Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Tylko chorować. Co z te. tego ze się na NFZ placi, jak jauk przyjdzie co do czego to i tak trzeba iść prywatnie. Zwłaszcza jak coś trzeba na "wczoraj". A i prywatnie czasem nie ma gdzie iść. Ja doszłam do pięknego wniosku, ze w sumie nie muszę do żadnego lekarza chodzić, a chodze tylko po to, żeby zaistnieć w kartotece i miec podkladki na te wszystkie cudowne komisje. Chociaż ostatnio usłyszałam, ze nie byłam w szpitalu, to chyba mi nic nie jest. A po h... ja miałam iść do szpitala? I kto miał mnie niby tam skierowac? Czasami mam serdecznie dość, bo zamiast dać ta nieszczesna grupe na stale, to tak będziemy sobie cykac po trzy lata.

Po wakacjach czeka mnie ortodonta u młodej. To dopiero będzie jazda bez trzymanki? Już się boję. Na szczęście dziewczyna jest w miarę sensowna. I nie robi nic na siłę.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Rece opadają. Mnie tak wykończyło że ledwo po mieszkaniu chodzę. Jak młodemu trzeba będzie zab usunąć to 5000 .No i weź z 1 pensji to zapłać.
Odpowiedz
(19-01-2024, 18:28)Orchidea ponownie napisał(a): Rece opadają. Mnie tak wykończyło że ledwalo po mieszkaniu chodzę. Jak młodemu trzeba będzie zab usunąć to 5000 .No i weź z 1 pensji to zapłać.

Jest kiepsko. Ja to bym chętnie dorobiła do renty, ale nawet do komputera już się nie nadaje. O dotarciu gdziekolwiek nie wspomnę. A jeszcze nie daj Boże jakies schody bez windy to już całkiem kicha.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
(19-01-2024, 22:09)Akinom napisał(a):
(19-01-2024, 18:28)Orchidea ponownie napisał(a): Rece opadają. Mnie tak wykończyło że ledwalo po mieszkaniu chodzę. Jak młodemu trzeba będzie zab usunąć to 5000 .No i weź z 1 pensji to zapłać.

Jest kiepsko. Ja to bym chętnie dorobiła do renty, ale nawet do komputera już się nie nadaje. O dotarciu gdziekolwiek nie wspomnę. A jeszcze nie daj Boże jakies schody bez windy to już całkiem kicha.

Wiem doskonale.Ja teraz to już tragedia.Trzymam kciuki aby Ci się poprawiło.
Odpowiedz
Mi to się już nie poprawi. Będzie coraz gorzej. Tak jest mniej więcej od sierpnia 2017. 24 lipca 2017 bylam ostatni raz w pracy. Bylo bardzo gorąco i mnie trafilo. I jeszcze do tego mega stres. I damo poszlo. Od tego momentu jest tylko gorzej. Nawet sobie nie zdawałam sprawy, ze z kompem tez jest zle. Zaczęłam pit rozliczac i to byla jakaś masakra. Nie mogłam myszka wcelowac w krateczki, z widzeniem kiepsko i coś, co powinnam zrobić w zasadzie od reki zajelo kupe czasu..
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Zrób coś z tym.U mnie jest lekarz który pracuje w szpitalu I zajmuje się też medycyna chińska.Daje te ich leki.Jak tylko podleczę jelita to pójdę do niego.
Odpowiedz
(12-01-2024, 21:40)yasmina napisał(a): -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Acha i jeszcze jedno. Nie wiem czy pamiętacie, że w czerwcu chyba pisałam o kociaku, którego wzięłam, a docelowo miał być u mojego syna. I tak się stało. Ale z miłego przytulaśnego kotka wyrósł potwór.  Rzuca się na syna, gryzie, drapie do krwi, moje biedne dziecko jest całe w bliznach. Sika mu na łóżko, odrapał drzwi - jakaś masakra. Najwyraźniej nie ma między nimi "chemii" i biorąc pod uwagę kota już nigdy nie będzie. Daliśmy ogłoszenie, że kotka oddamy, bo to męczarnia dla nich obojga i może ktoś się znajdzie.
W całej mojej historii posiadania zwierząt nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, ale moja koleżanka miała psa terriera i pomimo, że wypuszczała go prosto z domu na ogród to wracał i załatwiał się w domu wręcz ostentacyjnie. Któregoś dnia uciekł. Po dłuższym czasie zupełnie przypadkowo zobaczyła go idącego z jakąś rodziną z dziećmi. Podeszła mówiąc, że to jej zaginiony pies, a oni zaczęli prosić, żeby go zostawiła, bo jeszcze tak cudownego, ułożonego i spokojnego pieska nie mieli. Przypuszczam, że z kotem może być podobnie.

Koleżanka miała podobną sytuację z kotem. Kot rzucał się, drapał, gryzł (nawet weta, który potem nie chciał ich przyjmować), obsikiwał wszystko co się dało kilka razy dziennie. Porady kocich behawiorystów nic nie dały... Potem kot wylądował u jej ojca na wsi i tam zmiana zachowania o 180 stopni.  Być może to kwestia wychodzenia (?) W bloku nie miał takiej możliwości, a na wsi harcuje.
Odpowiedz
Może to po prostu byl wiejski sierściuch.

Orchi, ja już nie będę nic robić. Nie ma sensu. Nie mam nic nowego, stare zmiany dają w dupe. I tak to już będzie. No może tecfidera coś tam trochę opóźni, ale szału to już nie będzie :-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Tak was czytam dziewczyny i wiecie co - dobrze że można tu zajrzeć i trochę pomarudzic ! Czasem to potrzebne. Nikt zdrowy z rodziny Nas nigdy nie zrozumie, niestety. Choć myślę sobie niektórzy i tak mają gorzej i jakoś trzeba pchać do przodu. Ja w grudniu byłam jak nakręcona, cały dzień zajęta i w zasadzie robiłam zawsze 2 rzeczy naraz żeby z wszystkim zdarzyć. Przyszedł styczeń i niby ok ale już czułam że coś mnie trafi i niestety ;/.. wjechały antybiotyki do tego zabieg na Cito. Najgorsze że chyba te "leki" zostały źle dobrane bo ciągle jest źle. Wszystko oczywiście prywatnie bo w szpitalu odsyłają tylko dalej bo specjalistów brak. Ceny z kosmosu ale człowiek odda wszystkie pieniądze żeby tylko jakoś to było.

Ściskam Was wszystkie mocno.
Akinom niech "młoda" uważa żeby tylko włosów jej nie popalili bo szkoda by było.
Yasmina psychiatra mi też chyba w końcu będzie potrzebny bo czasem myślę lepiej nie mówić za dużo tylko działać..
Orchidea jest światełko w tunelu to dobrze bo nie da sie tak przecież żyć !
Odpowiedz
Ludia ale jak Ty się czujesz?
Ja tfu tfu bez biegunki.Matko jaka to ulga .Tyle że brzuch boli .Buziaki
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości