Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Właśnie zdałam sobie sprawę że już miesiąc mnie tu prawie nie było. Widzę że na szczęście nie dzialo się w tym czasie nic złego-mam taka nadzieję. Nadal nie wróciła Benita czy esmkaSmutny szkoda! U mnie rok 2024 był super! Oby następny nie był gorszy - takie tylko, skromne moje życzenie! Trzeba doceniac to co się ma.
Orchidea -zdecydowanie daj jeszcze szansę Zeposi jeśli dobrze się czujesz ? Chyba zmienić zawsze można jesli naprawdę SM da się we znaki? Tak myślę ?
Bubka - poród jest trudny ale to "chwila" warta bólu! My kobiety jesteśmy mocne i wytrzymałe. Kropka Uśmiech. U mnie gorszy był drugi poród i drugie macierzyństwo, pierwsze jak z bajki Uśmiech. Taki mam wniosek jeden że w życiu piękne są tylko chwile Uśmiech.. Mi ostatnio odzywa się nerwica - niestety. Moja mama tak mi w życiu uprzykrzyła.. nie wiem dlaczego? Myślę że gdyby nie Ona moje SM zaczekalo by jeszcze z 10 lat sobie.. Eh.. najgorsze jest to że nie umiem się od Niej odwrócić ? A powinnam była już dawno
Odpowiedz
Dziękuję bardzo dziewczynki za raddmy.Tak też myślałam.Tu człowieka może nie być a wsparcie dostaje potężne gdy człek sue pojawia.

Lusia życzę aby był lepszy jeszcze dla Ciebie i Was 2025.
Poród mój pierwszy 17 godz .Wsio ok.Cesarka drugi poród i nigdy nie polecę. Ledwo z życiem uszłam.Dziekuje Bogu za ocalenie.
Odpowiedz
(19-12-2024, 14:33)Akinom napisał(a): Bo rok przestepny zawsze jest ciezki. Taka karma.

No coś w tym prawdy jest. U mnie to chyba jakieś fatum zawisło w tym roku . Jedna kotka odeszła za tęczowy most, drugą kicię samochód trzepnął w prawe bioderko Zły ... bidulka ledwo chodzi , okropnie wrzeszczy jak się poruszy Smutny  . Oczywiście byłam z nią u weta, dostała 2 zastrzyki ( antybiotyk i p/ bólowy ) a do domu dawkę syropu p/ bólowego . Jutro znowu z nią jadę bo wet kazał przyjechać, pewnie da  leki i może jakieś RTG zrobi ?  Nie wiem jak ja to wszystko psychicznie wytrzymam  Płacz . Jeszcze te cholerne święta... pierdzielę je . Mam już tak zrypany móżg że nie w głowie mi kolacja wigilijna i udawanie że wszystko jest ok bo kuźwa nie jest . Ale tak to już jest  że jak się pierdoli to wszystko naraz .
Odpowiedz
Ja też będę udawać że wszystko jest super przy wigilijnym stole. Jak zwykle. Też już bym chciała żeby było po wszystkim. Może kiedyś w końcu uda mi się żyć na moich zasadach.. eh
Odpowiedz
Łucja, mój kotek tez odszedł. Jutro mija trzy miesiące, a ja dalej bardzo tęsknię. I dalej mi się wydaje ze cos skacze na krzesło, wchodzi do szafy... A wigilii i świat nienawidzę. To robienie dobrej miny do wszystkiego, to udawanie ze jest świetnie. I jeszcze to łażenie od rodzi do teścia. Ja już nie mam na to siły i ochoty. I kazdy jest taki w dupe uprzejmy. I to wszystko jest takie sztuczne. Ja to się czuje jak odszczepieniec normalnie.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Dla mnie 2024 niczym szczególnym się nie wyróżniał. No może trochę stresa przy zmianie leku na Kesimpte. Jak na razie bez większych problemów, chociaż zastanawiam się czy problemy z równowagą się powiększyły, czy to tylko kwestia zmęczenia.

Bubka życzę jak najlepiej, szybkiego porodu, łatwego połogu i niekłopotliwego dzieciaczka! Uśmiech

Odejście kotków jest bardzo nieprzyjemne. Przerabiałam to kilka lat temu i bardzo współczuję. Moja kicia dobija do 16 lat żywota.

