Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Dzięki Wam. Racja ! Te metody "babcine" najlepsze są. Po godzinie czułam już poprawę dzięki "angince". Mam już swoją sadzonkę i na pewno zostanie ze mną na zawsze Oczko.
Fruu i od razu człowiek czuje się jakiś ... Zdrowszy?
Przed takimi komisjami to chyba trzeba być dosłownie w trybie leżącym.
Odpowiedz
jejku fruu naprawde o karte parkingowa taka procedura?! :o rozprawa sadowa? i jeszcze potem biegla, ktora potrzebuje 3 miesiecy? :o na co? na liczenie parkingow w Twoim miescie z nadzieja, ze nie bedziesz ich zajmowal?
Jestem bardzo zaskoczona bo jeszcze rozumiem jakby chodzilo o zasilki, o pobieranie pieniedzy itd. ale nie o taki przywilej.

Bubka pieknie mowisz o milosci do coreczki i SM pewnie zeszlo na 2 albo i 3 plan przy niej.

Lusia pamietam w latach 90 dzieci chodzily z wata lub czyms w uchu, pilo sie syrop z cebuli, z malin, czarnego bzu przy przeziebieniu a teraz ... mimo, ze zdarza mi sie brac ibuprom to nadal uwazam, ze jak mowisz 'babcine' metody sa najlepsze.
Odpowiedz
Tosia nie znałam tej metody ale na pewno zostanie ze mną na zawsze.
U nas znów skok temperatury- wczoraj 35, dziś można założyć kurtkę. Jakoś nie lubię takich dni i źle je znoszę jak z lata robi się jesień.
Musiałabym dziś pracować a siedzę przed laptopem pół żywa, jednak mamy tyle wydatków w tym roku.. że muszę już przestac scrollowac "inne strony" Duży uśmiech
Odpowiedz
Mija tydzień, jak walczę już nie z korzonkami, ale z rwą udową Zdezorientowany Nawet nie słyszałam, że coś takiego istnieje. Tabletki od doktorki nie pomogły, a Sirdalud tak mnie rozwalił, że wywaliłam do kosza. Tak na prawdę to pomagają mi tylko masaże u mojego rehabilitanta, bo tu rzeczywiście czuję poprawę. Ale na wyjazd motocyklowy nie jadę, bo po pierwsze rehab stwierdził, że to głupi pomysł, a po drugie bardziej zależy mi na lipcowym wyjeździe. Najważniejsze, że nie wczołguję się już do samochodu i jako tako funkcjonuję.
========================================================
I jeszcze - zaczęłam uczyć się włoskiego sama, codziennie przerabiam jedną lekcję i powtarzam poprzednie. Aż się dziwię dlaczego dopiero teraz, ale najwyraźniej człowiek do wszystkiego dorasta Duży uśmiech . A na Sardynii czułam się niezręcznie, jak mówili do mnie nawet jedno słowo uśmiechając się, a ja nie rozumiałam i nie umiałam odpowiedzieć. Teraz już będę wiedziała Uśmiech
Odpowiedz
No to dobrze Yasmina że tak zdecydowalas. W ogóle dla mnie przejechanie 100 km na motocyklu to wyczyn a co dopiero takie dalekie trasy.
Dobrze że masaże pomagają no i rwa udowa to pasuje też dość mocno do tego co ja miałam ale wolę nie szukać.
Ja już tez wakacje zarezerwowalam tyle że odwołać ich się nie da ale nie ma co myśleć czarnych scenariuszy . Jak jest słońce to mam super moce Uśmiech
Odpowiedz
Włoski to piękny język i też mało skomplikowany do nauki. Jakiś czas temu też zaczęłam, ale z moim słomianym zapałem- przestalam
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Widzę, że nie jestem sama. Jakiś kurs korespondencyjny zaczęłam. Skończyłam po drugiej lekcji, ale sam język jest spoko. Nawet pamiętam Una kiesa, Una kasa. Jedno kościół, drugie rodzina. tylko już nie wiem które jest które.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Mi się wydaje włoski i hiszpański bardzo trudny choć przyjemny! Kiedyś próbowałam angielski podszkolić właśnie z angielskim mówcą po drugiej stronie. Niby wszystko rozumiem ale czuję że źle mówię. Też oczywiście z moją dwójką dzieci skończyło się tylko na kilku lekcjach. W pracy nie miało to przełożenia bo tylko pisze więc odpuściłam sobie.
Wiecie co mam taki armagedon w domu, do tego kilka dni wolnych z dziećmi i mam dość ! Nie wiem co z nich wyrośnie. Kłócą się strasznie. Do tego myślę że te dzieci w tych czasach mają za dużo luzu. Niby też miałam luz ale no biegałam po miescie sama w tym wieku i nikt mnie nie musiał szczegolnie pilnować i się mną interesować.. wiadomo pomysły miałam nie do końca mądre... Ale też czasy były inne.. eh
Odpowiedz
(17-06-2025, 21:53)Lusia98 napisał(a): No to dobrze Yasmina że tak zdecydowalas. W ogóle dla mnie przejechanie 100 km na motocyklu to wyczyn a co dopiero takie dalekie trasy.
Dobrze że masaże pomagają no i rwa udowa to pasuje też dość mocno do tego co ja miałam ale wolę nie szukać.
Ja już tez wakacje zarezerwowalam tyle że odwołać ich się nie da ale nie ma co myśleć czarnych scenariuszy . Jak jest słońce to mam super moce Uśmiech

Lusia tu nie chodziło o odległość, my na jeden raz przejeżdżamy 600-700km. Ale w tym wypadku masażysta poradził, żebym przez te dni zadbała o siebie, odpoczywała, ćwiczyła, bo 5.07 jedziemy do Łagowa.
---------------------------------------------------------------------------------
Bubka - zaczynam wątpić  Oczko Duży uśmiech w prostotę włoskiego, gramatyka jest przerąbana, te wszystkie zaimki przed rzeczownikami...ale twardo pochłaniam wiedzę i sumiennie wykonuję wszystkie ćwiczenia.
-----------------------------------------------------------------------------------
Akinom - la chiesa - kościół, la casa - dom Uśmiech
------------------------------------------------------------
Czasy są inne Lusia, to jest postęp cywilizacyjny nie zawsze korzystny dla naszych pociech. Patrzę na obecne dzieci, słucham co mówią moje znajome o ich zachowaniu i jakie mają trudności w  utrzymaniu ich w ryzach. A z drugiej strony popatrz na filmy dla młodzieży, jak te dzieciaki odnoszą się do rodziców, krzyczą, trzaskają drzwiami...A przekazy z social mediów? Te filmiki nagrywane przez 13-14-latki? Moja znajoma ma córkę 15lat i już nie daje rady i co gorsza nie wie co ma robić. Młoda pali e-papierosy, zrobiła sobie piersingi, ubiera się do szkoły niestosownie i pyta mnie o radę co ma robić? A ja po prostu nie wiem, to nie moje czasy...Choć czasami zastanawiam się, jak bym postąpiła, pewnie byłaby tak jak zawsze konsekwentna.
Ale...podam przykład, jak bardzo zmieniło się znaczenie słowa "kara". Mój starszy, jak miał może 5-6lat nabroił i to porządnie. Dostał karę, że nie wyjdzie na dwór i siedział w oknie i patrzył, jak inne dzieci się bawią. Kiedyś opowiedziałam to jakiejś jego dziewczynie jakieś 5-6 lat temu i ona stwierdziła, że to było psychiczne znęcanie się nad dzieckiem. Nie...to była po prostu kara, tak, jak nie obejrzysz dobranocki, albo nie pójdziesz do kolegi. Teraz wychodzi na to, że dzieci nie wolno karać. Lusia - luz zawsze można ograniczyć, a że się kłócą? Przejdzie im z wiekiem.
Odpowiedz
Znalezione w necie - koniecznie posłuchajcie, to dotyczy nas, naszego życia, ale jakże  prawdziwe

https://youtu.be/FKtpeSSthJY
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości