Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia
#91
dla mnie w fajerwerkach/petardach najstraszniejsze jest to ze mozesz stac sie przypadkowa ofiara tej 'rozrywki'. Tak samo z alkoholem - tez mozna byc tego ofiara bo pijany kierowca spowoduje wypadek. Z papierosami juz mysle, ze tylko dzieci sa niewinnymi ofiarami (niestety i ja cale zycie wdychalam dym papierosowy w domu) ale potem jako dorosly juz latwo jest unikac konsekwencji dymu papierosowego.

Wiem, ze alkohol nigdy nie zniknie bo kartele alkoholowe maja za duze zyski z tego, ale z fajerwerkami/petardami to tylko jedna noc + alkohol sprawia ze osoba, ktora kupila petardy czesto nie zachowuje sie racjonalnie dlatego mam nadzieje, ze rzeczywiscie z czasem bedzie to zakazane ... super by bylo jakby pokazy fajerwerkow byly w Noc Sylwestrowa ale tylko przygotowane przez firmy pirotechniczne - bezpiecznie i profesjonalnie.
Odpowiedz
#92
Z fajerwerków to tylko zimne ognie miałam. Uśmiech I szczerze mówiąc to fanem głośnych fajerwerków nie jestem. Za to bardzo urzekły mnie pokazy dronów, marzy mi się że bez zakazów ludzie przerzucą się na pokazy dronów, które wyglądają jak z filmów sci-fi. A na pewno koszty finansowe będą podobne.

Jeśli chodzi o alkohol to trochę walka z wiatrakami. Producenci są oporni, a choroba alkoholowa i nawet samo korzystanie z alkoholu przysparza nam wszystkim dużo kosztów. Na co dzień raczej unikam, ale czasem pojawia się ochota i zastanawiam się z czego to wynika, bo w sumie nie jest niezbędny do życia.
Odpowiedz
#93
Uff dziś uporałam się z choinką !! Spadł oczywiście śnieg choć i tak cieszę się że juz można zapomnieć o świętach!!
Odpowiedz
#94
Tez juz wczoraj choinka poszła do piwnicy :-):-):-)
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#95
ja muszę swoją znieść. Z 4 piętra, a jest w doniczce z ziemią... wrrr :-D
Odpowiedz
#96
Współczuję.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#97
dzięki, sam sobie też współczuję. A z taką radością wnosiłem ją na górę. No nic, jak się chciało to się ma. Najwyżej się stoczy, a potem w ruch pójdzie szczota
Odpowiedz
#98
U nas co poniektórzy,, sprytniejsi,, wywalają przez balkon. Szczęście, że jeszcze nikogo nie zabilo.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#99
Raz byłem taki sprytny. Wyleciała z kuchennego okna, ale to na starym mieszkaniu i całość od podwórka była. Teraz nie dość że ścisłe centrum i od głównej ulicy, to jeszcze komenda policji obok. Nie jestem pewien, czy posiadaliby właściwy poziom zrozumienia dla moich czynów.
No nic, jak nie dam rady to albo znajdę człeka w potrzebie i mu zapłacę albo poczekam jak całość uschnie. Będzie lżejsza :-D
Odpowiedz
Fruu, pamiętaj, ze pod latarnią najciemniej hahaha Maz włamywał się do własnego samochodu pod komenda policji i jeszcze mu pomagali hahaha. Pech chciał że zatrzasnęły się kluczyki. Włamanie do tico nie było zbyt trudne. Zwłaszcza z pomagierami.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości