Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Dzięki kochane za wyrazy współczucia. Musiałam poinformować wszystkich i za każdym razem, jak mówiłam, że "mama zmarła" nie wierzyłam w to. I tak jest do teraz, nie wierzę w to. Najgorsze jest to, że ta informacja przyszła do nas, jak byliśmy we Włoszech. Jechaliśmy na motorze i mąż odebrał telefon od syna, a potem musiał jechać ileś kilometrów, bo nie chciał mi tego powiedzieć w trakcie jazdy. Byłam 1700km od domu i wszystko załatwiałam przez telefon. Dobrze, że mam kolegę w domu pogrzebowym, on wszystko załatwił. Ale najbardziej rozwalił mnie mój młodszy syn, który wziął do rozdzielnika część prochów Babci i umówił się ze starszym synem i wszystkimi kolegami i wszystkimi innymi mieszkańcami Janowa, że pojadą tam/400km/ i rozsypią prochy Babci na Jej ulubionym wzgórzu pod lasem. Janowo to był nasz drugi dom - Marcin, zabierał tam babcię na cały miesiąc, a mama piekła faszerowane naleśniki dla całej wsi. Tyle wspomnień...
Odpowiedz
Pięknie że było to możliwe i wspomnienia zostaną na zawsze. Dbaj o siebie i daj sobie spokojnie przeżyć żałobę . A że byłaś tak daleko....sama dobrze wiesz że nic nie dzieje się bez powodu. Ktoś miał w tym wyższy cel.
Odpowiedz
Widziałam wątek "poszukiwaczy" dotyczący Esemki. Tak sobie pomyślałam o wielu osobach, które kiedyś były bardzo aktywne, a teraz ślad po nich zaginął...

A tak z innej beczki to zaczęłam chodzić na siłownie. Gdyby nie koleżanki, które się zmobilizowały to nigdy bym nie poszła. Zrobiłam ten pierwszy krok i pójdę do przodu. Moim celem jest oddzielenie tyłka od pleców bo jak narazie to jest prosta decha
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Brawo ty! Bubka do boju
Odpowiedz
Kochane, dopiero dziś jestem trochę spokojniejsza, ale sponiewierało mnie okrutnie po pogrzebie. Okazało się też, że najbliższy kolega Marcina myślał, że pogrzeb jest wcześniej/nie dogadali się/ i przyjechał do Niego przywożąc woreczek ziemi z tego wzgórza pod lasem. I pierwszy raz widziałam płaczących moich synów. Nie wiem, jak  się płacze po stracie babci, bo jednej nie znałam, a druga była, jaka była...
I taki chochlik losu - mój mąż przygotowywał wesele kolegi z klubu, a ja pogrzeb...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale żeby nie było tak smutno to opowiem Wam, że wesele było zacne/ja nie byłam/, bo mieli eskortę motocykli, sami też przyjechali na motocyklu. Pojazdy ustawiły się w szpaler i między nimi nowożeńcy szli po wyjściu z ratusza. Motocykle oczywiście gazowały, klaksoniły - pięknie to wyglądało. No i Pan Młody/ten sam, który zorganizował wyjazd do Las Vegas z żyrafą/ wymyślił sobie, że po ślubie zrobi kawalerskie. I właśnie w tej chwili Mirek jest w drodze do Warszawy, jutro na lotnisko, a kawalerskie odbywa się w...Bangkoku.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i ostatnia ciekawostka, która mnie wcale nie zaskoczyła - w drodze do Warszawy mój szanowny małżonek sprzedał samochód mojego syna wystawiony na sprzedaż i jutro mam wydać auto i skasować należność.
---------------------------------------------------------------------------------------------
A jeszcze wracając do snów, o których Wam kiedyś pisałam - następnej nocy przyśniła mi się ciocia, która chodziła po ulicy, gdzie mieszkała Mama i kogoś szukała. Powiedziała mi "byłam już tam, ale jej nie ma, idę w drugą stronę".
Odpowiedz
Trzymaj sie Yasmina. Jesteś silną kobietą !! Fajne pomysły ma kolega, przynajmniej można zobaczyć kawałek świata.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Faktycznie gdzie przepadła Nasza E-smka ???
Również MarcinS ?
Jeszcze było kilka innych osób jak zaczynałam swoją pogodę.. słoneczko ale to już kilka lat temu...
Mam nadzieję że Was depresja nie pochłonęła!! Zawsze będę powtarzać że nic gorszego nie ma na świecie... Kiedyś już mnie to dotknęło ta ciemna strona... A zawsze byłam pozytywną osoba pełna energii i nagle klops. I wiesz co Bubka.. siłownia to nie tylko piękna sylwetka ale właśnie też zdrowa głowa.. ja ćwiczę codziennie, spacer, orbitrek ,rozciąganie i póki co jest dobrze. To że się bardziej mężowi podobam to tylko efekt uboczny jak dla mnie.. Uśmiech
Odpowiedz
No i właśnie coś mnie ostatnio zaczęło dopadać. Czuję presję z każdej strony, ona jest zewsząd. Cały czas mam głowę zapełniona myślami, planami i wszystkim. A że nie zdążę, nie wyrobie się, zabraknie mi czasu, pieniędzy, chęci do wszystkiego. No masakra. Oszaleć można, wiem, że to idzie w złym kierunku, ale chyba do końca nie potrafię sobie z tym poradzić. Do psychologa nie pójdę, bo przecież jest wszystko ze mną ok, ale za to nabawiłam się jakiegoś szczękościsku. Czasami chciałabym wyjechać daleko, odciąć się od wszystkiego, zacząć nowe życie ale to się tak nie da.

Rodzice ciągle cisna, a kiedy zaczniecie remont a kiedy to a kiedy tamto. Tyle zarabiacie i was nie stać?! Cholera. Ja im w portfelu nie siedzę. W szpitalu ostatnio też, żebym szybko zaszła w ciążę, albo żebyśmy coś zaczęli działac bo ona by mi leki zmieniła. Gdyby to wszystko było takie proste to już bym miała dzieci. Wszyscy mówią odpuścicie i zajdziecie. Jak mam odpuścić jak czuje presję. Masakra.

Patrząc trochę bardziej z pozytywnej to spełniłam swoje małe marzenie. Miałam problem z brodą bardziej z włoskami, które mi wyrastały a ja od paru lat je wyrwałam pęsetą i zaczelo mnie to już przerastać. Zafundowałam sobie depilację laserowa, we wtorek byłam na pierwszej sesji. Za miesiąc idę znowu, wiadomo nie bedzie to efekt na zawsze ale chociaż na trochę.

Zasypiałam Was spamem.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Jako ze penseta to już nie dla mnie, bo raz, ze nie utrzymam, a dwa ze nie bardzo widze te cholerne wloski, to kupilam sobie depilator i tym jakoś daje rade.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Bubka a co Ty czujesz ? Ze presja jest z każdej strony to wiadomo.. ludzie w ogóle nie myślą, a mówią. Słowa ich niosą dosłownie ... Wielu z nich jest nieszczęśliwych i tak sobie tuszują własne niepowodzenia radami skierowanymi w inną stronę. Myślę że najważniejsze, że dobrze dogadujecie się ze swoim partnerem wtedy cała reszta nie ma znaczenia. U nas też każdy każdego wspiera i te rady poboczne to zupełnie są zbędne.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości