18-07-2023, 22:05
Dasz radę na pewno coś wymyślą. Trzymaj się ciepło
|
Mój dzisiejszy nastroj
|
|
18-07-2023, 22:05
Dasz radę na pewno coś wymyślą. Trzymaj się ciepło
18-07-2023, 23:15
(18-07-2023, 19:43)Akinom napisał(a): Jak ktokolwiek będzie musiał mnie podcierac to będzie znak, ze trzeba to wszystko już skonczyc. I to jak najszybciej. Nie chcę tak żyć. I jestem tego w pełni swiadoma. Plan jest taki, że muszę dorwac insulinę i zapodać cala ampulke. Jak nikogo w pobliżu nie będzie to jest szansa, że się uda w miarę bezboleśnie. Tylko jeden maly problem : insulina. Pewnie gdzieś się da to kupić.Akinom, są gorsze i lepsze chwile, ale proszę Cię - nie wypisuj takich rzeczy, bo nie będę spała przez Ciebie. Każdej z nas zdarzają się takie sytuacje, trudno. A teraz żebyście się pośmiały to coś Wam opowiem. Pierwszy przypadek - nasz znajomy wybrał się na kąpielisko z żoną autobusem, jakieś 20km. Nażarł się tam kiełbasy z rożna i wracając także autobusem przycisnęło go. No i...porobił się w gacie...Małżonka zasłoniła go ręcznikiem, zdjął spodnie i założył ręcznik. Ale cisnęło dalej. Pasażerowie dziwnie oddalili się od niego. Autobus zatrzymywał się w mieście na przeciw dworca przy biurowcu, gdzie rosły krzaczki. Nie wytrzymał, wyskoczył z autobusu i dokończył dzieła pod krzaczkiem. Żona wyleciała za nim, ale już nie chciała z nim iść, tym bardziej że szedł główną ulicą w ręczniku. Drugi przypadek - kolejny znajomy miał remont łazienki. Żona poszła do pracy, a on poczuł gwałtowną potrzebę, nie było gdzie, a na środku pokoju stało wiadro z wodą i...chyba wiadomo. Małżonka przyszła z pracy i chciała wyjąć szmatę, nalać wodę i...wiadomo co wyjęła. Trzeci przypadek - następny znajomy, prowadził kwiaciarnię na osiedlu, gdzie mieszkał. Przycisnęło go, galopem do mieszkania, do windy, 10 piętro...na 9 poddał się. I z mojego podwórka - wracamy z Bułgarii/lata 80-te/, w drodze obżarłam sie winogron, jedziemy przez miasto, a ja już czuję, że zbliża się "atak". Uwierzcie, w takiej chwili jest zupełnie obojętne, gdzie przykucniesz, ale niedaleko zauważyłam jakiś biurowiec. Wpadłam do niego, nikt nie był w stanie mnie zatrzymać i na szczęście zdążyłam. ----------------------------------------------------------------------------------------------- Ale teraz bywa inaczej, też mnie to strasznie wkur..., ale musimy być silne... Akinom, nic nie kończymy, tak na prawdę nie wiesz, jak zareagujesz/też o tym często myślę, bo nie chciałabym narażać męża na takie doznania/. Chyba wyślę mojego Anioła Stróża do Twojego ![]() ------------------------------------------------------ ![]() To co...zakładamy zespół rockowy
Słuchajcie, ja nie mam na myśli wypadków typu nie zdążyłam do kibla, tylko leze, mam pieluche, nie mogę się ruszyc i jestem zalezna od wszystkich. Nie chcę takiego życia i wtedy chce skończyć zabawe z pelna tego swiadomoscia. Niestety u nas nie ma eutanazji i pewnie nigdy nie będzie, bo lepiej człowieka sponiewierac i umęczyć na koniec niz pozwolic mu godnie odejść.
Yasmina, ja nie mam aniola stróża :-) moj maz wie o moim planie. Może go oficjalnie nie popiera, ale widzial jak teściowa się meczyla i mam nadzieję, ze nie będzie mi robil pod górę.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
19-07-2023, 06:53
Cześć wszystkim
ale Was wzięło na śmiertelne i gówniane tematy czytam na bieżąco, ale nie miałam weny do pisania. Orchidea może to tylko chwilowe pogorszenie. Kiedyś też miałam przypadek wypadającej dwójki, ale całe szczęście byłam w domu, tylko wc było zajęte przez kolegę któremu się zachciało wtedy kiedy mi u mnie była już kulminacja na tyle duża, że nie zdążyłam. A teraz to czasami w myślach proszę o biegunkę. Walczę z takim zatwardzeniem, że już nie wiem co mam robić. Akinom jestem takiego zdania, że eutanazja powinna być legalna. Też bym nie chciała leżeć w pampersie, zdana w 100 % na kogoś. Mój dziadek tak leżał, a teraz leży teściowa. Ciężka sprawa. Być świadomym, ale niesprawnym. Tak po za tym, to mam jakieś słabsze ciało, dziwne zawroty głowy, czasami mnie zarzuci. Zaczynam fiksować. I przyznaje się do tego bez bicia. Za 2 tygodnie zaczynam urlop cieszę się bardzo. Wstępnie jedziemy do Bułgarii, mamy coś zarezerwowane (ale jeszcze nie opłacone), więc wszystko się jeszcze może zmienić
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
To najczarniejszy scenariusz.....mam nadzieję że się wszystkim nam upiecze....ja nigdy życia sobie nie odbiorę, bynajmniej na tą chwilę tak myślę, ale wolałabym być w jakimś ośrodku i przetrwać każda gównianą chwilę żeby w niedzielę móc zobaczyć dzieci i widzieć jak im idzie i czy są szczęśliwe. Co do męża to mam trochę wątpliwości
czy nad łóżkiem nie stanie z jakąś smarkula korzystająca z mojej ciężkiej pracy....wtedy chyba wstanę i dam im popalić choćby to miała być ostatnia rzecz którą zrobię ![]() Bubka mi na zaparcia pomogła dieta i Inka z blonnikiem która u mnie działa cuda. Wsypuję jej 2 duże łyżki i 2 małe kawy rozpuszczalnej i wtedy z domu bez toalety nie idę. A wieczorem piję szklankę wody z szczyptą pieprzu cayenne, rano przed wszystkim szklankę wody z cytryną/sok z całej/ i nie zależnie czy zjem sałatkę czy dość zielska i zjem frytki, do WC na pewno idę. ![]() A takich wesołych dla innych sytuacji o których pisze Yasmina na pewno możemy wiele wymienić. Trzeba jakieś rozwiązanie zawsze znaleźć a przypadki chodzą po ludziach i tego nie przeskoczymy
19-07-2023, 07:37
A to spróbuje Twój przepis, bo już taki kombinacje u mnie były, że książkę mogłabym napisać. Teraz aktualnie stosuje taki syropek, który zaproponował lekarz. Szału zbytnio nie ma.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Także " koleżanki od gównianych tematów" do boju.
Pewnie w końcu coś zadziała myślę że po kilku dniach stanie się to rutyną która dużo zdziała, daj znać czy pomogło.
19-07-2023, 08:19
Orchi, działaj w tym temacie z lekarzem, powinien pomóc przynajmniej do pewnego stopnia (mam nadzieję). Ja miałem niestety podobnie. Do pracy musiałem zacząć jeździć samochodem, bo godzinna jazda w autobusie parę razy nie skończyła się dobrze. I nie miałem wtedy nawet ręcznika :-D a kierowca autobusu nie rozumiał, że muszę wysiąść teraz, już, a nie za 10 minut. W moim przypadku wyszło, że przypałętała mi się nietolerancja laktozy, co przy Aubagio i poprzedniej wersji Euthuroxu doprowadzało mnie do szaleństwa pod zajętą toaletą. Doszło do tego, że głupi cukierek krówka rozpoczynał sensacje jelitowe. Na szczęście wynaleźli coś takiego jak Lactaza, którą odkryłem po wielu artykułach w necie. No, i wtedy dopiero mogłem mówić o jakimkolwiek komforcie życiowym
![]() ---------------------------------------------------------- Akinom, też mam określoną granicę, której przekroczenie przekona mnie do tego... (19-07-2023, 07:37)Bubka napisał(a): A to spróbuje Twój przepis, bo już taki kombinacje u mnie były, że książkę mogłabym napisać. Teraz aktualnie stosuje taki syropek, który zaproponował lekarz. Szału zbytnio nie ma. Bubka, daktyli się najedz na wieczór albo suszonych śliwek. Czysci jak zloto. I nie jedz nic z bialej maki. Fruu, chyba każdy ma taka granicę...
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Nie jem, ani makaronów, ani chleba, słodyczy. Za to jem codziennie ogórka kiszonego, pije wodę z ogórków. Staram się dużo pić wody. W pracy 1,5 litra to codziennie no i później też parę szklanek wyjdzie. Ostatnio piłam sok z kapusty kiszonej to się udało, ale tylko przez 2 razy, za trzecim juz nie. Kefir nie pomaga, czereśnie popite wodą też nie. Śliwki suszone jadłam z jogurtem, oliwa z pestek dyni z jogurtem też nie.
I tak wychodzi, że na porcelance mogę dłużej posiedzieć raz w tygodniu.... porażka
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|