06-06-2022, 18:11
A mnie dopadł covid... i pół mojego biura również. A przecież epidemia się skończyła
Na pewno poprawi to moje i tak już niskie leukocyty
Na pewno poprawi to moje i tak już niskie leukocyty
|
Mój dzisiejszy nastroj
|
|
06-06-2022, 18:11
A mnie dopadł covid... i pół mojego biura również. A przecież epidemia się skończyła
Na pewno poprawi to moje i tak już niskie leukocyty
06-06-2022, 18:27
Nie chwaląc się mi po covidzie limfocyty podskoczyły do 1. Wątrobowe szlak trafił, ale idzie ku dobremu. Reszta wyników o dziwo dobra. A bałam się, że będzie nieciekawie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
06-06-2022, 18:37
marcepanka ale nie leżysz plackiem? Nas jak dopadło w kwietniu inna odmiana miałam dziwne zawroty głowy. Na szczęście kilka znajomych uświadomiło mnie że to normalny objaw. Więc odetchnęłam z ulgą bo bałam się że to rzut. Na szczęście po tygodniu gorączki minęło i to. Ten covid to dość miesza neurologicznie. Niestety.
Co do opowiadania o chorobie to bezsensu w sumie póki nie widać żyjmy najlepiej jak potrafimy ja dziś zaliczyłam długi spacer i teraz jeszcze małe oględziny ogródka mnie czekają. Dzieci nakarmione ja już też więc i cisza spokój
06-06-2022, 22:47
(06-06-2022, 14:42)e-smka napisał(a): No i właśnie potem ludzie nie wiedzą że z SM można żyć długo i szczęśliwie, bo chorzy to ukrywają, wie się tylko o tych którzy zmarli. E, tam, mnie generalnie trzaska co ludzie myślą o SM, chodzi raczej o zrozumienie, ktorego poprostu czesto gesto nie ma. To że funkcjonuje w miare normalnie nie oznacza wcale ze mam się świetnie I że nic mi nie jest, bo i jak wytlumacxyc komus ciagłe mrowienia, dziwne bóle, sztywność, że mną zakręci I rzuci w lewo albo jakąš zaćmę na mozgu że kompletnie nie pamiętam po co pojechalam do sklepu itede. Ciezko jest wytlumaczyc cos czego nie widać. Bezsensu strzępić gębę, bo ktos pokiwa głową że rozumie a tak naprawdę rozumie niewiele. Ja nauczyłam sie ignorować wiele symptomów, staram sie o tym nie mysleć bo to rozkreca tylko moje paranoje. Moze sie mylé, ale to forum jest jedynym miejscem, w ktorym czuje zrozumienie I w ktorym potrafię zrozumiec Wasze niepokoje, obawy I wszelakie dolegliwości. Pozdrawiam
07-06-2022, 08:33
(06-06-2022, 18:37)Lusia98 napisał(a): marcepanka ale nie leżysz plackiem? Nas jak dopadło w kwietniu inna odmiana miałam dziwne zawroty głowy. Na szczęście kilka znajomych uświadomiło mnie że to normalny objaw. Więc odetchnęłam z ulgą bo bałam się że to rzut. Na szczęście po tygodniu gorączki minęło i to. Ten covid to dość miesza neurologicznie. Niestety. W sumie to trochę tak leżę plackiem - staram się odpoczywać i nie forsować, co by nie pogorszyć swojego stanu. Mi chyba najbardziej dokucza ból głowy, miałam nadzieję, że przejdzie po nocy, ale czuję, że znowu zaczyna boleć. (06-06-2022, 18:37)Akinom napisał(a): Nie chwaląc się mi po covidzie limfocyty podskoczyły do 1. Wątrobowe szlak trafił, ale idzie ku dobremu. Reszta wyników o dziwo dobra. A bałam się, że będzie nieciekawie. To mnie pocieszyłaś ja enzymy wątrobowe mam dobre, za to w badaniach obrazowych pokazały się zmiany na wątrobie, których wcześniej nie miałam (naczyniaki/gruczolaki - nie mogą ustalić).
07-06-2022, 09:29
(07-06-2022, 08:37)e-smka napisał(a): Może mnie jest łatwiej bo nie oczekuje że ktoś mnie zrozumie, ja po prostu wykładam kawę na ławę i mówię jak jest. Krótko i na temat Podobnie postępuję. I też nie oczekuję zrozumienia czy czegokolwiek innego. Powiedziałem, bo ktoś się zapytał, czy też wynikło to samo z siebie w trakcie rozmowy. I tyle. Czasami dopowiadam co nie co, bo ktoś zadaje pytania. A czasami nie mówię już nic, bo po prostu nie ma sensu. Nauczyłem się w życiu, że najważniejsze jest zrozumienie u ludzi, z którymi żyję na co dzień, a na których mi zależy. Bo jeśli nie rozumieją lub się boją, to z czasem oddalają się emocjonalnie lub po prostu odchodzą. A to chyba boli najbardziej. Moja dziewczyna rozumie, a wiedziała od samego początku naszej bliższej znajomości. Moja mama i siostra również. A reszta... może mieć już różne zdanie. Ich wola i prawo. Choć nie ukrywam, że zawsze to przyjemnie jest przebywać tam, gdzie istnieje normalność. SM najwięcej zmieniło w moim życiu nie objawami choroby, a samym faktem, że jestem chory.
07-06-2022, 19:30
A ja się pochwalę, że po okropnych kilku miesiącach od diagnozy chyba wracam do żywych. Zaczęłam jeździć rowerem 9km do pracy, wyszłam do ludzi i ogólnie jakoś lżej na duchu się czuje.
07-06-2022, 20:37
Fruu mówisz
że jakbyś nie wiedział że jesteś chory byłoby Ci łatwiej ? I co powiesz takiej osobie która ma cały wachlarz objawów SM a rezonans czysty . Cieszyć się czy poszukiwać co to i kto to ..Tu na forum jest multum osób które pierwsze objawy miały X lat wcześniej ale rezonans czysty.. niby ulga i kamień z serca a i tak po kilku latach odezwało się .
07-06-2022, 22:32
(07-06-2022, 20:37)Mysza111 napisał(a):dzięki!(07-06-2022, 19:30)Karolina7 napisał(a): A ja się pochwalę, że po okropnych kilku miesiącach od diagnozy chyba wracam do żywych. Zaczęłam jeździć rowerem 9km do pracy, wyszłam do ludzi i ogólnie jakoś lżej na duchu się czuje.Karolina7, to świetnie! Oby tak dalej! może to nic takiego ale w sumie pyknęło 18 km więc mega się cieszę, bo byłam naprawdę w kiepskim stanie psychicznym i fizycznym ale powoli do przodu (07-06-2022, 22:00)Lusia98 napisał(a): Fruu mówisz Mi było na pewno łatwiej mimo, że symptomy miałam dużo wcześniej (bo jakoś się aż tak nie zastanawiałam ani nie słuchałam tak obsesyjnie swojego ciała pt. 'co mi dziś sztywnieje a co mrowi'), dopiero od diagnozy miałam całą lawinę objawów (i to dość bolesnych), pewnie potęgowane przez stres. Mój kuzyn, który jest neuro i zajmuje się leczeniem SM w Polsce kiedyś mi powiedział, że mózg człowieka nadal pozostaje zagadką - ktoś może mieć 2 zmiany i być w naprawdę kiepskim stanie, ja mam dużo więcej a jedynymi moimi problemami do tej pory były kwestie sensoryczne, wszystko się cofało u innych się nie cofa - ktoś ma większą zdolność do kompensaty a inny nie. Wole się jednak nad tym nie zastanawiać i być wdzięczna za to, że mogę chodzić, biegać, pracować na stanowisku, które kocham (serio, kocham swoją pracę i ludzi z pracy), jeździć na rowerze i dobrze widzę. Ostatnio siedziałam na trawie i cieszyłam się, że czuje powiew wiatru na policzku - kilka miesięcy temu nie czułam nic, bo pół twarzy drętwe. Tak naprawdę każdego może spotkać coś następnego dnia (np. wypadek), my po prostu żyjemy z tą okropną świadomością ale z drugiej strony po co to rozkminiać. Mi zajęło prawie pół roku, żeby sobie to jako tako poukładać a było naprawdę źle. Jeżeli rezonans jest czysty a objawy są, szukałabym dalej. Mimo wszystko warto wiedzieć co się dzieje aby wiedzieć z czym się walczy. Diagnoza to też w pewnym sensie ulga. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|