Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Jutro jadę do Pogorzelicy. Chce mi się jak za przeprowadzeniem głodnemu srac. Może nie będzie bardzo źle, chociaż schody mnie bardzo przerażają. Dobrze, że tylko tydzień. Jakoś zleci. Ostatnio nie lubię wyjeżdżać.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Pogody Ci życzę, bo z naszym morzem to różnie bywa Zdezorientowany
Odpowiedz
Dziękuję Yasminko. Ma być dobrze, tak do 20 stopni. tak to lubię. Patrzyłam na pogodę to raz jakieś odchylenia będzie - 29. Ale po za tym to ma być spoko. Jakoś wytrzymam. I jakoś tak dziwnie się pakowało, jak nikt się nie lądował do walizki, nikt nie strzelał focha. Ech, brakuje mi tego mojego kociambra...
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom życzę Ci byś spotkała jeszcze taka "zwierzęcą miłość". Jak Ci się bardzo nie chce tam jechać to jest szansa że będzie fajnie. Gorzej jak się człowiek cieszy to różnie może być. Yasmina piosenka - bardzo prawdziwa Duży uśmiech. Jak Twoja Rwa udowa ?
My zaczęliśmy wakacje- też się średnio cieszę. Modlę się żeby nie zwariować .
Odpowiedz
Lusia, moja rwa ma się bardzo dobrze Duży uśmiech . Przez tydzień był spokój, masaże pomogły, a tu nagle wczoraj zachciało mi się wnieść zakupy w koszyku do domu i... teraz rwie po prawej stronie Zły . W przyszłym tygodniu powtórka masaży, bo muszę być gotowa na sobotę na wyjazd na zlot Uśmiech
Odpowiedz
Moja też się odezwała jak za dużo podnosiłam w tym tygodniu hehe. Wczoraj czułam ja w nocy i nie mogłam sobie znaleźć miejsca w nocy . W ogóle ostatnie czasy nie mogę się wyspać. Dziś jak budził zadzwonił o 8 i go wyłączyłam to film mi się urwał i nagle 11 :o. A im dłużej śpię tym w ciągu dnia gorzej się czuje jak po jakieś grubej imprezie hehe. Ale tłumacze sobie że pewnie za dużo stresu ostatnio.
Odpowiedz
Dzisiaj zdechł mój Brutusek. Mój kochany piesek. Był z nami 13 lat. Serce mi pęka. Pojechał z nami nad jezioro i to była jego ostatnia podróż.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Ojej, Bubka, bardzo mi przykro i bardzo Ci współczuję. Szkoda, że nasi milusińscy tak szybko odchodzą.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Mi też przykro Bubka. Ściskam mocno !!! Eh taka nagła śmierć jest straszna choć dla Niego pewnie najlepsza jaką mógł mieć - lekka
Odpowiedz
Moi drodzy, dopiero dziś w miarę spokojnie mogę napisać co mi się przytrafiło. W poniedziałek spłonęła część naszego baru, a właściwie jego serce czyli kuchnia. Wszystkie moje dziewczyny natychmiast przyjechały, mój syn i wszyscy bracia motocyklowi z klubu, żeby pomóc ratować co się da. Jak ich wszystkich zobaczyłam to się rozbeczałam… Jedna dziewczyna przyjechała z mężem, brat klubowy z żoną, przyjechała była pracownica…Od wtorku siedzimy na telefonie – Pan Mąż szuka firmy do remontu i elektryki, a ja staram się załatwić odszkodowanie i ulgi w zusie/specjalnie napisałam małą literą/. Dziś już ekipy remontowe są, ale nie  można wejść, bo rzeczoznawca będzie dopiero 22.07 i to po moim interwencyjnym telefonie, że nie możemy tak długo czekać, bo każdy dzień jest dla nas stratą. No i zaczęła się wymiana korespondencji. Zdjęcia, wyszukiwanie faktur potwierdzających zakup wyposażenia, umowy, ewidencje… Zgromadziłam je dziś i teraz jeszcze muszę wypełnić jakieś tabelki.
Z zusem jeszcze gorzej, chcę tylko odroczyć zapłatę składki za jeden miesiąc…jak mi przysłali dokumenty do wypełnienia i udokumentowania wszystkiego co mam, a nawet czego nie mam 3 lata do tyłu to znajdę inny sposób.
Najważniejsze i najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że nie zostaliśmy sami z tą tragedią i okazało się, że mamy tylu wspaniałych znajomych, którzy zaoferowali swoją pomoc.
Znając mojego Pana Męża i mój upierdliwy do bólu charakter w walce „o swoje” powinniśmy ruszyć niebawem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości