę zmian na tle życiowym się szykuje (jeszcze wszystko w zalążku) ... myślimy z mężem bardzo poważnie o przeprowadzce do innego miasta i zdałam sobie sprawę, że przestałam bać się zmian. Może przyszedł czas, że zaakceptowałam życie z SM (?), bo po diagnozie przez dwa lata byłam jakby 'zastygnięta życiowo' i nie wyobrażałam sobie żadnego kroku do przodu  ...

Yasmina to teraz w koncu po remoncie możesz się rozkoszować przestrzenią w około Uśmiech

I bardzo dobrze Tosiu, tylko do przodu, jeżeli czujesz taką potrzebę to po prostu zróbcie to Uśmiech 
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A ja miałam koleżankę bardzo puszystą, a po urodzeniu dziecka wyglądała, jak patyk.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taaa...przestrzeń jest, ale jak zaczęłam układać rzeczy to do dziś to trwa. Doszłam do wniosku, że lepiej wypakowywać niż układać.
Wczoraj mój Fistaszek /male kocię/  pojechał do do mojego syna. Jeżeli okaże się kocurkiem to będzie Stefan Duży uśmiech . No i muszę się pochwalić, że moje szanowne młodsze dziecię zostało vice-mistrzem w grze Quake Duży uśmiech
Odpowiedz
Yasmina, no brawo :-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Tak wiem, że samoakceptacja jest bardzo ważna. U mnie wszystko zależy od dnia. Codziennie jak staję przed lustrem powtarzam sobie, że dobrze wyglądam i że to będzie super dzień. Nadwagę miałam odkąd pamiętam, tylko później przerodziła się w otyłość. Też mam koleżanki, które są większe od mnie i mają dzieci. Na to chyba nie ma reguły. Skoro w tamtym roku udało mi się zajść to oznacza, że nie jest z nami tak źle. Chyba muszę trochę poluzować głowę, ostatnio za bardzo się na wszystko spinam.

W niedzielę byłam na festynie. Parafia co roku organizuję imprezę z okazji dnia dziecka i oczywiście były losy. Każdy los wygrywał (notesy, długopisy itp.), a na wieczór było losowanie nagród głównych. Moja babcia co roku coś wygrywała i w tym roku przeszło na mnie Język zostałam szczęśliwym nabywcą odkurzacza. Cieszyłam się jak dziecko Język
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Witam.
Jeśli chodzi o nadwagę też jestem jej posiadaczką. Chyba od zawsze. Wcześniej to mi przeszkadzało, ale od kiedy mam swojego Ukochanego to już trochę mniej. On mnie akceptuje całą. I to On mnie nauczył, że trzeba być szczęśliwym niezależnie od liczby na wadze.
Przygotowujemy się do ślubu i wesela. Muszę zszucić ok 5- 6 kg do mojej wybranej sukni, aby dobrze leżała. Ale czasu mam na to do marca przyszłego roku.
Jestem szczęśliwa. I to bardzo.
A co do ciąży. Też bardzo tego pragnę. Planujemy z Narzeczonym zaczęcie planowania w grudniu, jeszcze przed ślubem. Ale też wiem, że różnie to może być. Zobaczymy co Bozio da Uśmiech.
Pozdrawiam wszystkich, życzę dużo zdrówka, miłości i spełnienia najskrytszych marzeń i pragnień.
Odpowiedz
Ale sobie dzisiaj zafundowałam obciach na pol ulicy normalnie. Przechodziłam przez ulicę i jakoś się zahaczyłam o krawężnik i wyrabalam na chodnik. Oczywiście momentalnie brak czucia w nogach. Ale to nic, bo nie mogę nawet usiąść. I na to wszystko zatrzymuje się dostawczak z neonetu i chłopaki chca karetke wzywac. Ja im na to, że właściwie to nic się nie stało, bo ja tylko trochę chora jestem. Pozbierali mnie z chodnika, odprowadzili pod samiutkie drzwi. Mój tata, który był ze mna przyniósł plecak i pootwieral drzwi. Normalnie akcja jakiej w życiu się bym nie spodziewala. Z boku to pewnie wygladalo, jakby pijana baba się wylozyla.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom to cała ty....szkoda że ci nie płacą za " przygody" bo byś była milionerką  Duży uśmiech i to żaden wstyd uważam, wstyd to by było z gołym tyłkiem latać  Duży uśmiech co do leczenia masz rację, moja i synka, nauczycielka świetna zresztą też bez dzieci ale mąż jej nie chciał się badać jak o tym myśleli....teraz  już raczej po ptakach ale są szczęśliwi. Dzieci to dar ale i obowiązki nie zawsze miłe. Ja dzieci chętnie ale od 5 roku życia najlepiej   Duży uśmiech moja 20 miesięczna Córa tak w kość daje że myślę sobie że za wygodnie mi już było  Duży uśmiech syn dzisiaj dowód osobisty odebrał pierwszy i można było się na działce opalać i odpoczywać....a tak poszliśmy wczoraj na Małą Ostrą i Skalnik z tego przyczepka turystyczną, mąż mnie przeklinał że mówił że plecak do noszenia trzeba na takie eskapady kupić....a tak ciągnęliśmy ta przyczepkę pod górę, a ja mówiłam tylko że szkoda już zawracać bo prawie jesteśmy a może inne zejście będzie lepsze.....na szczęście było bo chyba by mnie w tej przyczepce zepchnął  Duży uśmiech

A na marginesie nie trzeba dziecka urodzić żeby je mieć, jak się chcę. Ile matek dzieci urodzi i źle się nimi opiekuje i nie mówię tylko o patologiach....takie matki które wychowują dzieci i im poświęcający wszystko to często mamy z prawdziwego zdarzenia a nie urodziły dziecka. To tylko biologia. Raz da radę a raz nie, ale można się spełniać na różne sposoby. Jeden ma dzieci, inny psy, a inny pracę którą kocha. Nikt nie może powiedzieć że coś jest lepsze.
Odpowiedz
Witam adopcja też istnieje . Mamy córkę 15 lat od 10 miesiąca życia z nami . Jest super . Córka wie całą prawdę od 10 lat i mamy to za sobą .
Odpowiedz
Maciek, moja córka też ma 15 lat. Jak ja dostaliśmy miala 3 miesiące. W sumie nigdy nie ukrywałam przed nia, ze to nie ja ja urodzilam. Lepiej żeby dziecko dowiedziało się o zaistnialym fakcie od rodziców, a nie np. od uprzejmej sasiadki. I jakoś tak się złożyło, ze dużo znajomych ma adopciaki. Nawet w sądzie maz spotkal kolege ze studiów. Akurat wychodzili z żoną z rozprawy.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości