Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Elou. U mnie nastrój mega pozytywny. Dziś zrobione 115km rowerkiem w ten upal (tak jak pisałem wcześniej, uwielbiam). Czuje się świetnie, żadnych drętwień (efekt po Ocrevusie przerósł moje oczekiwania). Mam multum energii. Polecam każdemu aktywność w miarę własnych możliwości. Dziś zrobiłem 115km, a rok temu (przed diagnozą) miałem problem aby ustać w miejscu - potrzebowałem osoby, która mnie podtrzyma w pionie. Już zakładałem sobie rok temu, ze nigdy nie wsiądę na rower, albo nie będę aktywny. Dziś to chłonę ile mogę, bo kto wie co przyniesie jutro (mam stwierdzone PPMS, ale hmm... cos mi nie pasuje, bo w takiej formie jak dziś nie byłem jeszcze nigdy). Pozdrawiam ten upalny (dla niektórych koszmarny) dzien.
Dodam jeszcze, że rok temu po przyjęciu sterydów (Solu...) nie do końca czułem, że jest lepiej, ale w maju tego roku postanowiłem zaryzykować i wsiąść na rower (żałuję, że tak późno). Minęło 2 miesiące ponad i mam ok 2 tyś km zrobionych. Przyznaję, że wzmocniłem mięśnie (mam deficyt w prawej nodze). Zmniejszył się sporo po regularnej jeździe rowerem - początki w tym maju były takie bardzo asekuracyjne, aby wyczuć prawą stopę na pedale - przy zbyt łatwym kręceniu spadała z pedału - co było ryzykowne, bo nie czułem jej do końca. Po 2-3 tygodniach regularnej jazdy (można rzec, że rehabilitacji w sumie) poczułem znaczny progres w odczuwaniu tej prawej nogi. Ocrevus dodał swoje 3 grosze i dziś czuję się ( nie powiem, że jak nowy ), ale przypominają mi się dawne czasy, jak chodziłem w miarę normalnie. Ok, rower jest ok, ale po górach chyba nie pochodzę, aczkolwiek... kto wie. Trzymajcie się i jeśli dajecie radę, albo nawet jeśli jest ciężko to jeszcze raz zalecam aktywność ruchową, a z czasem musi być widoczny progress. Pozdrawiam i życzę jeszcze raz miłej soboty
...if u ever saw me smile, u should know i felt sick inside...
Odpowiedz
Ojej, ale fajnie. Zazdroszczę i życzę, żeby Ci tak juz zostało. Rower jest piękny. Szkoda, że już nie dla mnie. Ale swoje przejeździłam  Uśmiech
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Szacun! Tyle km w takiej temperaturze... I super że leczenie działa. Oby tak dalej.  Duży uśmiech
Odpowiedz
Rok temu (przed diagnozą i przed tym dużym zaostrzeniem) dojeżdżałem rowerem do pracy, ale po pewnym czasie nie potrafiłem dojechać do domu i w 3/4 drogi odcinało mnie tak, że musiałem zejść z roweru i nogi się uginały i musiałem siąść na trawie obok. Takich postojów przybywało (9km do pracy), aż w końcu pojechałem raz 4km i ledwo dałem radę. Od tego czasu było już tylko gorzej. Tyle km to nic w sumie, robiłem krótkie pauzy na picie/jedzenie itp.
Zmiana tematu: Burza idzie, chłodek przyjemny nawet. Nie wiem jak u was z burzami, ale dziś w PL zapowiadali sporo tego (z gradem).
...if u ever saw me smile, u should know i felt sick inside...
Odpowiedz
My już mamy burzę za sobą. Przyszła około 17. Dodatkowo wiatr, deszcz, ale gradu nie widziałam. Na szczęście nie było mnie wtedy na zewnątrz, a lało i wiało dość mocno. Teraz jest spokojnie, temperatura naprawdę przyjemna. Niby zapowiadali na noc jeszcze jakieś burze, ale u nas (Warszawa) póki co się nie zapowiada. Zobaczymy co będzie potem.
Odpowiedz
MasteR super sprawa... Myślę że dużo szczęścia w nieszczęściu że ktoś postawił Ci diagnozę PP i dostałeś ten lek, który widać cieszy się dużą popularnością i pochwałami... Ja też w 2019 nie mogłam nabrać pełnej konewki wody i podlać ogródka. Nie mogłam też ciągnąć dziecka na sankach bo nogi mrowily mnie przeokropnie... Ale masz rację trzeba walczyć mimo wszystko. Fizjoterapia jest najważniejsza. Dla mnie na pewno. Jeden dzień siedzenia na tyłku i następnego czuje się dużo gorzej :/ Uśmiech

U nas też trochę padał deszcz i wichura była straszna (nie liczyłam jeszcze szkód) a dziś znowu zapowiada się na słoneczną pogodę Uśmiech niech taka jest jak najdłużej bo zima jest dużo dłuższa i gorsza jak dla mnie ...
Odpowiedz
U mnie nie było burzy ani deszczu. Grzmiało ale bardzo bardzo daleko. A ten deszcz jest tak bardzo potrzebny. Dzisiaj grzeje. I to tak mocno grzeje.

MasteR pełen szacun za te km. Moja mama też takie dystanse pokonuje. A ja ciągle wymyślam coś nowego. W tym roku nie jeździłam jeszcze w ogóle. A bardzo bym chciała.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Bubka no to wsiadaj i jedź Uśmiech... Nie ma co czekać.. najlepiej do lasu bo tam dużo cienia. Jak mi dzieci za dużo na głowę wchodzą to też idę je przegonić na rowery i w końcu są spokojne... Człowiek to jednak musi być w ruchu

Od wtorku widzę ochłodzenie ma być Smutny deszcze. No niby trochę mogłoby popadać ale mam nadzieję że w sierpniu jeszcze będzie jednak lato bo takie prawdziwe słoneczne wakacje to pamiętam tylko z dzieciństwa
Odpowiedz
Lusia w tamtym roku się wywaliłam i chyba teraz się tego boję. Ale muszę się zmotywować w końcu jestem 12 kg lżejsza i mam więcej energi to może będzie ok
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Lato nas w tym roku rozpieszcza ...
Widzę że sami amatorzy roweru.
Ja to wolę popływać. Km to mogę robić ale pieszo. Ostatnio udało mi się przejść niespiesznie 19 000 kroków, czyli 14 km. Ale takie rzeczy to tylko w wakacje.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 7 gości