Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
02-06-2022, 07:38
Myślę, że rozmowa z Panią od matematyki swoje zrobiła. Bo nie stała jej nad głową i młoda nawet jedna 6 dostała. Szkoda, że tak późno. W przyszłym roku mam nadzieje że będzie lepiej. Ile ja się nastresowałam to moje. I jeszcze namówić dziecko na chodzenie na religię, z której łatwo o 5 i to się teraz liczy do średniej. Cóż, do pewnych rzeczy trzeba mieć podejście biznesowe.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
To se dzisiaj odpuść całkiem, albo wez tylko na wieczór i przeżyjesz  Mi się już takie historie już parę razy zdażyły.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
Ja juz 3 miesiace bez lekow ... przy dobrych wiatrach mysle, ze zaczne za ok 2 miesiace ...
Niemiecka sluzba zdrowia jednak nie zawsze jest tak dobra jak sie wydaje =D
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
(02-06-2022, 14:33)e-smka napisał(a): No na wieczór wezmę, trudno... zakręcona jestem dziś.
Ja to nieraz jestem pewna, że wzięłam tabletki, a tu wieczorem surprise. Jeszcze tec to pół biedy, gorsze jest nie wzięcie antykoncepcyjnych. Bo to może się skończyć niespodziewanym okresem.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
(30-05-2022, 22:25)Lusia98 napisał(a): Stuk puk.. jakie plany na wakacje ? Macie jakieś ? Ja się trochę boje bo póki mam swoją kuchnię i swoje jedzenie objawy SM nie dają mi tak mocno popalić... A niedługo lecimy dalej sobie i ciekawe czy to był dobry pomysł z hotel i pełnym wyżywieniem. Czy znajdę tam coś dla siebie bezglutenowca bezmlecznego na diecie ketogenicznej ... Uf już się boje bo to jednak 14 dni.. trochę szaleństwo .
Na weekend zjadłam w restauracji i oczywiście jest efekt. Ja w wysypce  Lusia, standardowo - lipiec zlot  i moja 60-stka na Gargano  . Tak postanowiłam, że na 60-stkę zrobię to co ja chcę, a nie to co powinnam. Nie ma imprezy dla rodziny ani dla znajomych - będę tylko z moim Panem Mężem piła Aperola siedząc na plaży  . Sierpień - Karpacz zlot, wrzesień - przełęcze alpejskie na motorze.
A gdzie to sobie lecicie?
-------------------------------------------------------------------------------------
Akinom - zawsze mówiłam, że odpowiednia rozmowa z nauczycielem daje rezultaty, szczególnie z pozycji matki walczącej o sprawiedliwość. I nie stresuj się, matka ma zawsze rację, nauczycielka nie zna Twojego dziecka. Moja walka o sprawiedliwe traktowanie moich dzieci trwała przez cały okres szkoły podstawowej i średniej. A ponieważ sama zostałam zraniona i oszukana przez moją ukochaną nauczycielkę w liceum, postanowiłam, że nie pozwolę nigdy na coś takiego. Jedna sytuacja - mojego młodszego polonistka nie chce dopuścić do matury, poszłam na rozmowę i zażądałam pokazania wszystkich próbnych matur - nie umiała znaleźć. Na ostatniej wywiadówce przed maturą powiedziałam wychowawcy klasy, że jeżeli polonistka pozostanie przy swojej decyzji to jest jeszcze kuratorium i pozew o mobbing. A wszystko dlatego, że nie lubiła syna, o czym wiedziała cała szkoła. Maturę z polskiego zdał na 60%. Takich historii mam za sobą multum, zawsze walczyłam o godne i sprawiedliwe traktowanie moich dzieci, mało tego - kiedyś jak starszy notorycznie uciekał z polskiego, bo się bał/profesorka była genialna i wymagająca, przy okazji opiszę Wam ciekawą sytuację/ napisałam do jego wychowawczyni nie-usprawiedliwienie, bo jeżeli uciekał to sobie nagrabił i musi ponieść konsekwencję. Zresztą miałam z moimi chłopakami umowę - macie 2 dni w roku planowanych wagarów, takich, które wam usprawiedliwię, z pozostałych będziecie się tłumaczyć.