Ja w tym roku doszłam do wniosku, że znowu lubię święta. Jak już oddzieli się od tej świątecznej paranoi, nagłego sprzątania i całej tej gorączki przed to może być miło. Nie mam swiatecznych ozdób, nie słucham świątecznej muzyki w sumie nawet nic nie szykuję i jest dobrze. Gorzej moja mama sobie radzi, mimo że jest zmęczona uparła się zrobić gościnę drugiego dnia świąt. A namawiałam ją żeby dała sobie spokój i odpoczęła - cóż jej wola.
Odpowiedz
Akinom, zawsze się będzie tęsknić. Mojej Tosi nie ma 3.5 roku, a ja nadal na nią czekam i tęsknię
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bubka - to będzie piękny rok, piękny czas... Uśmiech
---------------------------------------------------------------
Orchi, w sprawie wybory jaki lek nie pomogę, bo ja nic nie biorę, ale wolałabym mieć spokojne jelita, bo mam ZJW i wiem co to jest.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dla mnie miniony rok był dobry, dużo jeździliśmy z mężem, dużo zwiedziłam, poznałam nowych fajnych ludzi/z kręgu motocyklowego/, byłam na dwóch wspaniałych koncertach...no właśnie - nie pisałam, że 9.12 byłam na koncercie Beth Hart, od lutego czekałam i podczas występu stanęła na przeciwko mnie... Duży uśmiech Co ona ma w głosie... Uśmiech
--------------------------------------------------------------
Kończę ten rok lepiąc uszka i pierogi Duży uśmiech , jak co roku zresztą...tyle mamy zamówień na firmowe wigilie.
Odpowiedz
Ja mam swiety spokój z udawaniem.Nic już nie udaje .Tym bardziej, że na wigilii tylko rybę po grecku mogę. Odkąd ja mam w nosie innych i wreszcie nic nie udaje zauwazylam ,że to inni mają problem z zaakceptowaniem mojej choroby a nie ja.Ubaw z tego mam po pachy.Bo np ciotka dzwoni do mnie i mówi idź na wigilię bo rodzicom będzie przykro.Ja mówię jak będę mogła to pójdę. A ona swoje.To zapytałam przyjedziesz do mnie?Będziesz ruszać moimi rękoma i nogami?Zakorkujesz mi jelita a jak dostanę biegunki i nie zdążę to mnie umyjesz i wypierzesz rzeczy?Haaaa odpowiedź bezcenna no tak.....

Ja jak coś robię to na raty .Nie dla tego że zmęczona tylko nogami i rękoma ledwo ruszam.Zmiany w RM w szyjnym też mi wyszły. Ostatnio parę razy się zachlydnelam jak by tego było mało.Ja nie wiem jak wy dajecie radę cokolwiek przygotować. Ja wszystko zamówione.
Odpowiedz
Orchi i bardzo dobrze robisz. Ja już od dawna przestałam przejmować się tym co pomyślą inni. W tym roku na Wigilii nie będzie mojego starszego syna, bo po pierwsze kończy zapalenie krtani i jest na antybiotyku, a przez ten czas pracował normalnie, a po drugie zajmując się cateringiem do szpitala musi dowieźć posiłki przez cały okres świąteczny i jest po prostu umęczony. I nie robię z tego żadnego problemu. Rozumiem, że nareszcie chce odpocząć. Spotkamy się w pierwszym dniu świąt.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A ja wszystko robię na raty - wczoraj zrobiłam ćwikłę, teraz mam w piekarniku pasztet, jutro upiekę sernik, a w Wigilię zrobię sałatkę. Powolutku... Od poniedziałku pomagałam moim dziewczynom lepić uszka i pierogi, więc tym samym załapię się na trochę Oczko Duży uśmiech
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś byłam na cmentarzu u Mamy i Taty. Postawiłam im choinki. Tato odszedł 25.12.2023 W zeszłym roku na stole wigilijnym był jeden talerz dla Mamy, teraz będą dwa Smutny
Odpowiedz
(22-12-2024, 14:03)Orchidea ponownie napisał(a): Ja mam swiety spokój z udawaniem.Nic już nie udaje .Tym bardziej, że na wigilii tylko rybę po grecku mogę. Odkąd ja mam w nosie innych i wreszcie nic nie udaje zauwazylam ,że to inni mają problem z zaakceptowaniem mojej choroby a nie ja.Ubaw z tego mam po pachy.Bo np ciotka dzwoni do mnie i mówi idź na wigilię bo rodzicom będzie przykro.Ja mówię jak będę mogła to pójdę. A ona swoje.To zapytałam przyjedziesz do mnie?Będziesz ruszać moimi rękoma i nogami?Zakorkujesz mi jelita a jak dostanę biegunki i nie zdążę to mnie umyjesz i wypierzesz rzeczy?Haaaa odpowiedź bezcenna no tak.....

Ja jak coś robię to na raty .Nie dla tego że zmęczona tylko nogami i rękoma ledwo ruszam.Zmiany w RM w szyjnym też mi wyszły. Ostatnio parę razy się zachlydnelam jak by tego było mało.Ja nie wiem jak wy dajecie radę cokolwiek przygotować. Ja wszystko zamówione.
Tez wszystko zamówione. Nikt już nie lepi pierogów tak jak kiedyś to było. Brakuje mi takich z kapustą i ze serem, bo byly najlepsze. I wczoraj znowu się prawie udusiłam przez śmiech. Jak się tak szczerze śmieje, to mi się coś przytyka i zaczynam się dusic. To samo przy przełykaniu. Nieraz tak się coś zatnie, że ani do przodu ani do tyłu. I też zaczynam się dusić.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości