Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Nasz pies jest z nami już 12 lat (przygarnęliśmy go), biedny ma opadająca tchawicę i cały czas kaszle, ale to jest taki aż czasami piszczący kaszel, jakby się dusił. Weterynarz odradził operacje. Powiedział, że pies po narkozie może się nie obudzić a operacja nie daje pewności, że będzie ok. Stent może się przysunąć, połamać. Tak bardzo mi go szkoda.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Weta mówiła że ma jeden zab do usunięcia, ale narkozy raczej nie przeżyje (jest duża szansa, ze nie przeżyje) ja już serio go nie chce meczyc. Niech spokojnie odejdzie. Niech to będzie w domu, z nami wszystkimi. Należy mu się to.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Przyszły wyniki kota. Nerki mu siadają. Taki typowy SKS. Ale przynajmniej weta podeszła do tego po ludzku. Nie meczymy bezsansownymi badaniami. Nawadnuamy, dajemy odpowiednie jedzenie i przynosimy ulge w cierpieniu. Wszystko. Jutro idzie na kroplówkę :-)
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Powtarza się 97 rok. Wrocław to byl jak Wenecja.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Tak się nieraz zastanawiam, dlaczego dostaje wszystko, co najgorsze od życia. I w sumie sm to taki mały gratis. I tak jest od zawsze. Zawsze coś jest w plecy.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
11-06-2024, 17:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2024, 18:09 przez Akinom.)
Ktoś mi się włamał na konto bankowe. Jak zabral dwa razy po 5 zl, to tylko napisałam do banku, ze dnie znam odbiorcy i żeby go zablokowali, ale wczoraj mi zdjeli 185 zl. To już przegięcie. Pół dnia wisiałam na telefonie z bankiem. Potem zobaczyłam, do kogo poszly pieniądze. Jakas firma doradcza. Napisałam do nich. Odpisali mi po angielsku, ale nie z firmy doradczej tylko z jakiegoś sexchatu. A ze "świetnie" znam angielski to wszystko zrozumiałam. Dobrze, ze dziecko zna angielski to mi to prxetlumacczylo. Napisali, ze skoro już zapłaciłam to mogę sobie korzystać do końca miesiąca. To już mnie wk.. na maksa. Napisałam do nich po polsku ze chce zwrotu pieniędzy, bo jak nie to sprawa trafia na policję. Za chwilę miałam odpowiedź, ze w ciagu 5 dni roboczych oddadza pieniądze. Zobaczymy. Już w życiu nie zaplace karta w internecie.
A no i cały cyrk z bankiem. Zablokowanie karty, złożenie reklamacji i jutro też wizyta w placówce, bo gdzieś im wcięło nazwisko panieńskie mamy, a bez tego zamowienie nowej karty jest zablokowane.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...