No dobra, opiszę Wam teraz sprawę z profesorką z polskiego/pośmiejecie się/ - mojego starszego syna uczyła profesorka znana z niekonwencjonalnego podejścia do uczniów/nie ma dysleksji, dysortografii/ i jedynki sypały się wszystkim uczniom. Zadzwoniłam do koleżanki, którą Ona uczyła i na pierwsze moje zdanie - syna uczy profesorka X usłyszałam - o,ku....., a potem - nie ma na nią sposobu. Uczniowie tak się bali, że odpowiadając na jakieś pytanie uczeń mówił, że niewidomy syn zobaczył matkę, a ogólnie było wiadomo, że profesorka X między wejściem do klasy a dojściem do biurka potrafiła postawić dwie jedynki. Byłam, rozmawiała z nią w momencie jak moje dziecko miało już 6 jedynek - normalna wymagająca profesorka. Ale do rzeczy - rodzice zażądali spotkania z Nią, bo gnębi dzieci... i przyszła - wysoka, postawna brunetka, podeszła do biurka, oparła ręce i powiedziała - dzień dobry, nazywam się ........, państwo chcieli ze mną rozmawiać. Cisza...siedziałam w ostatnim rzędzie i patrzę, jak obok jakiś dorosły facet zjeżdża po krześle na dól żeby stać się niewidocznym. Potem okazało się, że Ona go uczyła. Jakiś rodzic coś tam bąknął, ale to było wszystko. Profesorka zapewniła, że wszyscy zdadzą maturę, tylko niech zaczną się uczyć. I mój syn, który tak bardzo się bał zdał maturę z polskiego i jak sam powiedział - tylko dlatego, że Ona go uczyła.
Takich nauczycieli już nie ma, najpierw człowiek, a potem pedagog. Taka była moja nauczycielka z historii w podstawówce - uczyła mojego syna i na wywiadówce kiedyś powiedziała/będę to zawsze pamiętać/ "jak dziecko wróci ze szkoły nie pytajcie go jak było. Ono jest zmęczone, nie chce o tym mówić, ciężko umysłowo pracowało przez 8 godzin. Przytul go, pozwól mu odpocząć, bo za chwilę znowu wróci do pracy".
Liczba postów: 88
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sty 2022
Reputacja:
0
03-06-2022, 00:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2022, 09:56 przez Karolina7.)
Kurcze dzisiaj byłam na firmowej imprezie i podeszła do mnie managerka, ktora od stycznia wie o mojej diagnozie i powiedziała mi że nikomu o tym nigdy nie mówiła ale jej mąż też choruje na MS więc rozumie mnie jak nikt inny. I zrobiło mi się strasznie miło, że ktoś kto ma ze mną bezpośredni kontakt w pracy mnie rozumie...
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
04-06-2022, 15:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2022, 15:54 przez Tosiia.)
yasmina przeczytalam historie z profesorka hihi - jak dobrze ze wszyscy zdali, ale i tak mi szkoda tych uczniow! widac, ze trauma zwiazana z ta nauczycielka jest wielopokoleniowa =D
Karolina7 oh jakie to mile, ale tez mi po raz kolejny pokazuje by nie oceniac ludzi i ich zachowan pochopnie, bo nie wiemy z czym sie mierza w swoim prywatnym zyciu
Ja sie zastanawiam nad tym coraz bardziej i chyba zaczne mowic o chorobie ... rodzinie jak i w pracy - meczy mnie to ciagle 'klamanie' tym bardziej, ze przebieg u mnie jest taki, ze non stop jakies perturbacje, a to rzut, a to dodatkowe badania, zmiana lekow, a w pracy klamie, ze do dentysty ide, ze po szczepieniu sie zle czuje, ze z przyczyn prywatnych musze wyjsc na 2 h i lece do neurologa i tak w kolko ... sama komplikuje wszystko
Liczba postów: 88
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sty 2022
Reputacja:
0
(04-06-2022, 15:52)Tosiia napisał(a): yasmina przeczytalam historie z profesorka hihi - jak dobrze ze wszyscy zdali, ale i tak mi szkoda tych uczniow! widac, ze trauma zwiazana z ta nauczycielka jest wielopokoleniowa =D
Karolina7 oh jakie to mile, ale tez mi po raz kolejny pokazuje by nie oceniac ludzi i ich zachowan pochopnie, bo nie wiemy z czym sie mierza w swoim prywatnym zyciu
Ja sie zastanawiam nad tym coraz bardziej i chyba zaczne mowic o chorobie ... rodzinie jak i w pracy - meczy mnie to ciagle 'klamanie' tym bardziej, ze przebieg u mnie jest taki, ze non stop jakies perturbacje, a to rzut, a to dodatkowe badania, zmiana lekow, a w pracy klamie, ze do dentysty ide, ze po szczepieniu sie zle czuje, ze z przyczyn prywatnych musze wyjsc na 2 h i lece do neurologa i tak w kolko ... sama komplikuje wszystko
Ja nie mówię o tym wszystkim. Mój team wie, bo byłam 2 miesiace na zwolnieniu ale nas jest tylko 5 osób łącznie ze mną. Jak powiedzialam o tym mojej przełożonej to mi caly czas powtarzała, że wszystko będzie dobrze, bo ona ma przyjaciela, który na to choruje. Dopiero na imprezie powiedziala mi, że to jej mąż ale on nie chce o tym mówić wielu osobom, bo nie chce być inaczej traktowany. Powiedziala mi też, że jakbym potrzebowała pomocy albo po prostu pogadać z kimś kto mierzy się z tą chorobą to jej mąż jest i sam zaproponował spotkanie/rozmowę. Więc jakoś podniosło mnie to na duchu zwłaszcza, że przechodzę straszny okres (objawy i rozstanie  )
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
Yasmina jak dobrze że miałaś nerwy na to wszystko. Ja to się boje ze niestety nerwy strace i w ogóle nie będzie mnie stać na walkę z tymi profesorkami i nauczycielami teorii zbędnej do życia. Chciałabym tylko żeby moje dzieci w życiu odnalazly pasje którą będzie można przełożyć na pracę. I zawsze będę ich chwalić jakkolwiek źle by nie było bo wiem co to znaczy mieć rodziców którzy ciągle Cię poniżają...
Co do nie mówienia wszystkim.. też myślę że to nie ma sensu. Ja nawet najbliższemu niewiele mówię bo jak słyszę potem złote rady to krew mnie zalewa...
Karolina 7 to miło z jej strony że Ci o tym powiedziała. Podniosła Cię na pewno na duchu. Czy przez jego wzmożone objawy się rozstają ? Bo nie zrozumiałam tego co napisałaś.. dobrze jest znaleźć kogoś kto Nas zrozumie w 100% niestety zdrowa osoba nigdy chorej nie zrozumie .. jakkolwiek byśmy się nie starali. Dlatego warto założyć uśmiechnięta maskę ;]
Liczba postów: 88
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sty 2022
Reputacja:
0
04-06-2022, 23:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2022, 23:49 przez Karolina7.)
(04-06-2022, 23:06)Lusia98 napisał(a): Yasmina jak dobrze że miałaś nerwy na to wszystko. Ja to się boje ze niestety nerwy strace i w ogóle nie będzie mnie stać na walkę z tymi profesorkami i nauczycielami teorii zbędnej do życia. Chciałabym tylko żeby moje dzieci w życiu odnalazly pasje którą będzie można przełożyć na pracę. I zawsze będę ich chwalić jakkolwiek źle by nie było bo wiem co to znaczy mieć rodziców którzy ciągle Cię poniżają...
Co do nie mówienia wszystkim.. też myślę że to nie ma sensu. Ja nawet najbliższemu niewiele mówię bo jak słyszę potem złote rady to krew mnie zalewa...
Karolina 7 to miło z jej strony że Ci o tym powiedziała. Podniosła Cię na pewno na duchu. Czy przez jego wzmożone objawy się rozstają ? Bo nie zrozumiałam tego co napisałaś.. dobrze jest znaleźć kogoś kto Nas zrozumie w 100% niestety zdrowa osoba nigdy chorej nie zrozumie .. jakkolwiek byśmy się nie starali. Dlatego warto założyć uśmiechnięta maskę ;]
Hej, może źle się wyraziłam. Ja się rozstałam z partnerem właśnie przez moja diagnoze i lawinę objawów. To długi temat ale generalnie zostałam podniesiona na duchu 
Ale na pocieszenie kupiłam sobie bilety na koncert Alexisonfire na październik.
|