Liczba postów: 2 572
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Łucja, to witam w klubie. Nienawidzę świąt. Żadnych. Meczy mnie to. Najchętniej siedziałabym w domu. Milo by było jakby był śnieg, mróz, jak dawniej. To to już chyba nie wróci. A takie łażenie od domu do domu i udawanie że jest fajnie mnie męczy.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
Yasmina ja oczywiście mojego taty. Umarł jak miałam kilkanaście lat. I życie by na pewno było łatwiejsze jakby jeszcze tu był. Na świecie. Chciałabym z nim porozmawiać choć przez chwilę. Zabrakło mu czasu na życie rodzinne.
Świat też nienawidzę, dla mnie to wszystko na siłę. Potem też mam dość i myślę że zaraz skończy się rzutem bo oczywiście się nakręcam. Oby szybko minęło. Ta komercja też mnie strasznie męczy...
Liczba postów: 107
Liczba wątków: 3
Dołączył: Paż 2016
Reputacja:
3
09-11-2024, 13:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-11-2024, 13:53 przez Łucja.)
(08-11-2024, 23:10)Akinom napisał(a): Łucja, to witam w klubie. Nienawidzę świąt. Żadnych. Meczy mnie to. Najchętniej siedziałabym w domu. Milo by było jakby był śnieg, mróz, jak dawniej. To to już chyba nie wróci. A takie łażenie od domu do domu i udawanie że jest fajnie mnie męczy.
Ehhh... napisałam że nie lubię ale tak naprawdę to nie nawidzę. Nie nawidzę tego całego szumu przed, gdzie ozapierdzielam się jak ta mrówka a potem chodzę wściekła na siebie że znowu dałam się wrobić w całe te przygotowania. A potem leżę jak zdechła bo słabe nogi i samopoczucie do bani i już widzę jakieś pogorszenie stanu zdrowia po całej harówce ale kogo to obchodzi  ? . Co do łażenia od domu do domu, to raz dosadnie powiedziałam rodzince że nie lubię i nie będę się nigdzie włóczyć i teraz mam święty spokój bo zostaję w domu a że sama to akurat działa na +  . Tak więc Ci którzy nie lubią Świąt... jakoś przetrwajmy ten czas i byle do Nowego Roku a potem już górki  .
Liczba postów: 2 572
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
09-11-2024, 19:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-11-2024, 19:36 przez Akinom.)
Potem to do Wielkanocy, a po drodze urodziny, imieniny etc. Wrrrrrr
Bo tak trzeba, bo rodzina musi się spotykać. Ohyda.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
A ja uwielbiam święta, bo organizuję je tak jak ja chcę i tak, żeby się nie napracować. Posiłków jest tyle, żeby się nic nie zmarnowało, Wigilia jest u mnie i zero odwiedzin przez kolejne dni, bo oświadczyłam, że chcę odpocząć i mieć spokój. Po prostu trzeba postawić swoje warunki i choćby ze względu na naszą chorobę inni powinni to uszanować, ale jeżeli nie...to mają problem.
Bardzo też lubię, jak zostajemy z Mirkiem sami z naszymi synami i robimy sobie dobrego drinka i gadamy...w kominku się pali...
Ale najbardziej lubię przygotowywanie domu do świąt, zmiana wystroju na świąteczny, ubieranie ogromnej choinki, wymyślanie prezentów.
Za Wielkanocą nie przepadam, nie czuję jakoś atmosfery tych świąt.
Liczba postów: 107
Liczba wątków: 3
Dołączył: Paż 2016
Reputacja:
3
Akinom rozumiem Cię doskonale. U mnie jest tak samo, bo trzeba na urodzinki, grila idt . A ja mam na to wyjeb..ne, bo nikt nie będzie mnie zmuszał to czegoś na co nie mam ochoty. Rodzinka od dłuższego czasu o tym doskonale wie i nie robią już z tego wielkiego halo . Wiedzą też , że lepiej mnie w tych sprawach nie denerwować ![[Obrazek: biggrin.gif]](https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/images/smilies/biggrin.gif) . Cóż... strzelce chyba tak mają że zawsze stawiają na swoim
Cytat: napisał(a):yasmina
...Po prostu trzeba postawić swoje warunki i choćby ze względu na naszą chorobę inni powinni to uszanować, ale jeżeli nie...to mają problem.
...Ale najbardziej lubię przygotowywanie domu do świąt, zmiana wystroju na świąteczny, ubieranie ogromnej choinki, wymyślanie prezentów.
Dokładnie tak powinno być, a jak komuś coś się nie podoba to ma problem ![[Obrazek: biggrin.gif]](https://www.stwardnienierozsiane.info/forum/images/smilies/biggrin.gif) . Co do choinki to... nie wiem czy u mnie bedzie bo po pierwsze to nie mam ochoty jej ubierać a po drugie to mam wielkie obawy czy przetrwa choć kilkanaście minut bo moja kicia to diabliczka tasmańska i lubi włazić i skakać gdzie popadnie a do tego zrywać wszystko co wisi
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
Yasmina dobrze że lubisz i że inni nauczyli się Tobie ustępować. Gorzej sytuacja wygląda jak się ma dwójkę małych dzieci, stety, niestety...
Liczba postów: 258
Liczba wątków: 3
Dołączył: Maj 2020
Reputacja:
3
Ja na razie "na swoim" postawiłem w temacie urodzin. W zeszłym roku miałem 40 i oświadczyłem wszystkim, że ich nie robię i wizyt/prezentów nie oczekuję. Jeśli ktoś będzie odczuwał mocną potrzebę, to niech zadzwoni, albo lepiej napisze sms. W Tym roku podobnie.
Liczba postów: 2 572
Liczba wątków: 34
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
I brawo. Ja też nie robię. Ale lazic muszę, bo się wszyscy obrażają, a już przoduje w tym moja mama. W przyszłym roku mam 50 i już się boję. Ja osobiście nie mam potrzeby świętowania niczego, no ale wszyscy inni mają. I tak ucielam zapraszanie pseudo pasierbicy mojego braciszka, ku ogolnemu niezadowoleniu wszystkich, no ale cóż. Dla mnie to zupełnie obce osoby. I szczerze mam to w dupie, ze mnie wszyscy obrabiaja, jak tylko wyjdę.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 631
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
18-11-2024, 12:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2024, 17:21 przez Tosiia.)
Ja w ogole nie jezdze na swieta Bozego Narodzenia do Polski (przez 10 lat bylam tylko raz albo dwa razy) ale bardziej nie lubie tego co sie dzieje przed swietami w mojej rodzinie a nie juz w trakcie, bo te 3 dni swiateczne sa fajne (poza dzieleniem sie oplatkiem).
Nie lubie byc 'sprzataczka' u mojej babci i u mamy gdzie jesli chodzi o babcie juz sa mlodsze ode mnie wnuki do pomocy, ale to ja jestem werbowana do sprzatania (zreszta za kazdym razem jak jestem w Polsce) wiec juz tez chyba zaczne unikac przyjazdu przed Wielkanoca ... u mojej mamy nie lubie sprzatac bo ma mieszkanie zawalone rzeczami wiec jest to ciagle przekladanie rzeczy z boku na bok i tak juz ponad 20 lat ... mieszkaja w trzy osoby a ostatnio naliczylam u nich ok. 50 kubkow/szklanek :o wiec balagan w moim domu rodzinnym robi sie kilka razy dziennie bo moja mama nie potrafi/nie chce wyrzucac ... Oczywiscie tez to szykowanie jedzenia, gotowanie, szal zakupowy ... tyle dobrze ze juz powoli cala rodzina odpuszcza i mimo ze drogo to czesc ciast czy np. uszka kupuja w sprawdzonych miejscach. Ale i tak nie rozumiem skad ta presja w wiekszosci rodzinach.
|