Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Dlatego poki nie było widać, to nikomu nie mowilam, bo po co. A teraz widac, ale pewnie za mało, bo jeszcze jakoś chodze. To nic, ze coraz bardziej pokręcona. W sumie jak siedze to nie widać nic i jest ok, a z tym chodzeniem to pewnie wymyślam. I z tym, że czasem nie trafiam widelcem do buzi, i ze mi coś wycieknie. Co tam. Mnie to krępuje, ale nie wszyscy to rozumieja, a już najmniej moja mama. Ona to by chciała, żebyśmy co niedzielę u niej byli, a ja jestem zmęczona takimi odwiedzinami na siłę.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom to ludzie jeszcze z takich epok że im nie wytłumaczysz  Oczko znieczulica jest a najgorsze jest to że w tej chorobie ten kto nie jest chory nie potrafi zrozumieć tego wiecznego zmęczenia....bo jak możesz wstać i być zmęczona....albo o 12.00 czuć się jak po biegu 3 razy na Śnieżkę?!.... ludzie często akceptują tylko to co widoczne... niestety 

A tak z innej beczki to ja w stresie jestem bo moje 2 letnie dziecko od września do żłobka niemieckiego idzie ..to grupa najmłodsza w przedszkolu tylko 12 dzieci i 4 opiekunów i tylko od 9-12.30 i bardzo ona szuka kontaktu z innymi dziećmi mimo że takie dzieci bawią się i tak obok nie razem....ale stresu mnóstwo ....nie pracuje więc nie ma stresu że muszę wyjść szybko itp mam czas żeby tam siedzieć póki się nie zaklimatyzuje ile tylko i jak długo trzeba, ale....no właśnie zawsze jakieś ale...chyba będę w ciągłym stresie przez następne kilka miechów. Mój syn był od 2 lat w przedszkolu...i nie mogę nic złego powiedzieć...w szkole nadal sobie świetnie radzi...ale to moje ostatnie dziecko i nie wiem czy się nie zapłacze przez te 3 h
Odpowiedz
Hahah Benita dziecko się przyzwyczai tylko potrzeba będzie czasu. Ja miałam przeboje z bratem. W naszej miejscowości nie było szkoły i przedszkola, przyjeżdżał po nas taki busik z racji tego ze na wiosce było nas mało. No i mój brat płakał jak mama go budziła, płakał jak miał wsiąść do busa i płakał jeszcze mi jak go miałam zostawić w przedszkolu i iść do szkoły. I to trwało 3 miesiące.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Powiem ci że nie brzmi to optymistycznie  Duży uśmiech
Odpowiedz
Będzie dobrze. Bądź optymistką.  Uśmiech
Odpowiedz
Wiecie, jak czytam o Waszych problemach ze zrozumieniem przez rodzinę naszej choroby to wierzyć mi się nie chce. Fakt, że  jak powiedziałam o tym moim rodzicom to przyjęli to, jakbym miała grypę. Zapewne nie są świadomi. Najbardziej jednak zadziwia mnie to, że większe zainteresowanie moim zdrowiem mam od znajomych i bardzo mnie to wzrusza.
Ale dla mnie dzisiejszy dzień jest radosny, bo jutro mija 40 lat po naszym ślubie, a dziś zaprosiliśmy rodzinę na uroczysty obiad do knajpy. Byli moi synowie, teściowie, mój tato i brat Mirka z żoną. Biesiadowaliśmy przez 3 godziny. Od Pana Męża oprócz kwiatów dostałam 40 kuponów Lotka, dziś było losowanie, ale jeszcze nie zdążyłam sprawdzić - może jestem milionerką Oczko Duży uśmiech
Za tydzień impreza w klubie motocyklowym Duży uśmiech
Odpowiedz
Yasmina to gratulacje. Staż dłuższy od lat mojego życia. Obyście żyli dalej w miłości i spokoju.

Ja od godziny jestem na sorze. Mojego Przemka znowu złapały kamienie. Wczoraj był u lekarza i dostał tylko zastrzyk a dzisiaj jest już gorzej. Zobaczymy co zrobią.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
yasmina, gratulacje dla Was. Fajnie tak na siebie trafiliście :-)
Odpowiedz
Bubka szybkiego powrotu do zdrowia mu życzę, trzymaj się dzielnie.

Yasminko super bardzo się cieszę, bo teraz małżeństwa z takim długim stażem stają się rzadkością.... pięknie życzę wam ...a co tam ... następnych czterdziestu  Serce
Odpowiedz
Yasmina, to kolejnych, szczęśliwych czterdziestu!!!

Bubka, jak tam na sorze? Pomogli cokolwiek?
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości